Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harry. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 listopada 2014

61. Harry ♥


Rzuciłam się na ogromne, miękkie łóżko. Wtopiłam się w grubą warstwę pościeli. Harry kończył malować ściany w salonie. Po chwili wszedł do pokoju z zabawną papierową czapką na głowie i uśmiechnął się. W tamtym momencie moje kąciki ust też się uniosły. Zdjął z siebie brudne od farby ubranie i położył się obok mnie w tych swoich cudownych białych bokserkach. Odwróciłam głowę w jego stronę. Chłopak leżał na boku i lustrował każdy element mojego ciała, twarzy.
[Twoje Imię]: Kocham, kiedy tak na mnie patrzysz. Jakbyś widział mnie pierwszy raz w życiu. 
Nic nie opowiedział. Uśmiechnął się tylko lekko i przyciągnął mnie do siebie. Leżałam teraz wtulona w jego idealnie wyrzeźbione ciało. Jak zwykle, nawet mimo braku ubrań, był bardzo ciepły i kiedy poczuł moje zmarznięte dłonie na swojej klatce piersiowej, zmartwiony objął je czule swoimi dłońmi. 
Harry:  I jak, Maluszku. Podoba Ci się tutaj? 
[T.I]: Jest wspaniale. Harry.. obiecaj mi jedną rzecz. 
H: Co tylko chcesz 
[T.I]: Bądź przy mnie. Zawsze...
H: Nigdzie się nie wybieram. Zamarzłabyś beze mnie! 
[T.I]: Nie żartuj w takiej chwili! posmutniałam 
H: Skarbie, nigdy nikogo tak mocno nie kochałem. Wiem, jak bardzo skrzywdził cię były chłopak. Wiem też, że nie byłbym w stanie zrobić ci czegoś podobnego, bo widok ciebie, płaczącej z mojego powodu.. nie wybaczyłbym sobie tego. Nie wyobrażam sobie bez ciebie życia. Pamiętasz, jak się poznaliśmy? 
Byliśmy oboje na imprezie. Zerkałem na ciebie od samego początku. Odwzajemniałaś moje spojrzenia. Wyszłaś na parkiet i poruszałaś się tak, że nie było na sali chłopaka, który nie patrzyłby wtedy na ciebie. Ten piękny uśmiech, radość bijąca z twoich oczu. Poszedłem po drinka. Kiedy wróciłem chciałem skierować się w stronę stolika, przy którym wcześniej siedziałaś. Jednak ciebie tam nie było. Rozejrzałem się naokoło. Nigdzie nie dostrzegłem tej ślicznej dziewczyny, na której punkcie oszalałem od pierwszego wejrzenia. Postanowiłem spróbować jeszcze jednej rzeczy: damska łazienka. Przecież to tam spędzacie sporo czasu, prawda? Niepewnie uchyliłem drzwi. Wtedy usłyszałem ciche łkanie. Zaniepokojony otworzyłem powoli drzwi. Zobaczyłem Cię.. Tego widoku chyba nigdy nie uda mi się wymazać z pamięci. Drobna, roztrzęsiona postać siedziała w rogu pomieszczenia. Szybko podszedłem do ciebie i nogi same się pode mną ugięły. Ukląkłem przy tobie i nie wiedząc jak ci pomóc głupio rzuciłem: 
H: Coś się stało? 
[T.I]: Odejdź.. Nie jesteś w stanie mi pomóc. 
H: Może dasz mi spróbować? 
[T.I]: Rób co chce.. nie skończyłaś, bo przyszła kolejna fala łez. Tego już nie wytrzymałem. Usiadłem obok ciebie i mocno przytuliłem cię do siebie. Nie stawiałaś oporu. Nie miałaś na to siły.. a może własnie tego potrzebowałaś? Nie naciskałem. Siedziałem w ciszy gładząc twoje włosy. Chciałem, żebyś się wyciszyła, żeby te wszystkie złe emocje spłynęły.. mogły przejść na mnie, ważne, żebyś przestała płakać. Ku mojemu zdziwieniu po chwili wtulona we mnie zaczęłaś mówić. 
[T.I]: Niedawno chodziłam z Joshem. Znaliśmy się jeszcze ze szkoły. Od najmłodszych lat podkochiwałam się w nim bez opamiętania. W moich oczach nie miał żadnych wad. Nasz związek trwał 3 lata. Kochałam go nad życie, byłam w stanie zrobić dla niego wszystko. Byłam pewna, że on czuje dokładnie to samo. Dopiero po rozstaniu zaczęłam analizować nasz związek. Zrozumiałam, że tyle razy mnie krzywdził, a ja w podświadomości tłumaczyłam każde jego zachowanie. Kilka dni temu wrócił pijany do naszego mieszkania. Był w towarzystwie jakiejś dziewczyny. Kiedy przyszłam spytać go, czemu po raz kolejny tak późno wrócił.. zobaczyłam ich razem. Ona.. była w ciąży, rozumiesz? W świetnych nastrojach delektowali się swoją obecnością, on gładził ją po brzuchu, a ona... ona całowała go po szyi. W pewnej chwili pijany chłopak dostrzegł mnie w korytarzu. Podszedł do mnie i powiedział tylko:
Josh: No tak. zapomniałem o tobie. Pięknie dziś wyglądasz. gdy to powiedział wsunął dłoń pod moją bluzkę i przycisnął mnie do ściany blokując drogę ucieczki. Nie mogłam się wyrwać, krzyczałam. Nagle udało mi się odepchnąć jego, budzące we mnie wtedy obrzydzenie, ciało. Pobiegłam w stronę drzwi. Zatrzymałam się tylko przy ciężarnej dziewczynie. Perfidnie uśmiechała się w moją stronę. Nie miałam siły odezwać się słowem. Opuściłam mieszkanie. Na szczęście miałam ze sobą telefon. Zadzwoniłam po taksówkę i oddaliłam się od tego miejsca w stronę domu mojej przyjaciółki. Stanęłam przed jej drzwiami z rozmazanym makijażem i trzęsąca się ze strachu. Wciąż miałam przed oczami jego próbującego mnie dotykać. Osunęłam się po ścianie na ziemię. Przyjaciółka otworzyła drzwi. Kiedy mnie zobaczyła szybko podniosła mnie i wprowadziła do pomieszczenia. Nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Opowiedziałam jej wszystko, po kolei. Już chciała wsiąść w samochód i pojechać do Josha. Ale, z trudem, ją zatrzymałam. Dziewczyna przygotowała dla mnie pokój i kazała mi się wprowadzić. Bezsilność, którą czułam kiedy mnie dotykał... to ciągle mnie prześladuje. Nie mogę pozbyć się tego obrazu z głowy. Wciąż boję się dotyku mężczyzny. No i właśnie dziś.. pech chciał, że przyszedł właśnie do tego klubu. Kiedy tańczyłam na parkiecie zniknąłeś mi z pola widzenia. momentalnie poczułam ogromną niepewność. I słusznie. W pewnej chwili pojawił się przy mnie Josh. Przycisnął mnie do siebie szepcąc ohydne propozycje. Momentalnie w moich oczach stanęły łzy. Wyrwałam mu się i na drżących nogach dotarłam tutaj. 
[T.I]: Harry! Po co mi o tym przypominasz...?
Zsunął z mojej twarzy niepokorny kosmyk włosów lekko pieszcząc twarz opuszkami palców.
H: Poczekaj, daj mi skończyć
Opowiadałaś dalej. 
Wbiegłam do łazienki, zsunęłam się po ścianie na podłogę i skulona zasłoniłam się dłońmi z nadzieją, że w ten sposób jestem niewidoczna. Nagle drzwi się otworzyły.. Byłam pewna, że to on. A jednak do łazienki wszedłeś ty, Harry. Byłeś moim cichym aniołem. Nie wiadomo z jakiego powodu- szukałeś mnie. I nie odszedłeś kiedy kazałam. Zostałeś przy mnie bo, nie znając mojej historii, wiedziałeś, że jednak tego potrzebuję. Ale, kiedy zdążyłam się już uspokoić i ukoić nerwy.. a może i zmysły twoimi perfumami, do łazienki wtargnął Josh. 
[T.I]: Harry!!!
H: Jestem tu, Skarbie. To już przeszłość.
Kiedy już się uspokoiłaś, przestałaś się trząść.. liczyłem na to, że jest już wszystko dobrze. Zamknąłem oczy. Cieszyłem się chwilą, kiedy mam cię w swoich ramionach i udało mi się pomóc. Z tego rozmarzenia wyrwałaś mnie właśnie Ty. Wbiłaś się we mnie tak mocno, jakbyś chciała schować się przed czymś przerażającym. Zaniepokojony otworzyłem oczy. Ujrzałem bordowego ze złości i nadmiaru alkoholu chłopaka, który stał w drzwiach. Domyśliłem się kto to. Chłopak rzucił się w naszą stronę i złapał cię mocno za dłoń. Jęknęłaś z bólu, a w twoje, pełne bólu oczy, wpatrywały się we mnie. Natychmiast wstałem poluzowując jego uścisk na twej dłoni. Odsunąłem go od ciebie. Z początku chciałem z nim porozmawiać mimo nienawiści, którą darzyłem go za twoje łzy i ból. On jednak wymierzył w moją stronę cios, który momentalnie zablokowałem. 
[T.I]: Mój Ty Supermenie! Haha pocałowałam go w policzek A właśnie, że cię uderzył. Już nie
pamiętasz, jak przykładałam ci lód do policzka?
H: ...
[T.I]: No już, już. Hahah! zmierzyłeś mnie wzrokiem Dobrze, przepraszam, już słucham.
Okej, pierwszego uderzenia się nie spodziewałem, ale później dostał dwa razy mocniej. Po kilku ciosach Josh osunął się na ziemię. Podszedłem do ciebie. Siedziałaś w kącie pomieszczenia i z przerażeniem przyglądałaś się pokonanemu chłopakowi i mi. Miałem wrażenie, że się mnie boisz.. to mnie zmartwiło. Jednak mimo to niepewnie usiadłem obok ciebie. Bałem się wykonać jakikolwiek ruch. Ale ty rzuciłaś mi się z wdzięcznością na szyję. Już nie musiałaś się go obawiać. Kiedy uświadomiłem sobie, że to nie mnie się wystraszyłaś, ale nadal żyłaś tą sytuacją.. pomogłem ci wstać. Pocałowałem cię w czoło i objąłem delikatnie twoje dłonie. Nachyliłem się do twojego ucha i szepnąłem.. 
H: ...Co wtedy powiedziałem?
[T.I]: "Nie bój się, już nigdy nie pozwolę cię skrzywdzić"
Wtedy ty złapałaś mnie mocno za rękę i spojrzałaś głęboko w moje oczy. "Dziękuję, że jesteś'' - powiedziałaś. Szczęśliwy pociągnąłem cię w stronę wyjścia. Opuściliśmy klub. Mróz momentalnie otulił nasze ciała. Kiedy czekaliśmy na taksówkę otuliłem cię swoim płaszczem. 
[T.I]: Tak! Pamiętam. Ten zapach..
H: Haha. Mój Słodziak!
[T.I]: Kiedy dotarliśmy do mojego domu, pocałowałeś mnie na pożegnanie i wymieniliśmy się numerami. Następnego dnia spotkaliśmy się...
H: W kawiarni obok starego, obrośniętego wielokolorowymi kwiatami domu.
[T.I]: Pamiętasz to wszystko.. to niesamowite.
H: Po kawie poszliśmy właśnie przed ten dom. To tam spytałem, czy zostaniesz moją dziewczyną.
Zgodziłaś się. Jak mógłbym tego nie pamiętać, Skarbie. I ty prosisz mnie, żebym przy tobie był. Zrozum, że nie potrafię inaczej. Odkąd cię pierwszy raz zobaczyłem.. nie pozwoliłem ci odejść. Jesteś moim tlenem. Bez ciebie.. bez ciebie nie istnieję. Kocham Cię, [T.I]. Na zawsze... ♥



poniedziałek, 30 grudnia 2013

57. Animacje! :D



H: Temperatura.. idealna :3

Z: Harry, jak [T.I] robi, kiedy jesteś niegrzeczny? 

[T.I]: Na stole masz kartkę z zakupami. Pamiętaj też, żeby wejść do piekarni. 
Zayn, słyszysz, co mówię? Kochanie?...

Lou: Jeśli żaba po pocałunku zmieniła się w księcia.. to może ty będziesz księżniczką? :3

[T.I]: Zayn, co Ty zrobiłeś z tą kuchnią! Chodź tu teraz i to posprzątaj!
Z: I zasypiaaaasz.. :3

N: Panowie, [T.I] robi dzisiaj kolację! ;3

[T.I]: Jaka ja jestem brzydka.. prawda? 
Lou: Znowu zaczynasz... :D



[T.I]: Wiesz, Kochanie, chyba wyjadę na kilka dni do [Imię Twojej Przyjaciółki]
N: Nie ma mowy!


[T.I]: Ale bardzo chciała się ze mną zobaczyć...
N: Zostajesz. Zaufaj mi..nie pożałujesz.. <3

Lou: (widząc Ciebie) ej! eeej! zaczekaj, Ślicznotko! ;c


Z: Idę na randkę z [T.I]!

H: Chyba poproszę [T.I], żeby została moją dziewczyną
Li: Chyba śnisz.. Ona jest moja! :3

[T.I]: Hazza, nie patrz tak na mnie..
na Twojej twarzy pojawił się rumieniec :3

Przeprowadzasz wywiad z One Direction. Kątem oka widzisz, że Styles ciągle Ci się przygląda. Po jakimś czasie Ty również na niego spojrzałaś. Chłopak nie wytrzymał... :D

Idziesz z Niall'em ulicą. Mija Was jakaś dziewczyna i uśmiecha się do niego.
[T.I]: ładna, prawda? .. :(

Li: Jestem tak gorący.. :D




No to mamy gify :) Na razie nie jest to takie, jak było wcześniej, ale obiecuję, że wrócę do wprawy :D Tak na prawdę od nowa wszystkiego się uczę. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Miłego czytania, Misiaczki <3


środa, 15 maja 2013

50. Animacje ; )



Lo- Ahhh to ciepełko. Patrz [T.I] jak Louis Tomlinson suszy swą zacną czuprynę.


 Z- Uśmiech dla [T.I].


 Z- Kochanie pośpiesz ...- schodzisz na dół ubrana w skąpą czerwoną sukienkę.
Z-Mrrr.. Kotku wyglądasz tak seksownie. 
H- Ale przyjemnie.... ;3 Ale i tak [T.I] robi to lepiej.

 Lo- Tarzaaan!

T.I- Niall trzeba zrobić zakupy znowu jest pusta lodówka...Ty tylko się przewiniesz koło niej... 
Ni- Coo?! Ale jak to?...To niemożliwe. 

Weszłaś do salonu, w lewej ręce trzymałaś łyżeczkę. W pewnej chwili Liam wstał z krzesła i odwrócił Cię w swoją stronę . Już miał Cię pocałować, gdy niestety zobaczył co trzymasz w dłoni.
Li- O nie nie nie. Najpierw to odłożysz..

  H- Właśnie Cię zahipnotyzowałem. Hehe.. ^_^



T.I- Niall, gdzie jesteś? - odsuwasz zasłonę prysznicową
 Ni- Witaj kochanie. Zapraszam ^_^


 Reakcja Zayn'a: - Taa.. już leci.

  All: - [T.I], Daj buziola :*




Marta ma niewielkie problemy z dostępem do komputera. (Przekonała się właśnie,że z rodzicami lepiej nie zadzierać). Postara się dodać imagin pod koniec tygodnia, więc w ramach rekompensaty dodałam animacje. Myślę,że wam się spodobały
··Oliwia··

wtorek, 16 kwietnia 2013

48. Harry :) cz. 2

Nie mogłam uwierzyć, kiedy tajemniczy osobnik podniósł głowę i spojrzał na moje okno. Poznałam go. Kiedy mnie dostrzegł, przeszył moje ciało przepraszającym, smutnym  wzrokiem. Nie dałam rady dłużej patrzeć na Harrego. Wszystko wróciło. Całe cierpienie, ból, łzy. Wstałam z parapetu, oparłam o ścianę, jednak po chwili załamana zsunęłam się po niej na podłogę. Siedziałam ze skulonymi nogami, ze skrytą w dłoniach twarzą. Słyszałam, że mama wyszła z domu. Harry nie chciał jej słuchać. Poprosił o szansę na wytłumaczenie wszystkiego, gdy nie chciała ulec wszedł wbrew jej woli do domu. Słyszałam jak wbiega po schodach. Chwila ciszy.. pukanie. Chciał pociągnąć za klamkę, jednak ta była zamknięta.
H: Kochanie, proszę. Daj mi to wytłumaczyć. Ja...
Wtedy wkroczył tata. Wiedział, że cierpię.
[Imię Twojego Taty]: Harry, nie rozumiem jak śmiesz się tu jeszcze pokazywać. Zraniłeś ją. Nie chce jeść, płacze, a ja cierpię jeszcze mocniej, bo nie mogę jej pomóc, pocieszyć. Rozumiesz? Dlatego nie masz prawa zostać tu ani chwili dłużej.
H: Przepraszam. Co mam więcej powiedzieć. Kocham pana córkę. Nie umiem.. nie chcę bez niej żyć! Muszę z nią porozmawiać, wytłumaczyć to, co się stało. Proszę tylko o drugą szansę.
[I.T.T]: Nie. Najlepiej będzie, jeśli stąd wyjdziesz.
H: Ale..
[I.T.T]: Żegnam.
Harry opuścił dom. Wychodząc spojrzał po raz drugi w moje okno. Widząc mnie spuścił głowę i ruszył przed siebie oglądając się jeszcze kilka razy.
Minął miesiąc. Moje emocje już się uspokoiły. Nie czułam już takiej nienawiści do chłopaka, jednak nie zamierzałam z nim nawet rozmawiać. Wreszcie odważyłam się wyjść na miasto. Przyjaciółka, która odwiedzała mnie codziennie w trakcie tego ciężkiego okresu ucieszyła się mnie widząc znów z promiennym uśmiechem. Wróciłyśmy do mojego domu. Miałyśmy jeszcze sporo czasu, więc chciałyśmy wykorzystać go do końca. Zrobiłyśmy popcorn, usiadłyśmy na miękkiej kanapie i świetnie bawiłyśmy się przy ulubionej komedii romantycznej. Jednak naszą zabawę przerwał dzwonek do drzwi. Niepewnie je otworzyłam, ponieważ byłyśmy same w tym wielkim domu. Nagle osłupiałam. Ujrzałam Liama. Chłopak ucieszył się na mój widok. Złapał w pasie i okręcił wokół własnej osi. Był moim dobrym przyjacielem, szybko poznałam, że wbrew pozorom coś go dręczy.

[T.I]: Co ty tutaj robisz? Myślałam, że o mnie zapomniałeś.

Li: O tobie? No chyba żartujesz! Wszyscy bardzo za tobą tęsknimy.
[T.I]: Wszyscy... szepnęłam tak cicho, że chłopak mnie nie usłyszał
Li: Mogę wejść?
[T.I]: No pewnie! Przepraszam.
Liam przedstawił się [I.T.P]. Uśmiechnęli się do siebie.. znałam ich bardzo dobrze i doskonale widziałam, że spodobali się sobie nawzajem. Jednak nieśmiała przyjaciółka powiedziała, że musi być wcześniej w domu. Przytuliłyśmy się na pożegnanie. Liam nie odrywając od niej wzroku wyciągnął do niej rękę i jak gentelman pocałował dłoń [I.T.P]. Zaśmiałam się pod nosem. Takiego go nie znałam. A [I.T.P] ? Uśmiechnęła się do niego i wyszła z domu rzucając w jego stronę ostatnie, przyjazne spojrzenie.
[T.I]: Hahahaha! Czy ja dobrze widziałam? uśmiechnęłam się ciepło do przyjaciela
Li: No co... okej, spodobała mi się. spuścił wzrok, co wzbudziło we mnie rozbawienie
Li: Przyjechałem tutaj porozmawiać z tobą o Harrym.
[T.I]: Ale.. ale ja nie chcę o nim rozmawiać. Proszę, nie przypominaj mi o nim i całej tej sytuacji.
Li: Proszę, daj mi skończyć.
[T.I]: No niech ci będzie.. zauważył, że posmutniałam, więc przytulił mnie do siebie. Kontynuował
Li: Wiesz.. on bardzo się zmienił. Zaszył się w swoim pokoju. Codziennie patrzy na twoje zdjęcia. Nie może darować sobie tego, co zrobił. Ostatnio siłą wyciągnęliśmy go na koncert. On wszystko zaniedbał. Chcę cię znów spotkać, porozmawiać. Nie ma siły znów tu przyjechać, widzieć cię i mieć świadomość, że już nie może cię przytulić, pocałować. Wie, że nie umiesz mu wybaczyć, na prawdę zrozumiał swój błąd.
[T.I]: Wątpię. Przecież to Harry Styles, mistrz flirtu i '' bóg seksu'' nie mam racji?
Li: Może i tak było. Ale proszę. Pojedź ze mną do Londynu. On nie widzi sensu dalszego życia bez ciebie. Ostatnio.. ostatnio próbował nawet odebrać sobie życie.
Zamarłam.
[T.I]: Czy to prawda? O czym ty mówisz, Liam! Jak to? Z oczu popłynęły łzy. Wiedziałam, że muszę się z nim zobaczyć. Liam, mów do cholery!
Li: Nie denerwuj się. Udało mi się go powstrzymać. Ale boję się, że będzie chciał znów to zrobić. Wierzysz teraz, że on tego żałuje?
Zdecydowałam. Mimo początkowych sprzeciwów rodziców poleciałam z Liamem. Na lotnisku czekał na nas samochód. Widząc moje zdenerwowanie chłopak złapał mnie za dłoń.
Li: Dziękuję, że się zgodziłaś.
[T.I]: Boję się...
Li: Spokojnie. Mogę ci ciągle towarzyszyć jeśli będziesz tego potrzebować.
Dojechaliśmy na miejsce. Nie był to jednak nasz wspólny dom. Szybko poznałam, że znaleźliśmy się pod domem rodzinnym Styles'a. Z początku nie miałam odwagi otworzyć drzwi, jednak Liam dodał mi otuchy. Zadzwonił dzwonkiem. Drzwi otworzyła nam mama Harrego. Widząc mnie nie mogła uwierzyć własnym oczom. Czułam, że jest przepełniona smutkiem, z żalem patrzyła na pogrążającego się w depresji syna. Stałyśmy chwilę bez słowa. Tę ciszę przerwała Anne. Przytuliła mnie. Poczułam jak rękaw mojego swetra robi się wilgotny. Zapłakana wyszeptała mi do ucha krótkie ''Dziękuję'' po czym wpuściła nas do środka. Liam prowadził mnie schodami na górę. Idąc przez długi korytarz mijałam wiszące na ścianach zdjęcia. Przedstawiały nas, szczęśliwych, przytulonych, zakochanych. Odwróciłam wzrok. Wspomnienia i myśl, że to minęło powodowały ból. Miałam ochotę wycofać się. Jednak przypomniałam sobie co czułam kiedy Liam powiedział o próbie samobójczej Hazzy. Nie mogłabym sobie darować, gdyby wtedy udało mu się to zrobić. Zatrzymała mnie też wizja płaczącej mamy chłopaka, w której zrozpaczonych oczach ujrzałam promyczek nadziei. Znaleźliśmy się pod drzwiami. Drzwiami do Jego pokoju.
Li: Dasz radę?
[T.I]: Ja... nie.. tak. Tak, dam...
Uchyliłam minimalnie drzwi. Ujrzałam leżącego na łóżku Harrego. W bezruchu wpatrywał się w podłogę. Jego pokój przeraził mnie. Do tej pory panował tu ład i porządek. Teraz wszędzie porozrzucane były ubrania, pamiątki, papiery, rozpakowana do połowy walizka. Wtedy Liam szepnął do mnie:
Li: Mam wejść z tobą?
[T.I]: Nie, myślę, że sobie poradzę.. Proszę, zostaw nas samych.
Uchyliłam szerzej drzwi. Wtedy chłopak odwrócił się w moją stronę. Dostrzegłam jego czerwone od płaczu oczy. Nie uwierzył w to, co zobaczył. Po chwili szybko chciał zerwać się z łóżka i ruszyć w moją stronę, ale usłyszałam ciche ''ałaa!" Wtedy dostrzegłam jego zabandażowaną rękę. Podeszłam szybko do łóżka.
[T.I]: Połóż się. Potrzebujesz tego. Co ty chciałeś zrobić, Harry? popłakałam się. wskazałam jego opatrzoną dłoń. Domyśliłam się, że to ''pamiątka'' po tej próbie targnięcia na swoje życie.
H: Co..co....... Co ty tutaj robisz? jego głos się załamywał. czułam, że jest wykończony
[T.I]: Przyjechałam, kiedy dowiedziałam się o tym, że próbowałeś się.. uroniłam kolejną łzę.. zabić. Harry otarł mój policzek.
H: [T.I], nie potrafię żyć bez ciebie. Może dla ciebie to głupie, ale nie widziałem innej opcji. Pragnąłem cię zobaczyć, poczuć zapach twoich perfum, znów zatracić się w twych ustach. Nie wiem jak mogłem ulec tamtej sytuacji. Pragnąłem zmiany, bałem się, że popadamy w monotonię. Kiedy trzasnęły za tobą drzwi zrozumiałem, jaki byłem głupi. Wierz mi, że żałuję tego cholernie. Chciałbym cofnąć czas, chciałbym, żebyś mi wybaczyła, ale to chyba niemożliwe. Dopiero dziś żałuję tego, że chciałem odebrać sobie życie. Tylko dlatego, że teraz mogę cię zobaczyć. Nie płacz, proszę. To sprawia mi ogromny ból. Ja wiem, że cierpiałaś.. i pewnie nie dasz mi tej drugiej szansy, ale...
Nie dałam mu skończyć. Wiedziałam, co mam zrobić. Delikatnie wtuliłam się w koszulę chłopaka. Z początku nie mógł uwierzyć w mój gest. Nie wierzył, że to prawda, a nie tylko złudzenie. Jednak po krótkiej chwili przyciągnął mnie do siebie jeszcze mocniej zaciskając na moim ciele swoje ramiona z taką siłą, jakby chciał powiedzieć, że ''już nigdy mnie z nich nie wypuści''. Wtuleni w siebie rozmawialiśmy do późnego wieczora. Zmęczony Harry objął mnie w talii, przyciągnął moją głowę do swojej klatki piersiowej i szepnął:
H: To serce biło, bije i na zawsze będzie bić tylko dla Ciebie, [T.I]. Kocham Cię. Gdy to powiedział, zasnął nie zmniejszając siły swojego uścisku. ♥

 Proszę bardzo :) Podobało się? Troszkę się napracowałam na tym imaginem, ale włożyłam w niego mnóstwo uczuć i mam nadzieję, że również je odczuwacie ;* Jeśli będziecie intensywnie komentować Oliwia doda dla Was kolejną historię. ♥ Z tego co wiem jest już w produkcji, więc do dzieła, Misiaczki ! ;* :D ♥


47. Harry :) cz.1

Obudziłam się w jasnej, oświetlonej przez delikatne promienie słońca sypialni. Tego dnia jednak coś było inaczej. Po otworzeniu oczu nie napotkałam wzrokiem na sylwetkę chłopaka, którego kochałam bezwarunkowo, całym sercem. Harry gdzieś zniknął. Postanowiłam znaleźć w sobie siły, żeby zwlec się z przytulnego łóżka. Troszkę bardziej przebudzona skierowałam się do łazienki. Wzięłam szybki, chłodny prysznic. Włosy lekko podkręciłam, a na twarz nałożyłam delikatny makijaż. Ubrałam się i skierowałam w stronę drzwi. Schodząc ze schodów wciąż dręczyły mnie myśli gdzie jest, co robi mój chłopak i czy wszystko z nim w porządku. Już miałam wyjść z domu, kiedy rzuciła mi się w oczy drobna, czerwona karteczka. otworzyłam ją i, jak przeczuwałam, była napisana przez Hazzę. Wczytałam się uważnie w jej krótką treść: ''Kochanie, proszę, wybacz, że dziś rano tak wcześnie wyszedłem z domu. Miałem do załatwienia bardzo ważną sprawę, ale obiecuję, że Ci to dziś wynagrodzę. Wrócę wieczorem. Kocham Cię [T.I] ! ' ' 

-No trudno- pomyślałam. Zadzwoniłam do przyjaciółki. Przez ciągle spędzanie czasu ze Styles'em zaniedbałam z nią kontakt. Dzisiaj mam okazję to odbudować. Bez problemu udało mi się namówić [I.T.P] na wspólny wypad do galerii handlowej. W świetnym humorze opuściłam dom. Delikatny wiatr unosił moje włosy i przyjemnie schładzał rozgrzane ciało. Byłam już niedaleko , wtedy znalazłam się obok ulubionej restauracji. Zawsze bił od niej zapach wymieszanych, egzotycznych przypraw, w środku było mnóstwo kolorów i dekoracji zapożyczonych z różnych kultur. To miejsce zawsze wzbudzało we mnie przyjemnie uczucie. Jak zwykle zatrzymałam się na chwilę obok okna i przyglądałam się zakochanym nastolatkom, uroczym staruszkom, dzieciom, które mimo próśb rodziców nie chciały nic jeść. Jednak wśród tych ludzi dostrzegłam coś, przez co zbladłam z przerażenia. Przy jednym z przystrojonych stolików siedział mój Styles. A przy nim? Przy nim jakaś blondynka w skąpej, obcisłej sukience. On gładził jej udo jedną ręką, a drugą trzymał jej dłoń. Uśmiechali się do siebie. W moich oczach pojawiły się łzy. Zanim rozglądający się nerwowo chłopak mnie zauważył uciekłam spod restauracji. Napisałam przyjaciółce SMS'a, że nie dam rady się z nią zobaczyć i bardzo przepraszam. Ona jednak znała mnie jak nikt inny. Wsiadła w samochód i ruszyła w stronę domu Hazzy. Wiedziała, że coś jest nie tak. Ja w tym czasie wbiegłam do domu. Zapłakana i zmęczona rzuciłam się z jeszcze większym płaczem na łóżko. Kiedy trochę mi przeszło zebrałam się w sobie i zaczęłam pakować swoją walizkę. Nie zostawiłam nic. Może z wyjątkiem pierścionka, który dostałam na urodziny od Harrego. Położyłam go na szafce nocnej i skierowałam się na schody. Przyjaciółka czekała pod domem. Rozumiała mnie bez słów. Kiedy byłam w połowie schodów, usłyszałam odgłos otwierających się drzwi. Do środka wszedł Harry. Wyraźnie osłupiał kiedy zobaczył mnie zalaną łzami, niosącą za sobą walizkę. Zdążyłam zejść bez słowa ze schodów. Chłopak w momencie znalazł się koło mnie. Kiedy spojrzałam na niego nie wytrzymałam. Z żalu i bezsilności uklękłam ciągle płacząc. Chłopak w momencie objął mnie i spytał:


H: Jezu, Skarbie powiedz mi co się stało. Po co.. po co te rzeczy. Czemu Ty płaczesz?! [T.I] odezwij się do mnie!
Nagle zebrało się we mnie wystarczająco dużo siły, żeby odepchnąć chłopaka i podnieść się. 
H: Możesz mi powiedzieć o co chodzi? Na prawdę się boję, no mów! Skarbie... proszę.
Ciągle łkając wykrzyczałam mu w twarz:
[T.I]: Harry, jesteś najgorszym co mogło mnie w życiu spotkać. Jak mogłeś okazać się takim kłamcą? Dzisiaj widzę, że Twoje słowa, wyznania miłości był puste. Gdybyś rzeczywiście mnie kochał nie doszłoby do... ehh przecież doskonale wiesz o czym mówię. Teraz, jeśli masz do mnie choć trochę szacunku, po prostu daj mi odejść. 
Chłopak stał jak osłupiały i nie wiedział co ma powiedzieć. Kiedy jednak miałam nacisnąć klamkę od drzwi, poczułam jego dłoń na nadgarstku. Złapał mnie mocno i przyciągnął do siebie. Pierwszy raz dostrzegłam w jego oczach łzy. Mimo to nie zmieniłam swojej decyzji i po chwili zatrzasnęłam za sobą drzwi. Kiedy się obejrzałam za oknem dostrzegłam klęczącego i trzymającego w dłoniach twarz Styles'a. Rozkleiłam się, jednak przyjaciółka złapała mnie wtedy za dłoń i pomogła wsiąść do auta. Bez dłuższego zastanowienia podałam jej cel podróży. Lotnisko. Nie miałam ochoty dłużej zostać w tym mieście. Wszystko tutaj przypominało mi o nim i wspólnie spędzonych chwilach. Kiedy dotarłyśmy na miejsce poprosiłam [I.T.P], żeby tutaj zostawiła mnie już samą. Musiałam ochłonąć na spokojnie. Pożegnałyśmy się czule. Tylko przyjaciółka wiedziała gdzie lecę. Nie wyobrażałam sobie lepszego miejsca, niż dom rodzinny. Po wykupieniu ostatniego biletu do Polski usiadłam w kafejce z dostępem do internetu. Wyciągnęłam z torby swojego laptopa i zaczęłam przeglądać sieć. Wtedy weszłam też na ulubiony portal plotkarski. otworzyłam najnowszy news. Łzy znów wróciły. To cholerne uczucie, to wszystko się odnowiło. ''Harry Styles i [T.I] [T.N]. Poważny kryzys? A może koniec związku? Harry przyłapany na zdradzie!'' Pod nagłówkiem widniało zdjęcie Hazzy z tą blondynką, a tuż pod nim moje, zapłakanej, zagubionej i uciekającej dziewczyny gwiazdora 1D. Trzasnęłam laptopem, wrzuciłam go do torby i ruszyłam w stronę bramek. Usłyszałam za sobą krzyk. Znajomy głos, chrypka. To był Harry. Biegł z ogromną prędkością w moją stronę. 
H: Szanuję Cię. I właśnie dlatego nie dam Ci odejść. To był błąd. Żałuję. Żałuję jak nic innego do tej pory. Nie wsiadaj do tego samolotu. 
Nie zważając na dalsze słowa chłopaka ruszyłam przed siebie. Obejrzałam się tylko raz. Usłyszałam ciche:
H: Nie zostawiaj mnie... 
Po chwili znalazłam się na pokładzie. Nałożyłam na uszy słuchawki i zatraciłam się w rytmach ulubionych piosenek. Jednak wśród nich znalazło się kilka One Direction. Mimo nienawiści, jaką czułam do chłopaka, jego głos koił mój ból. Gdy byliśmy razem zawsze dawał mi wytchnienie, siły. Wbrew obawom tak było i tym razem. Gdy Harry śpiewał swoją zwrotkę, miałam wrażenie jakby wieczorem szeptał mi do ucha :
''Did I do something stupid, yeah girl if I blew it
Just tell mi what I did, let's work through it
There's gotta be some way to get you to want me like before''
(''Czy zrobiłem coś głupiego? Tak, dziewczyno, jeżeli to zepsułem, Po prostu powiedz mi, co zrobiłem. Rozpracujemy to razem. Musi być jakiś sposób, byś chciała mnie tak, jak wcześniej...'') 
Zasnęłam. Czułam spokój i bezpieczeństwo. Zawsze miałam takie poczucie w jego ramionach. Ale koniec. Tego już nie ma. Gdyby kochał, to by nie zdradził. proste. Obudziła mnie jakaś starsza pani. Dotarłam na miejsce. Z lotniska odebrała mnie mama. Gdy zobaczyła moje gorzkie łzy i rozmazany makijaż otworzyła mi drzwi do auta. Usiadła za kierownicą, jedną ręką trzymając kurczowo moją, drżącą i zimną dłoń. Rozumiała, czego mi trzeba i przez całą drogę do domu siedziałyśmy w milczeniu.Dopiero w domu odważyłam się zacząć rozmowę. Wiedziałam, że to da mi ulgę. Usiadłyśmy na łóżku, w moim starym pokoju. Mama zrobiła nam herbatę. Po ponad godzinnej rozmowie mama podniosła się z miejsca.
[Imię Twojej Mamy]: Jak on mógł coś takiego.. Mój Boże! Skarbie, nie wiem jak mam Ci pomóc, ale pamiętaj, że zawsze możesz tutaj wrócić. Jeśli masz taką potrzebę zamieszkaj teraz z nami. Wszyscy bardzo się ucieszą, a ty będziesz mogła zapomnieć o Har... widząc łzy, które momentalnie pojawiły się na moim policzku przerwała. Pocałowała mnie czule w czoło i wyszła do kuchni przygotować obiad. W progu powiedziała jeszcze:

[I.T.M]: Nie martw się, ja wierzę, że wszystko będzie dobrze i obdarowała mnie uśmiechem, który spowodował ciepłe uczucie na moim złamanym sercu. Kolejne 3 dni spędziłam bardzo podobnie, zaspokajając od czasu do czasu uczucie głodu. Kiedy trzeciego dnia usiadłam na szerokim parapecie w oknie mojego pokoju zatraciłam się w zapomnianym już przez lata widoku. Było tutaj tak spokojnie. Mieszkaliśmy na obrzeżach miasta, stąd często na dworze można było dostrzec zwierzęta, czy rośliny, które nie miałyby szansy na życie w zadymionym centrum. Tutaj było inaczej. Zapatrzona w piękno przyrody i rozciągające się przede mną rozległe krajobrazy moim oczom ukazała się jakaś postać. Ulicą szedł jakiś człowiek. W głębi serca poczułam dziwne uczucie. Jakbym mimo jego zakrytej twarzy skądś go kojarzyła.Ku mojemu zdziwieniu osoba ta zatrzymała się pod moim domem. 

~Marta Styles





piątek, 29 marca 2013

45. Animacje ;*

Dziewczyny, liczę na to, że się spodoba i zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza? ♥
Miłego czytania, Kochane ;*
~Marta Styles

[T.I]: Harry, może to ja dzisiaj zrobię kolację ?
image
Li: Niall, a to słyszałeś? Legenda głosi, że Niall Horan kiedyś nie był głodny. :D

Li: Masz dreszcze? Patrz jeszcze! :3

Wracając do pokoju hotelowego zastajesz w łóżku niespodziewanego gościa.. :D :3
Dziennikarz: Louis, czy to prawda, że ostatnią noc w hotelu spędziłeś z niejaką [T.I] [T.N] ?
Lou: Zgadza się... ^^  ♥


Szkolny bal. Hazza uważnie Ci się przygląda, po czym lekko nieśmiałym, zachrypniętym  głosem mówi:
H: Skarbie, wiesz, że jesteś najpiękniejsza ?


[T.I]: Mmmm... ale z ciebie przystojniak.. :D
N: No wiem, wiem ;*

[T.I]: Co myślisz o tamtej dziewczynie ?  Ehh.. jest śliczna ;/
Z: Czy ja wiem... Tobie nigdy nie dorówna! ;*

Z: [T.I] jest niesamowita. Taka śliczna, inteligentna..
Lou: Ciiii..... Zapomnij.. jest moja ! :3

Jesteś na koncercie 1D. Uśmiechasz się do Zayna. Chłopak nie pozostaje na to obojętny.. ;*

Dziennikarz: Louis, pamiętasz może jaka była twoja reakcja, kiedy pierwszy raz spotkałeś [T.I] ?

Z: Co myślisz o [T.I]?

Przesłuchanie na wokalistkę do zespołu. Siadasz na krześle przed pełnym składem 1D.
[T.I]: Hej ;) Jestem.. [T.I] i...
Z: Bierzemy ją! ♥ ;3


Z: No idź, powiedz jej to wreszcie!
H: No już... Nie, nie potrafię.


image
[T.I]: Po kąpieli zauważasz, że znów ktoś schował Ci ubrania.
Zdenerwowana wychodzisz z łazienki w samej bieliźnie. Wtedy zauważasz cwaniacki uśmiech swojego chłopaka.
[T.I]: Zayn! To Twoja sprawka? -.-
image
Przeprowadzasz wywiad z 1D. Jednak niespuszczający z Ciebie wzroku Hazza wciąż wykonuje pewnien dziwny ruch ustami ... :D

Na koncercie 1D zwracasz na siebie uwagę Malika. Chłopak łapie Cię za rękę. Po chwili orientujesz się, że do dłoni wsunął Ci drobną karteczkę z numerem telefonu... ♥

Podpisujący Ci zdjęcie Styles nie może spuścić z Ciebie wzroku :D

Li: Ty, ja, komedia romantyczna.. co Ty na to, Skarbie? :3
image
H: [T.I]... Kocham Cię ;*

Lou: I'm sexy and I know it! ;*

H: Wyczuwam [T.I]

Li: Oo! Hej, [T.I]. Kocham Cię !
image
H: [T.I], boli mnie brzuuuch. Może pocałujesz? :3

Li: Zdawało mi się, że widziałem kotecka :3

N: Przepraszam, którędy do wioski Smerfów? ♥



Liam: Hazz, idę dziś z [T.I] do kina! Nie mogę się doczekać!
image

image