piątek, 5 stycznia 2018

63.

Cześć! :) Po długiej nieobecności postanowiłam wrócić do pisania. Zmieni się też charakter bloga. Włącznie z poprzednim wpisem, opowiadania będą dają możliwość wstawienia dowolnego imienia Waszego wybranka :) Może to być szkolna miłość, ukochany wykonawca, aktor. Mam sporo nowych pomysłów, więc będę starać się Was zaskoczyć i umożliwić lepsze wczucie się w rolę, przeżycie razem z bohaterami różnych emocji i przygód. Bardzo ucieszą mnie wszystko komentarze i sugestie :) Biorę też pod uwagę dodanie innych autorów więc jeśli jesteś chetny/a to łapka w górę! Do napisania ♥

czwartek, 4 stycznia 2018

62.

Rzuciłam się na łóżko i zakryłam twarz poduszką.
[T.I]: Dłużej tak nie wytrzymam. Daj mi wreszcie spokój! myśli w mojej głowie kumulowały się z każdą chwilą Obiecywał, że będzie ze mną mimo wszystko. Nadal pamiętam moment, kiedy wsunął dłoń w moje włosy i delikatnie zaczął przeczesywać je palcami.. a później złożył czuły pocałunek na moich ustach. Powiedział, że jestem idealna.. że nigdy nikogo nie kochał tak mocno i chce być obok już na zawsze... Puste słowa! Jak mogłam w to wszystko wierzyć... Był spełnieniem moich najskrytszych marzeń. Przystojny, inteligentny, zabawny, romantyczny... odważny.. Stop! Jeszcze przed chwilą się na niego wściekałaś! Konflikt pomiędzy sercem, a świadomością tego, co się stało przerwała cicha wibracja telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz. Widniała na nim twarz Patricka. To wesołe spojrzenie.. pełne.. miłości? Kiedy je robiłam przyglądał mi się uważnie, a po chwili zaśmiał się lekko i szybko zasłonił dłonią usta, żeby stłumić śmiech...
[T.I]: Z czego się śmiejesz? 
[P]: Z Ciebie
[T.I]: Co? Dlaczego? posmutniałam
[P]: Bo jesteś słodka z tą skupioną miną - oboje wybuchnęliśmy śmiechem
Podszedł do mnie, przyciągnął do siebie a ja wtuliłam się w jego klatkę piersiową. To, że byłam od niego niższa w tym momencie stało się atutem.
Aaa! Wróćmy do telefonu. Kiedy zobaczyłam go takiego, schowałam głowę w poduszkę. Chciałam odciąć się od wszystkiego.. od wszystkich. Gdy dźwięk ustał wyłączyłam telefon. Przez kolejne kilka dni prawie nie wychodziłam z łóżka. Płakałam. Tak bardzo go kocham.. dlaczego znów mnie to spotkało? Tym razem miało być inaczej. Wiedział jak bardzo skrzywdził mnie były chłopak, mówił, że kocha mnie zbyt mocno, żeby też zrobić coś takiego. Kłamca! Tak było każdego dnia. Od miesiąca.
Kiedy któregoś dnia gniłam pod kocem usłyszałam, że ktoś wszedł do mojego pokoju. Wystraszyłam się. Przecież [Imię Twojej Przyjaciółki], moja jedyna współlokatorka wyjechała na miesiąc do swojej siostry. Przerażona leżałam pod ciężką kołdrą. Zaczęło robić mi się duszno. Tajemniczy osobnik zorientował się gdzie jestem. Jak sądzę, po trzęsącej się pościeli.
Moje przerażenie wzrosło, kiedy jednym ruchem zerwano ze mnie osłonę. Już miałam zacząć krzyczeć, ale poznałam te bijące radością oczy. Czy to.. niemożliwe!
[T.I]: Co ty tutaj robisz?! serce powoli uspokajało swój rytm Wystraszyłaś mnie!
[Imię Twojej Przyjaciółki]: Haha! No przepraszam.. Poza tym myślałam, że chociaż trochę się ucieszysz! zaśmiała się 
[T.I]: Głupku! Myślałam, że to włamywacz. Bardzo się cieszę! Nie rozumiem tylko czemu nie jesteś u siostry
[I.T.P]: Musiała wyjechać z narzeczonym. Zrobił jej niespodziankę a ja nie pozwoliłam jej z tego zrezygnować. Tęskniłam za Tobą!
[T.I]: Ja też strasznie tęskniłam. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że tu jesteś...po moim policzku spłynęła łza. szybko otarłam ją z nadzieją, że [I.T.P] niczego nie zauważyła. Niestety nie udało się.
[I.T.P]: Maluszku, co z Tobą! Czemu płaczesz?! Nie ma mnie kilka dni, a Ty.. co tu się stało?
[T.I]: Proszę, nie rozmawiajmy o tym.. Bardzo proszę. To nic takiego.
[I.T.P]: Jeśli w grę w chodzą łzy.. to chyba jednak coś ważnego.
[T.I]: Nie mam siły znów do tego wracać.
[I.T.P]: Hmm... wiesz co? Dobrze, nie musisz mówić. Ale nie pozwolę ci zalegać w łóżku. Masz 15 minut na ogarnięcie się. Zabieram cię na plażę.
Uniosłam brwi ze zdziwienia.
[I.T.P]: Nie patrz tak na mnie. Hmm co my tu mamy (dziewczyna weszła do mojej garderoby. po chwili była już z powrotem. Wsunęła mi w dłonie kostium kąpielowy uśmiechnęła się i wyszła z pokoju. Za drzwiami krzyknęła jeszcze ''Pamiętaj! 15 minut!''
I rzeczywiście. Po 15 minutach byłyśmy przy drzwiach. Wsiadłyśmy do samochodu. Przyjaciółka nie pozwalała mi się zamartwiać. Wiedziałam, że martwi się o mnie i muszę się w przyszłości móc wpierać ją. Czasem miałam ochotę się poddać. Zniknąć z tego świata. Kochałam go... a on... tak po prostu... Dość. Jedźmy..
Po 20 minutach dojechałyśmy do celu. Pogoda była niesamowita. Bezchmurne, lazurowe niebo, Słońce, nie mówię już o prawie białym, gorącym piasku i spokojnym, przejrzystym morzu. Zsunęłyśmy z siebie przewiewne sukienki i ułożyłyśmy się na kocu. Postanowiłyśmy schłodzić się napojami, które ze sobą zabrałyśmy. Dziękowałam podświadomie przyjaciółce, że wyciągnęła mnie z łóżka. Potrzebowałam tego. [I.T.P] przywiozła mi książkę. Nie pamiętam kiedy ostatnio robiłam coś tylko dla siebie, a przecież tak kocham czytać! Jak mogłam zrobić sobie taką przerwę? Rozkoszowałam się połączeniem promieni słonecznych i bryzy morskiej muskających moje ciało. Czytając książkę, poczułam, jakbym przeniosła się do innego świata, podobało mi się to uczucie. Jednak kiedy mój organizm odczuł odpoczynek po ostatnich przepłakanych dniach, mimowolnie zamknęłam oczy i szybko zasnęłam. Z drzemki wyrwał mnie ból. Ktoś uderzył mnie piłką w głowę. Szybko zerwałam się i wściekła rozglądałam się szukając złodzieja mojego snu. Widziałam posturę mężczyzny, który biegł w moją stronę. Już miałam zacząć na niego krzyczeć, ale wszystko stało się zbyt szybko. Nieznajomy objął mnie, położył z łatwością na ziemi, przyłożył sporą dłoń do mojego czoła i z przejęciem zapytał
[Jego Imię]: Wszystko w porządku?! Bardzo Cię przepraszam, zerwałaś się szybko i wyglądałaś na zdezorientowaną. Nie kręci Ci się w głowie?
Okej, zrobił na mnie wrażenie. Był przystojny, jego ciało dobrze prezentowało się w trakcie tego krótkiego biegu...mówił łagodnie, chyba naprawdę się przejął. O nie, nie. Przed oczami stanął mi Patrick. Wszyscy są tacy sami. W odpowiedzi wycedziłam przez zęby 
[T.I]: Naprawdę pomyliłeś zdezorientowanie z wk*rwieniem? Oprócz tego, że przerwałeś mi wyczekiwany sen, nic mi nie jest. Zresztą to i tak nie twój problem. Weź tą piłkę i idź wreszcie.
[J.I]: Nie pasują do ciebie przekleństwa. Chyba nieczęsto ich używasz. Nie musisz udawać groźnej.
Roześmiał się, czym bardzo mnie zirytował. Później schował te swoje równe białe zęby, zakrył je przyjazny uśmiech. Ukazał dołek w policzku, a ja? Wściekła, że zwracam na to uwagę zbierałam w sobie wszystkie siły do ataku. Najbardziej dotknęło mnie, że miał rację. Naprawdę nie przeklinam, musiało to zabrzmieć śmiesznie. Musiałam jednak zostać przy swojej pozycji obronnej i byłam gotowa przekonać go do mojej wściekłości i grozy. Po znalezieniu w głowie najbrzydszego słowa jakie znam, nabrałam powietrza i...
[I.T.P]: Zostawiam cię na chwilę, a ty organizujesz nam tak miłe towarzystwo?
Dopiero teraz zorientowałam się, że do mojego przystojnego wroga dołączyła grupka jego znajomych. 
[Andrew]: Cześć! Miło mi Was poznać. Ja jestem Andrew, a to jest [J.I], Camille, Matthew i Jake.
Yhy, iskry aż poleciały. [I.T.P] błagam, nie daj się nabrać na ten czarujący uśmieszek...
[I.T.P]: Nam również miło, prawda [T.I]? uszczypnęła mnie, a ja zrozumiałam, że łatwo się z tego nie wykręcę. Uśmiechnęłam sie wbrew mojej woli i przedstawiłam się wszystkim. Po chwili przynieśli swoje ręczniki i dosiedli się do nas. Andrew smarował plecy mojej przyjaciółki, a ja starałam się na to nie patrzeć. Po chwili jednak atmosfera stała się lepsza, okazali się dość sympatyczni, zdarzyło mi się nawet kilka razy roześmiać.
[Camille]: Macie ochotę na przejażdżkę? Niedaleko stanęliśmy samochodem
[T.I]: Zmieścimy się? mimowolnie się zaśmiałam
[Camille]: No pewnie, wypożyczyliśmy vana na tydzień. Zdarzyło nam się nawet w nim imprezować!
[Matthew]: Haha, to prawda! Kto ma kluczyki?
[J.I]: Najlepszy kierowca w grupie, zapraszam.
Oczywiście, bo kto inny. Klękajcie narody. Ratownik, kierowca rajdowy, model. Czy w czymś jest kiepski? pomyślałam z przekąsem i powłóczyłam nogami za grupą. Przyjaciółka siedziała na kolanach Andrew, chociaż miejsca w samochodzie było aż nadto. Pozostali porozkładali się na fotelach tak, że mi zostało miejsce przy kierowcy. A może zrobili to specjalnie?
[J.I]: Prowadziłaś kiedyś samochód?
[T.I]: Tak
[J.I]: Chcesz się zamienić? posłał mi łagodny uśmiech i znów uwydatnił dołeczek
[T.I]: Nie
[J.I]: Nadal gniewasz się o tą piłkę?
[T.I]: Nie
Westchnął, a w radiu poleciała piosenka, której nie lubię. Chciałam przełączyć stację, ale on zrobił to pierwszy. Uśmiechnęłam się. 
[J.I]: Tak wyglądasz jeszcze lepiej
Jak spłoszone zwierzę wyciągnęłam dłoń, żeby zgasić radio. Niestety znów pomyśleliśmy o tym samym i położył swoją ciepłą dłoń na mojej. Niestety, bo było to przyjemne uczucie. Nie zamierzał jej puścić, ale ja wysunęłam dłoń. Łzy stanęły mi w oczach, odwróciłam się w porę w stronę okna.
[J.I]: Wstawać wszyscy! Jesteśmy na miejscu.
Wszyscy wygramolili się z samochodu. Przywiózł nas na plażę. Ale nie taką jak poprzednia. Tutaj było mnóstwo kwiatów, hamaków i nikogo poza naszą grupą. A do tego zaczęło zachodzić słońce. Kiedy wszyscy pobiegli zeby zająć wygodne hamaki ja ruszyłam w górę po drewnianych schodkach. Chyba liczyłam na to, że [J.I] za mną pójdzie. Nie odwróciłam się jednak i kiedy doszłam do ogrodzenia, usłyszałam jego kroki za sobą. Wspięłam się zwinnie na płot i kiedy przeskoczyłam przez niego moim oczom ukazał się basen. Malutki, klimatycznie umiejscowiony i wkopany w ziemię. Spojrzałam przez ramię na [J.I], który po pokonaniu ogrodzenia również nie dowierzał w to, co znaleźliśmy. Chciałam zrobić mu na złość. Zsunęłam swoją sukienkę i w uwydatniającym ciało kostiumie wsunęłam się pod taflę spokojnej wody. Po wynurzeniu zgarnęłam włosy do tyłu i rozczarowana nie dostrzegłam nigdzie chłopaka. Dopłynęłam do krawędzi i kiedy chciałam się odwrócić, ktoś mi w tym pomógł. Poczułam silne ramiona na mojej talii. Spojrzałam w oczy [J.I] i nie stawiałam oporu. 
[J.I]: Dlaczego zakładasz taką groźną maskę? Jeśli ktoś cię skrzywdził, nie powinnaś widzieć zdrajcy w każdym mężczyźnie.
[T.I]: Groźna maska chroni przed dupkami. Pewnymi siebie dupkami.
[J.I]: Auć. Mówiłem już o wrzucaniu wszystkich do jednego worka?
[T.I]: Co ty możesz wiedz..
Przysunął się bliżej i objął dłonią mój policzek. Czułam od niego dobro i troskę. Coś innego niż od Patricka. Ale czy to możliwe? Przecież wszyscy mężczyźni są tacy sami...
Zamknęłam oczy. czułam się bezpieczna. On zbliżył się, poczułam jego wypracowane ciało i otworzyłam oczy. Spojrzeliśmy na swoje usta i kiedy prawie się musnęły, za ogrodzeniem usłyszeliśmy Jake'a. Miałam wrażenie, że nasze ciała były drżące. Niechętnie wysunęłam się z wody, on zrobił to samo. Po 10 minutach siedzieliśmy w samochodzie. Jechaliśmy dość długo, wszyscy z tyłu zasnęli. Nie rozumiałam  co się ze mną dzieje. Przecież już się uodporniłam. Nie potrzebowałam mężczyzny do szczęścia. A jednak... Złapał moją dłoń i pocałował ją nie odrywając wzroku od drogi. Po chwili stanął na poboczu. Wyszedł z samochodu i otworzył mi drzwi. Wziął mnie na ręce i zaniósł na piasek. Ułożył mnie delikatnie. Poczułam się jak wtedy, po incydencie z piłką. Tym razem jednak nie czułam złości, nic mnie też nie bolało. Nachylił się nade mną. Było już ciemno. Poczułam jak gładzi mnie po włosach. I wtedy wspomnienia wróciły. Popłakałam się. 
[J.I]: Przepraszam, nie chciałem nic złego. Zaufaj mi. Proszę..
[T.I]: To ja przepraszam. Nie chcę już być wściekła za każdy miły gest. Nie powinnam tak źle cię traktować. Tylko nie daj znów mi się zawieźć.
[J.I]: Juź dobrze, nie zrobię Ci krzywdy.
Wtedy gorący jeszcze piasek potęgował emocje między nami. Moje ciało znów zdawało się drżeć. Wtedy położył dłoń obok mojej głowy. Przeniósł na nią ciężar swojego ciała, a ja objęłam dłonią jego napięte mięśnie ramion. Nareszcie mogliśmy dać upust naszym emocjom w pocałunku. Nasyceni sobą zasnęliśmy. Otulił mnie swoją koszulą. Obudził nas chłód już po godzinie. Co prawda [J.I] objął mnie i przytulił do swojej klatki piersiowej, ale martwiłam się o jego ciepło. Poprosiłam, żebyśmy przenieśli się do samochodu...








sobota, 1 listopada 2014

61. Harry ♥


Rzuciłam się na ogromne, miękkie łóżko. Wtopiłam się w grubą warstwę pościeli. Harry kończył malować ściany w salonie. Po chwili wszedł do pokoju z zabawną papierową czapką na głowie i uśmiechnął się. W tamtym momencie moje kąciki ust też się uniosły. Zdjął z siebie brudne od farby ubranie i położył się obok mnie w tych swoich cudownych białych bokserkach. Odwróciłam głowę w jego stronę. Chłopak leżał na boku i lustrował każdy element mojego ciała, twarzy.
[Twoje Imię]: Kocham, kiedy tak na mnie patrzysz. Jakbyś widział mnie pierwszy raz w życiu. 
Nic nie opowiedział. Uśmiechnął się tylko lekko i przyciągnął mnie do siebie. Leżałam teraz wtulona w jego idealnie wyrzeźbione ciało. Jak zwykle, nawet mimo braku ubrań, był bardzo ciepły i kiedy poczuł moje zmarznięte dłonie na swojej klatce piersiowej, zmartwiony objął je czule swoimi dłońmi. 
Harry:  I jak, Maluszku. Podoba Ci się tutaj? 
[T.I]: Jest wspaniale. Harry.. obiecaj mi jedną rzecz. 
H: Co tylko chcesz 
[T.I]: Bądź przy mnie. Zawsze...
H: Nigdzie się nie wybieram. Zamarzłabyś beze mnie! 
[T.I]: Nie żartuj w takiej chwili! posmutniałam 
H: Skarbie, nigdy nikogo tak mocno nie kochałem. Wiem, jak bardzo skrzywdził cię były chłopak. Wiem też, że nie byłbym w stanie zrobić ci czegoś podobnego, bo widok ciebie, płaczącej z mojego powodu.. nie wybaczyłbym sobie tego. Nie wyobrażam sobie bez ciebie życia. Pamiętasz, jak się poznaliśmy? 
Byliśmy oboje na imprezie. Zerkałem na ciebie od samego początku. Odwzajemniałaś moje spojrzenia. Wyszłaś na parkiet i poruszałaś się tak, że nie było na sali chłopaka, który nie patrzyłby wtedy na ciebie. Ten piękny uśmiech, radość bijąca z twoich oczu. Poszedłem po drinka. Kiedy wróciłem chciałem skierować się w stronę stolika, przy którym wcześniej siedziałaś. Jednak ciebie tam nie było. Rozejrzałem się naokoło. Nigdzie nie dostrzegłem tej ślicznej dziewczyny, na której punkcie oszalałem od pierwszego wejrzenia. Postanowiłem spróbować jeszcze jednej rzeczy: damska łazienka. Przecież to tam spędzacie sporo czasu, prawda? Niepewnie uchyliłem drzwi. Wtedy usłyszałem ciche łkanie. Zaniepokojony otworzyłem powoli drzwi. Zobaczyłem Cię.. Tego widoku chyba nigdy nie uda mi się wymazać z pamięci. Drobna, roztrzęsiona postać siedziała w rogu pomieszczenia. Szybko podszedłem do ciebie i nogi same się pode mną ugięły. Ukląkłem przy tobie i nie wiedząc jak ci pomóc głupio rzuciłem: 
H: Coś się stało? 
[T.I]: Odejdź.. Nie jesteś w stanie mi pomóc. 
H: Może dasz mi spróbować? 
[T.I]: Rób co chce.. nie skończyłaś, bo przyszła kolejna fala łez. Tego już nie wytrzymałem. Usiadłem obok ciebie i mocno przytuliłem cię do siebie. Nie stawiałaś oporu. Nie miałaś na to siły.. a może własnie tego potrzebowałaś? Nie naciskałem. Siedziałem w ciszy gładząc twoje włosy. Chciałem, żebyś się wyciszyła, żeby te wszystkie złe emocje spłynęły.. mogły przejść na mnie, ważne, żebyś przestała płakać. Ku mojemu zdziwieniu po chwili wtulona we mnie zaczęłaś mówić. 
[T.I]: Niedawno chodziłam z Joshem. Znaliśmy się jeszcze ze szkoły. Od najmłodszych lat podkochiwałam się w nim bez opamiętania. W moich oczach nie miał żadnych wad. Nasz związek trwał 3 lata. Kochałam go nad życie, byłam w stanie zrobić dla niego wszystko. Byłam pewna, że on czuje dokładnie to samo. Dopiero po rozstaniu zaczęłam analizować nasz związek. Zrozumiałam, że tyle razy mnie krzywdził, a ja w podświadomości tłumaczyłam każde jego zachowanie. Kilka dni temu wrócił pijany do naszego mieszkania. Był w towarzystwie jakiejś dziewczyny. Kiedy przyszłam spytać go, czemu po raz kolejny tak późno wrócił.. zobaczyłam ich razem. Ona.. była w ciąży, rozumiesz? W świetnych nastrojach delektowali się swoją obecnością, on gładził ją po brzuchu, a ona... ona całowała go po szyi. W pewnej chwili pijany chłopak dostrzegł mnie w korytarzu. Podszedł do mnie i powiedział tylko:
Josh: No tak. zapomniałem o tobie. Pięknie dziś wyglądasz. gdy to powiedział wsunął dłoń pod moją bluzkę i przycisnął mnie do ściany blokując drogę ucieczki. Nie mogłam się wyrwać, krzyczałam. Nagle udało mi się odepchnąć jego, budzące we mnie wtedy obrzydzenie, ciało. Pobiegłam w stronę drzwi. Zatrzymałam się tylko przy ciężarnej dziewczynie. Perfidnie uśmiechała się w moją stronę. Nie miałam siły odezwać się słowem. Opuściłam mieszkanie. Na szczęście miałam ze sobą telefon. Zadzwoniłam po taksówkę i oddaliłam się od tego miejsca w stronę domu mojej przyjaciółki. Stanęłam przed jej drzwiami z rozmazanym makijażem i trzęsąca się ze strachu. Wciąż miałam przed oczami jego próbującego mnie dotykać. Osunęłam się po ścianie na ziemię. Przyjaciółka otworzyła drzwi. Kiedy mnie zobaczyła szybko podniosła mnie i wprowadziła do pomieszczenia. Nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Opowiedziałam jej wszystko, po kolei. Już chciała wsiąść w samochód i pojechać do Josha. Ale, z trudem, ją zatrzymałam. Dziewczyna przygotowała dla mnie pokój i kazała mi się wprowadzić. Bezsilność, którą czułam kiedy mnie dotykał... to ciągle mnie prześladuje. Nie mogę pozbyć się tego obrazu z głowy. Wciąż boję się dotyku mężczyzny. No i właśnie dziś.. pech chciał, że przyszedł właśnie do tego klubu. Kiedy tańczyłam na parkiecie zniknąłeś mi z pola widzenia. momentalnie poczułam ogromną niepewność. I słusznie. W pewnej chwili pojawił się przy mnie Josh. Przycisnął mnie do siebie szepcąc ohydne propozycje. Momentalnie w moich oczach stanęły łzy. Wyrwałam mu się i na drżących nogach dotarłam tutaj. 
[T.I]: Harry! Po co mi o tym przypominasz...?
Zsunął z mojej twarzy niepokorny kosmyk włosów lekko pieszcząc twarz opuszkami palców.
H: Poczekaj, daj mi skończyć
Opowiadałaś dalej. 
Wbiegłam do łazienki, zsunęłam się po ścianie na podłogę i skulona zasłoniłam się dłońmi z nadzieją, że w ten sposób jestem niewidoczna. Nagle drzwi się otworzyły.. Byłam pewna, że to on. A jednak do łazienki wszedłeś ty, Harry. Byłeś moim cichym aniołem. Nie wiadomo z jakiego powodu- szukałeś mnie. I nie odszedłeś kiedy kazałam. Zostałeś przy mnie bo, nie znając mojej historii, wiedziałeś, że jednak tego potrzebuję. Ale, kiedy zdążyłam się już uspokoić i ukoić nerwy.. a może i zmysły twoimi perfumami, do łazienki wtargnął Josh. 
[T.I]: Harry!!!
H: Jestem tu, Skarbie. To już przeszłość.
Kiedy już się uspokoiłaś, przestałaś się trząść.. liczyłem na to, że jest już wszystko dobrze. Zamknąłem oczy. Cieszyłem się chwilą, kiedy mam cię w swoich ramionach i udało mi się pomóc. Z tego rozmarzenia wyrwałaś mnie właśnie Ty. Wbiłaś się we mnie tak mocno, jakbyś chciała schować się przed czymś przerażającym. Zaniepokojony otworzyłem oczy. Ujrzałem bordowego ze złości i nadmiaru alkoholu chłopaka, który stał w drzwiach. Domyśliłem się kto to. Chłopak rzucił się w naszą stronę i złapał cię mocno za dłoń. Jęknęłaś z bólu, a w twoje, pełne bólu oczy, wpatrywały się we mnie. Natychmiast wstałem poluzowując jego uścisk na twej dłoni. Odsunąłem go od ciebie. Z początku chciałem z nim porozmawiać mimo nienawiści, którą darzyłem go za twoje łzy i ból. On jednak wymierzył w moją stronę cios, który momentalnie zablokowałem. 
[T.I]: Mój Ty Supermenie! Haha pocałowałam go w policzek A właśnie, że cię uderzył. Już nie
pamiętasz, jak przykładałam ci lód do policzka?
H: ...
[T.I]: No już, już. Hahah! zmierzyłeś mnie wzrokiem Dobrze, przepraszam, już słucham.
Okej, pierwszego uderzenia się nie spodziewałem, ale później dostał dwa razy mocniej. Po kilku ciosach Josh osunął się na ziemię. Podszedłem do ciebie. Siedziałaś w kącie pomieszczenia i z przerażeniem przyglądałaś się pokonanemu chłopakowi i mi. Miałem wrażenie, że się mnie boisz.. to mnie zmartwiło. Jednak mimo to niepewnie usiadłem obok ciebie. Bałem się wykonać jakikolwiek ruch. Ale ty rzuciłaś mi się z wdzięcznością na szyję. Już nie musiałaś się go obawiać. Kiedy uświadomiłem sobie, że to nie mnie się wystraszyłaś, ale nadal żyłaś tą sytuacją.. pomogłem ci wstać. Pocałowałem cię w czoło i objąłem delikatnie twoje dłonie. Nachyliłem się do twojego ucha i szepnąłem.. 
H: ...Co wtedy powiedziałem?
[T.I]: "Nie bój się, już nigdy nie pozwolę cię skrzywdzić"
Wtedy ty złapałaś mnie mocno za rękę i spojrzałaś głęboko w moje oczy. "Dziękuję, że jesteś'' - powiedziałaś. Szczęśliwy pociągnąłem cię w stronę wyjścia. Opuściliśmy klub. Mróz momentalnie otulił nasze ciała. Kiedy czekaliśmy na taksówkę otuliłem cię swoim płaszczem. 
[T.I]: Tak! Pamiętam. Ten zapach..
H: Haha. Mój Słodziak!
[T.I]: Kiedy dotarliśmy do mojego domu, pocałowałeś mnie na pożegnanie i wymieniliśmy się numerami. Następnego dnia spotkaliśmy się...
H: W kawiarni obok starego, obrośniętego wielokolorowymi kwiatami domu.
[T.I]: Pamiętasz to wszystko.. to niesamowite.
H: Po kawie poszliśmy właśnie przed ten dom. To tam spytałem, czy zostaniesz moją dziewczyną.
Zgodziłaś się. Jak mógłbym tego nie pamiętać, Skarbie. I ty prosisz mnie, żebym przy tobie był. Zrozum, że nie potrafię inaczej. Odkąd cię pierwszy raz zobaczyłem.. nie pozwoliłem ci odejść. Jesteś moim tlenem. Bez ciebie.. bez ciebie nie istnieję. Kocham Cię, [T.I]. Na zawsze... ♥



niedziela, 12 stycznia 2014

59.Niall cz. 2 "Co mam wybrac?"


Usiadłam jak najbliżej drzwi wyjściowych, koło dziewczyn, które oczywiście śmiały się ze mnie. Nieważne gdzie bym usiadła i tak by się ze mnie śmiali, zaczęłam się rozglądać-to jedynie mogłam zrobić. Nagle zobaczyłam tego chłopaka, westchnęłam i zatrzymałam na nim wzrok. Po jakiś 10sekundach zorientowałam się, że on też się na mnie patrzy- cholera! Wstał i przygarbiony podszedł do mnie, usiadł na schodach i zaczęliśmy rozmawiać:
-Myślałem, że już cię dzisiaj nie spotkam [T.I]-  zaśmiał się cicho
-Skąd znasz moje imię?
-Nie jestem głuchy a w sekretariacie nie można było nie słyszeć twojego imienia i nazwiska...-chciałam mu przerwać, ale nawijał dalej-...nie jest zbytnio dyskretna, powiedziała mi co się stało, dosłownie zaczęła na ciebie narzekać...
-Super...-nie było w tym słowie żadnego entuzjazmu-...nie ważne, więc jeśli ty wiesz kim jestem to może fair byłoby gdybym ja tez dowiedziała się kim ty jesteś!
-Niall Horan, zapalony gitarzysta!- oznajmił i wyciągną rękę w moją stronę
-U nas nie podaje się ręki, u nas się przybija żółwika!- powiedziawszy to ułożyłam dłoń w tkz. żółwika- No przybij, nie gryzę!
Lekko zdezorientowany zrobił to o co go prosiłam, rozmawialiśmy o całej tej sytuacji, ale też nie zwierzała mu się do końca. W końcu znamy się z godzinę, jak nie krócej. Podczas rozmowy można było słyszeć w tle głos różnych osób opowiadające o swojej pracy-kucharz, nauczycie, biznesmen, dziennikarz itd. Raz na jakiś czas słuchałam rozmowy dziewczyn, które na obgadywały. Niall kazał mi się nimi nie przejmować, ale ja nie wiem jak to zrobić. No bo w końcu jeszcze wczoraj to ja byłam tą, która obgadywała. Czas szybko minął i zanim się zorientowałam wicedyrektor kazała nam wyjść. Nie chciałam tego zrobić, ale musiałam złapałam chłopaka za rękę i jako jedni z pierwszych wybiegliśmy z sali teatralnej. Stanęliśmy z boku i czekaliśmy aż całe 300 osób się rozejdzie, patrząc na godzinę wywnioskowałam, ze został nam do kolejnej lekcji 10min. I tak właśnie było, zadzwonił pierwszy dzwonek oznajmiający, że mamy przerwę. Niall był jedyną osobą, z którą mogłam teraz rozmawiać, więc wyszliśmy na dwór-mamy piękną wiosnę to czemu nie. Słońce święciło po oczach więc usiedliśmy pod drzewem z dala od ludzi:
-Mogę tu zostać na zawsze!- oznajmiław i oparłam się o drzewo
-Ja też!- odparł i zrobił to samo co ja- Obiecałaś, że opowiesz mi tą sytuacje z twojego punktu widzenia, więc?
-Eh, mogę później? Teraz jest tak pięknie i cicho...-oznajmiłam-...jak w tych wszystkich opowiadaniach w pamiętniku- dodałam cicho- Pamiętnik!- krzyknęła
-Jaki pamiętnik?
-Zgubiłam go, musze szybko go znaleźć, albo Jade!- gdy miałam wstać, chłopak złapał mnie za rękę
-Poczekaj...-sięgnął do plecaka i wyciągnął zgubę-...czy chodzi o to?
-O Boże! Tak to on! Dziękuje!- rzuciłam mu się na szyje, przytulałam go tak mocno, że zaczął narzekać na brak tlenu- Skąd go wziąłeś?
-Gdy wyszedłem z sekretariatu zobaczyłem dziewczynę, która wraz z jakimiś innymi przyjaciółkami śmiały sie z...z...
-Wyduś to z siebie!- nalegałam
-Z ciebie...-zrobiło mi się smutno i to bardzo-...podszedłem z boku i słuchałem co mówią, no i w tedy taka blondynka wygadała się, że zabrała ci go z szafki. No i w tedy wkroczyłem ja, wystraszyłem je niechcący i zabrałem pamiętnik. Uciekły prosto na salę!
-Blondynka?- pokiwał głową- Jeansy, biała bluzka i czarny sweterek?- nie pewnie się zgodził, pewnie nie zwrócił na to uwagi...prawdziwy mężczyzna- Jade!
Szybko wstałam i ruszyłam szukać mojej siostruni, jeśli nie będzie jej w toalecie to może w stołówce. Ani tu ani tu. Zostało jeszcze jedno miejsce-sala teatralna a raczej jej kulisy. Szłam tak szybo, że Niall prawie mnie nie doganiał-byłam zdziwiona, że poszedł ze mną, ale jego wybór. Już po chwili stałam oko w oko z moją siostrą, na scenie. Miałam ochotę ją pobić, ale dostała bym szlaban na cały miesiąc:
-Kto pozwolił ci ruszać moje rzeczy?- krzyknęłam
-Już nie marudź! Ale musze ci podziękować.- oznajmiła uśmiechnięta
-Za co kretynko?
-Za zdradę Finn'a, teraz ja będę tą najpopularniejszą oraz jego nową dziewczyną!
-Co?- krzyknęliśmy równocześnie z Niall'em- To on mnie zdradził nie ja jego!
-Mówisz tak bo chcesz aby ludzie ci współczuli, ale nie kochana nie ma dobra dla złych ludzi!
-Ja pierdole!- pierwszy raz w tym tygodniu przeklęłam- Przejedziesz się na tym, zobaczysz! Pamiętaj łapy precz od pamiętnik!
Odwróciwszy się zobaczyła Finn'a, uśmiechniętego od ucha do ucha. Ominął mnie bez słowa, obserwowałam każdy jego ruch. Podszedł do Jade i pocałował ją namiętnie, bardzo namiętnie kiedyś mnie tak całował i mówił, że jestem tą jedyną. Gdy przestał  i podszedł do mnie, zanim cokolwiek powiedział uderzyłam go w policzek. Złapał mój nadgarstek bardzo mocno a to co powiedział mi do ucha było nie do pomyślenia- "Jeszcze raz to zrobisz a twój koleszka nie będzie się tak więcej uśmiechać". Wyrwałam się z uścisku i wyszłam na korytarz ciągnąc za sobą Niall'a.:
-Pójdę już- odparłam i zaczęłam dosłownie uciekać
-[T.I] zaczekaj!
W tym momencie nie chciałam z nikim rozmawiać, weszłam do sali i usiadłam w ostatniej ławce. Z racji tego, że Edward jest z innej klasy odetchnęłam z ulgą, gdyż blondynek nie będzie ze mną w klasie. A może to źle? Jak na razie jest jedyną osobą z którą mogę pogadać.


Po lekcjach

Na żadnej z lekcji się nie skupiałam, każda mijała mi jakoś szybko. Chciałabym teraz położyć się w ciepłym łóżeczku i rozpłakać się, ale musze zostać te cholerne 2 godziny w szkole. Jeszcze gorsze jest to, że będę sprzątać sale z NIM. Dlaczego? Weszłam do wyznaczonej nam sali i nie spotkałam go tam, pewnie olał kare i poszedł. Tym lepiej dla mnie! Nagle usłyszałam jego głos:
-Widzę, że szybko odnalazłaś swoje powołanie...sprzątaczka! A gdzie twój strój?
-Zamknij się!- syknęłam
-Spokojnie bo ci żyłka pęknie...więc może przejdziemy do sedna?- spytał
-Jakiego sedna?
Odwróciłam się do niego i za nim zdołałam się zorientować co się dzieje, stał przede mną ze swoim uśmieszkiem. Popchnął mnie na ścianę, zaczął całować moją szyje a ja po prostu stałam. Dlaczego? Bo jestem kretynką, gdy się ocknęłam zaczęłam się szarpać. Jeśli mnie dotknie jeszcze raz to zabije, był silniejszy ode mnie więc finał był oczywisty. Stałam przyparta do ściany a Finn znów zaczął całować moją szyje:
-Odwal się od mnie dupku! Pomocy! Po--zakrył moje usta swoją ręką i kontynuował- Niech mi ktoś pomoże!- pomyślałam
Nagle w drzwiach pojawiła sie Jade, była zaszokowana. Zamiast mi pomóc uciekła...uciekła. Jade! Chłopak zaczął zbliżać się nie bezpiecznie do moich ust. Ruszałam głową na boki aby utrudnić mu dostęp do nich, ponownie przyłożył dłoń do moich ust. Powiedział abym się uspokoiła, ale ja znów zaczęłam się rzucać. Nagle uderzył mnie w brzuch bardzo mocno, zsunęłam się po prostu na podłogę. Złapałam się za brzuch i chciałam zniknąć:
-[T.I]!- usłyszałam znajomy głos
-Niall...pomocy!- powiedziałam cicho
Chłopaki stanęli twarzą w twarz. Dlaczego mi sie to przytrafia? A jeśli Finn pobije Niall'a tak, że będzie musiał jechać do szpitala? Co mam zrobić?



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam was z drugą częścią Niall'a, mam nadzieje że wam się spodoba! Przepraszam za zwłokę ;)
Miłe komentarze mile widziane haha <3

Natalia <3 

sobota, 4 stycznia 2014

58. Niall cz. 1 "Co mam wybrać?"


Zniszczył mnie. Zniszczył moje życie. Bawi się uczuciami dziewczyn, daje im nadzieje, że któraś z nim będzie. Nabierają się na jego urok-jak ja i moja siostra Jade-ale najgorsze jest to, że ona mnie nienawidzi za to, że z nim jestem...a raczej byłam. Rzucił mnie przez to, że widziałam jak całował się  inną- jego zdaniem to oczywiście tylko i wyłącznie moja wina. Kretyn, jest żałosny! Nikt nie wie, że zerwaliśmy...do czasu, zaraz każdy się dowie od niego i w ciągu kilku sekund cała szkoła będzie o tym wiedziała.

****
Weszłam na szkolny korytarz i nie wiedziałam o co chodzi, nikt się nie patrzył, nie śmiał czy dogadywał. Czyżby nikomu nie powiedział? Nagle z głośników dobiegł komunikat:
-Wszyscy mają udać się do sali teatralnej!
Dyrektor naszej szkoły jest tak sztywny i beznadziejny, że mam ochotę go zabić! Na pewno w domu ma lalkę Voodoo(czyt. wudu) i wbija w nią szpilki udając, że to my. Nie zastanawiając się dłużej ruszyłam w stronę sali, gdy miałam juz wejść usłyszałam głos mojej koleżanki -Skay:
-[T.I] czekaj!- podbiegła do mnie zdyszana- Finn cię szuka, jest koło tylnych drzwi do sali teatralnej.
-Co? Przecież ja z nim ze...-fuck, fuck, fuck
-Ze-? Co? Co się stało?-spytała zaszokowana
-Nie, nic ja z nim załatwiłam to wcześniej!- wybrnęłam, tak to się robi- To idę, zajmij mi miejsce!
Uśmiechnęłam się i ruszyłam do wyznaczonego miejsca, czego on może chcieć? Mijając puste sale i szafki ujrzałam Finn'a. Zabije cię gnoju słyszysz! Powinnam zacząć panować nad złością, jak zawsze miał na twarzy ten swój "seksowny" uśmieszek-dla mnie jest już idiotyczny:
-Po co chciałeś się spotkać?- powiedziałam "najchłodniej" jak umiałam
-Ale po co te nerwy kochana, chciałem się z tobą spotkać...wczoraj się trochę posprzeczaliśmy, ale już jest ok, prawda?- spytał się uroczo, ale ja się nie poddam jego urokowi
-Nie jest ok i nigdy już nie będzie! Bawisz się mną i myślisz, że jest ok? Mam cię dość, idę stąd.
-Nigdzie nie idziesz!- odparł i łapiąc moją rękę wciągnął mnie za kurtynę
-Co ty wyprawiasz?
-Po mimo, że mnie zdradziłaś daje ci drugą szansę i tak mi się odpłacasz? Wiesz jesteś nie sprawiedliwa!
-Czekaj co?- krzyknęłam i na pewno było mnie słychać na całej sali- Przecież ja...- nie dał mi dokończyć, ponieważ odsłonił ręką kurtynę i zaczął mnie obrażać
-Słuchajcie wszyscy, ta oto [T.I] [T.N] zdradziła mnie i zrzuca na mnie winę, chce usłyszeć od was komu wierzycie!
- Panie Jonson!- usłyszeliśmy głos wicedyrektor- Proszę stąd natychmiast zejść!
Jej słowa był daremne, nikt jej nie słuchał, wszyscy patrzyli się na nas i krzyczeli, że jestem winna. Gdy spojrzałam na moja przyjaciółkę, po prostu się rozpłakałam-ona także krzyczała. Wybiegłam z sali i kierowałam się w stronę łazienki, gdy nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka. Nigdy go wcześniej nie widziałam, ale gdy spojrzał się na mnie coś mnie uderzyło. Po raz kolejny się zakochałam, jak to możliwe, że jak tak szybko się zakochuje...albo po prostu jestem zauroczona? Przeprosiłam go i uciekłam, cała rozmazana na pewno wyglądam jak potwór. Oblałam twarz wodą i próbowałam się uspokoić, ale jak po czymś takim? Cała szkoła myśli, że to ja jestem ta winna! Trochę się uspokoiłam, wytarłam oczy ręcznikiem-troszeczkę lepiej. Otworzyłam drzwi i nagle ujrzałam tego blondyna, który stał i po prostu bezczelnie wpatrywał się we mnie swoimi niebieskimi oczami:
-Dlaczego...- nie dokończyłam, gdyż odpowiedział na moje pytanie bezbłędnie
-Czekałem jak wyjdziesz, nie znam twojego imienia a jesteś jedyną osobą, którą widzę w tej szkole.
-Czekaj!- coś zaświtało mi w głowie- Ty jesteś tym chłopakiem z wymiany? Zamieniłeś się z Edwared'em Brown'em?
-Dokładnie tak!- uśmiechnął się tak uroczo, że miałam ochotę zrobić mu zdjęcie, albo pocałować...eh- Mogłabyś mi pomóc? No wiesz, nie wiem gdzie się zgłosić.
-Jasne, choć!- machnęłam ręką i ruszyliśmy w stronę sekretariatu
Chłopakowi nie zamykała się buzia, cały czas opowiadał o swojej szkole w Irlandii. Dowiedziałam się dość dużo, ale wciąż nie wiedziałam jak ma na imię. Był bardzo uroczy i wydawał się być chłopakiem marzeń, ale musiałam wrócić na ziemię. Wyjedzie za miesiąc...i w tedy nasza znajomość zniknie tak szybko jak się zaczęła. Lekko się zamyśliłam o "nim"...dupek, kretyn, debil, niewyżyty seksualnie gnojek. Otrząsnęłam się idealnie przed sekretariatem, zapukałam i usłyszeliśmy ciche i bez żadnych uczuć "proszę":
-Dzień dobry, ja przyprowadziłam ucznia z wymiany i chciała...-no jak na złość po raz kolejny mi przerwano
-Idealnie, [T.I] [T.N] zapraszam do dyrektora, natychmiast!
Troszeczkę sie wystraszyłam, ale wiedziałam o co chodzi...Finn. Wymieniłam z chłopakiem spojrzenie i zapukałam do drzwi dyrektora. Wzięłam najgłębszy oddech jaki się dało i otworzyłam wrota do królestwa ciemnoty i głupoty.  Spojrzenie dyrcia było jednoznaczne-kara, kara i jeszcze raz kara. Usiadłam na krześle obok Finna i miałam ochotę wykrzyczeć tym dwóm debilom co o nich myślę. Ale tak jak już mówiłam, musze zacząć opanowywać swoją złość. Wysłuchałam kazania skierowane do mnie i Finna a potem dostałam kare...wow zaskoczenia. Dwa tygodnie kary-dodatkowe 2h w szkole na zmazywaniu wszystkich tablic i ustawianiu ławek. I tak dostałam lżejszą robotę niż on-chociaż raz dopadła go sprawiedliwość- musi zostać 2h przez miesiąc. W głowie tańczyłam swój taniec szczęścia i śmiałam się mu prosto w twarz-oczywiście w podświadomości. "Chociaż raz na coś się przydałeś dyrciu!" Kazał na szybko wyjść i nie denerwować go dłużej...dwa razy nie trzeba mi powtarzać! Finn bezczelnie udawał dżentelmena i otworzył mi drzwi-nie podziękowałam mu. W końcu to twój obowiązek! W pomieszczeniu nie było już tego chłopaka, szkoda chciałam z nim jeszcze pogadać. Na korytarzu też go nie było, westchnęłam i podeszłam do swojej szafki. Książki, sweter, piórnik, pamiętnik...czekaj! Tu nie ma mojego pamiętnika! Gdzie on jest? Rzuciłam swoją torbę-którą, tak przy okazji miałam cały czas przy sobie- na ziemię i nerwowo przeszukiwałam szafkę. Nie ma go! Byłam pewna, że go tu wkładałam...wczoraj, przed biologią. Nie wiedziałam co robić, tam są tak intymne sprawy, że masakra. Po co ja go tu przyniosłam?!
-No tak, Jade! Zabije cię!- krzyknęłam
Popatrzyłam na zegarek kątem oka...10:05! Kurde, angielski! Biorąc torbę jednocześnie zamknęłam szafkę, zaczęłam szybko biec do sali. Ręka chyba mi odpadnie od pukania, ale co zrobić. Zapukałam i szybko nacisnęłam na klamkę, ale drzwi były zamknięte. No przecież, dzisiaj piątek mamy angielski jeszcze z 20min. Walnęłam się ręką w czoło, wszyscy są w sali teatralnej, nie wiedziałam co zrobić. Iść tam czy nie?





--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No hej! Tu nowa autorka opowiadań, mam nadzieje, że spodoba wam się pierwsza cześć o Niall'u. Nie jestem najlepszą pisarką, ale chyba też nie najgorszą ;) Mogą być jakieś błędy gramatyczne, ale to w końcu ja. Jeśli się spodoba to drugą część dodam, najwcześniej za tydzień i obiecuje więcej Niall'a  <3
Natalia <3

poniedziałek, 30 grudnia 2013

57. Animacje! :D



H: Temperatura.. idealna :3

Z: Harry, jak [T.I] robi, kiedy jesteś niegrzeczny? 

[T.I]: Na stole masz kartkę z zakupami. Pamiętaj też, żeby wejść do piekarni. 
Zayn, słyszysz, co mówię? Kochanie?...

Lou: Jeśli żaba po pocałunku zmieniła się w księcia.. to może ty będziesz księżniczką? :3

[T.I]: Zayn, co Ty zrobiłeś z tą kuchnią! Chodź tu teraz i to posprzątaj!
Z: I zasypiaaaasz.. :3

N: Panowie, [T.I] robi dzisiaj kolację! ;3

[T.I]: Jaka ja jestem brzydka.. prawda? 
Lou: Znowu zaczynasz... :D



[T.I]: Wiesz, Kochanie, chyba wyjadę na kilka dni do [Imię Twojej Przyjaciółki]
N: Nie ma mowy!


[T.I]: Ale bardzo chciała się ze mną zobaczyć...
N: Zostajesz. Zaufaj mi..nie pożałujesz.. <3

Lou: (widząc Ciebie) ej! eeej! zaczekaj, Ślicznotko! ;c


Z: Idę na randkę z [T.I]!

H: Chyba poproszę [T.I], żeby została moją dziewczyną
Li: Chyba śnisz.. Ona jest moja! :3

[T.I]: Hazza, nie patrz tak na mnie..
na Twojej twarzy pojawił się rumieniec :3

Przeprowadzasz wywiad z One Direction. Kątem oka widzisz, że Styles ciągle Ci się przygląda. Po jakimś czasie Ty również na niego spojrzałaś. Chłopak nie wytrzymał... :D

Idziesz z Niall'em ulicą. Mija Was jakaś dziewczyna i uśmiecha się do niego.
[T.I]: ładna, prawda? .. :(

Li: Jestem tak gorący.. :D




No to mamy gify :) Na razie nie jest to takie, jak było wcześniej, ale obiecuję, że wrócę do wprawy :D Tak na prawdę od nowa wszystkiego się uczę. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Miłego czytania, Misiaczki <3


sobota, 28 grudnia 2013

56. Back

Witajcie!
Wracam po bardzo długiej nieobecności. Może część z Was ze mną została, mam nadzieję, że wrócicie, może nawet w jeszcze większej ilości. Tłumacząc swoją nieobecność powiem tylko, że dużo się zmieniło w moim życiu, między innymi relacja z drugą autorką. Postanowiłam, że kończę z pisaniem, jednak, jak się okazało, jest mi bez tego bardzo ciężko. Zdecydowałam wrócić do pisania, ponieważ daje mi to wytchnienie od codziennych problemów. Jednak mam dla Was niespodziankę ;3 Chociaż Oliwia Malik nie pisze już na blogu, dołączyła do mnie Nowa Autorka ;*
Wierzę, że spodobają się Wam jej prace ;* Do napisania wkrótce, Kochane! <3

~Marta Styles <3333

piątek, 30 sierpnia 2013

55. Niall :*

Tego dnia deszcz znów wygrywał swoją melodię na szybach okien, parapetach, dachach. A ja kolejny dzień leżę na kanapie wtulona w swój ulubiony koc, który wiernie tłumi każdą spływającą po policzku łzę. Jeszcze niedawno leżeliśmy tu razem. Pamiętam, że oglądaliśmy wtedy jakiś film romantyczny.. chyba "Pamiętnik". Zdecydowanie wolałabym.. tak jak w trakcie oglądania wtulić się w niego. Poczuć ten cudowny zapach, który zawsze koił wszelkie smutki i problemy. Ale teraz go nie ma. A ja nie mam na to żadnego wpływu. Próbowałam go zatrzymać, prosiłam o jakieś wyjaśnienie... ale on z równie szklistymi oczami jak ja wyszedł. Nigdy nie widziałam Niall'a w takim stanie. Przecież jeszcze kilka dni przed tym, jak zniknął mówił jak bardzo mnie kocha. Pamiętam, że spytał wtedy, co zrobiłabym, gdyby go zabrakło. Nie mogłam zrozumieć znaczenia tych słów. Ale on szybko zmienił temat. Tak strasznie brakuje mi jego ciepłych dłoni, które gładząc moje ciało, powodowały szybsze bicie serca. Dlaczego nagle to wszystko zakończył? Te pytania prześladują mnie przez cały czas. Powinnam wyjść z domu, spotkać się z przyjaciółmi, uzupełnić lodówkę. Ale ja wciąż o nim myślę, kocham go całym sercem. I wciąż mam w głowie pytanie: Dlaczego...?
Dzisiaj pierwszy raz [Imię Twojej Przyjaciółki] udało się wyciągnąć mnie do galerii.  Od mojej rozłąki z Horanem minął miesiąc. To wszystko jest nadal świeże.. jednak wiem, że nie mogę zadręczać się myślami. Z początku wszystko było wyjątkowo dobrze. Poszłyśmy do kina, kupiłyśmy kilka nowych ubrań,
kosmetyków.. a nawet kilka razy śmiałyśmy się, jak ponad miesiąc temu. Na chwilę dręczące myśli o chłopaku ustały. Kiedy już uśmiech pojawił się na mojej twarzy szybko zniknął zmieniając się w przerażenie, smutek, niedowierzanie. Kiedy wracałyśmy przez miasto na przejściu dla pieszych minęłyśmy średniego wzrostu blondyna, łudząco podobnego do mojego Nialla. Jednak ten chłopak był wychudzony, nienaturalnie blady, jego oczy były podkrążone, smutne. Przecież Nialler miał tak hipnotyzujące, niebieskie oczy.. zawsze był uśmiechnięty. Czy to mógł być on? Co się stało? Dlaczego tak nagle zniknął? To wszystko znów mnie przytłoczyło. Wspomnienia wróciły, przez co do oczu kolejny raz napłynęły łzy. Wyszeptałam krótkie "przepraszam" w stronę [I.T.P] i pobiegłam do domu na drżących ze stresu nogach. Wbiegłam do środka, rzuciłam się na kanapę w salonie i zmęczona płaczem i ciągłymi myślami zasnęłam. Obudziłam się w swoim łóżku, dokładnie okryta kołdrą. Nie wiedziałam co się stało. Dokładnie pamiętałam, co stało się wczoraj i gdzie zasnęłam. Szybko jednak sytuacja się wyjaśniła. Do pokoju wszedł Harry i lekko się do mnie uśmiechnął.
H: Dzień dobry, Śpiąca Królewno. Ładnie to tak zalegać w łóżku do południa?
[T.I]: Ale właściwie.. co Ty tutaj robisz?
H: Zawsze tak serdecznie witasz gości? zaśmiał się, a ja odpowiedziałam uśmiechem
[T.I]: Przepraszam, ale.. no wiesz o co mi chodzi
H: [I.T.P] mówiła, że jesteś w bardzo złym stanie. Chciałem Ci pomóc. Przyjechałem tutaj wczoraj i zastałem Cię śpiącą. Byłaś zapłakana. Nidgy jeszcze Cię takiej nie widziałem. Wziąłem Cię na ręce i zaniosłem do łóżka, a sam zasnąłem w salonie. Jesteś głodna? Zrobić śniadanie?
[T.I]: Dziękuję.. Ale proszę, powiedz mi co się stało z Niallem. Niczego innego nie potrzebuję.
H: Co ty opowiadasz. Musisz coś zjeść. Idę do kuchni.
[T.I]: Co ty przede mną ukrywasz? Mów do cholery. Hazza..
H: Na prawdę nie powinienem... Nie patrz tak na mnie.
[T.I]: Proszę...
H: No.. no dobrze.. Niall..
W tym momencie urwał, bo ktoś zadzwonił do drzwi. Chłopak otworzył je i do środka weszli Liam, Louis, Zayn i [I.T.P]. Poznałam ich po głosach. Po chwili wszyscy byli już przy mnie, w pokoju. Wyszłam na chwilę do łazienki, żeby troszkę ogarnąć twarz i włosy. Kiedy wracałam do sypialni usłyszałam fragment rozmowy między chłopakami.
H: Musimy jej powiedzieć. Nie widzicie w jakim jest stanie?
Li: No, ale obiecaliśmy mu.. jesteście pewni, że to dobry pomysł?
Lou: Oni nie mogą bez siebie żyć. Może mu to pomoże?
Z: Poza tym.. ona i tak się dowie. A może faktycznie obojgu da to siłę, żeby się pozbierać?
H: Nie mogę dłużej patrzeć jak ona się męczy. Trzeba jej powiedzieć.
[T.I]: Powiedzieć o czym?! Jak możecie coś przede mną ukrywać? Mówcie, o co chodzi. Znudziłam mu się? A może znalazł kogoś innego? Proszę, powiedzcie.
H: No dobrze, już.
Li: To może ja opowiem. Niall ostatnio bardzo ..
I znów, kiedy już miałam dowiedzieć się co takiego się wydarzyło.. zadzwonił telefon Hazzy.
H: Słucham? Tak, Harry Styles, o co chodzi? Nie.. tylko nie to. Nie!
Po policzku Harrego spłynęły łzy. Jeszcze nigdy go takiego nie widziałam. Usiadł na łóżku i schował twarz w dłoniach. Przytuliłam go, nie mając pojęcia co wywołało jego zachowanie. Zayn, jakby wiedział kto mógł zadzwonić do Styles'a powiedział:
Z: Chodźcie. Musimy jechać do szpitala.
Nie chciał mi wyjaśnić. Byłam przerażona. Nie wiedziałam o co chodzi, ale jak wszyscy wsiadłam do auta mając w głowie tysiące myśli i czarnych scenariuszy. Dojechaliśmy. Prowadzący auto Zayn próbował nie pokazywać po sobie żadnych emocji, ale znałam go za dobrze. Zresztą jak każdego członka zespołu. Widziałam, że był przerażony i ledwo powstrzymywał się od płaczu. Ale co takiego mogło się stać? Gdzie jest Niall? Może to wszystko ma ze sobą jakiś związek? Moje myśli przerwał lekarz. Widząc tak dużą grupę ludzi poprosił do siebie Hazzę. Chłopak zabrał mnie ze sobą.
Lekarz: Panie Styles.. bardzo mi przykro, ale pana kolega..
H: Nie! To niemożliwe! TO NIEMOŻLIWE!
[T.I]: Harry? Harry.. jaki kolega? Czy chodzi o Nialla?!
Lekarz: Tak, Niall Horan. On.. był ciężko chory. Dostał poważnego ataku.. Robiliśmy co w naszej mocy.
Wybiegłam z pomieszczenia. Nie widziałam nic na przesiąknięte łzami oczy. Dostrzegłam tylko salę zabiegową. Przez okno zobaczyłam zarys jakiegoś chłopaka. Od razu go poznałam. To był mój Niall. Wbiegłam do środka. Przytuliłam się do niego. Jego zawsze dość szybko bijące serce teraz, ku mojemu przerażeniu nawet nie drgnęło. Nie mogłam w to uwierzyć. Przecież to nie mogło się stać. Chciałam się obudzić z tego strasznego snu. Szybko poznałam w nim tego wycieńczonego chłopaka z miasta. Wyglądał strasznie. Jego policzki były zapadnięte, a powieki zmęczone od płaczu, zmartwień i bólu. Usiadłam przy nim. Złapałam jego.. do tej pory.. wiecznie ciepłą dłoń. Nagle miałam wrażenie, że lekko mnie ścisnął. Oszołomiona zawołałam lekarza. Kiedy przyszedł nie mógł uwierzyć w to, co mówiłam. Próbował wmówić mi, że powinnam iść do domu i pogodzić się z faktem, że Niall nie żyje. Wtedy załamana podeszłam znów do chłopaka i pocałowałam go. Nagle jego powieka drgnęła. Lekarz, próbujący odciągnąć mnie od Horana też to zauważył. Ciało Nialla poruszyło się. Chłopak otworzył oczy i przerażony próbował złapać oddech. Z początku wyglądał jakby się dusił, ale już po chwili złapał równy oddech. Lekarz kazał mi wyjść na korytarz, zawołał pielęgniarki i przystąpił do akcji ratunkowej. Nie dowierzając w to, co się stało wróciłam do grupy przyjaciół. Pytali co się stało, ale ja nie byłam w stanie nic powiedzieć. [I.T.P] mocno mnie przytuliła. Po chiwli dołączyli do nas chłopcy. Po 15 minutach lekarz znów wyszedł z sali. Poprosił mnie do siebie. Ledwo dałam radę wstać. Nie wiedziałam co się dzieje.
L: Pani [T.I].. sam nie wierzę w to, co mówię, ale pani chłopak.. przeżył. To jakiś cud. Jeszcze nigdy nie miałem w swojej długiej karierze takiego przypadku. Proszę iść do niego, potrzebuje pani.
Pobiegłam do przyjaciół.
[T.I]: Niall.. cud.. lekarz.. przeżył.. mówił..
H: CO?!
[T.I]: Niall żyje.. to niemożliwe.. idę do niego
Wbiegłam na salę. Niall podniósł się lekko na łóżku na mój widok, ale szybko zsunął się z powrotem na poduszkę i krzyknął z bólu. Podeszłam do niego z niedowierzaniem i wtuliłam się w jego klatkę piersiową, która teraz sprawiała wrażenie samych żeber okrytych cienką warstwą skóry. Spojrzałam na jego twarz. Był bardzo słaby. Mimo to powiedział:
N: [T.I]... wybacz mi, że zostawiłem Cię nic nie mówiąc. Nie chciałem, żebyś widziała mnie w takim stanie. Cholernie żałowałem, a kiedy mój stan się pogorszył.. jeszcze wyraźniej dostrzegłem, jaką siłę mam w sobie kiedy jesteś obok i jak bardzo chciałbym mieć Cię przy sobie. Kiedy tutaj usiadłaś i złapałaś moją dłoń.. pocałowałaś.. czułem jakbyś wyrwała mnie ze snu. Poczułem ogromną siłę. Tą, o której mówiłem. To niewiarygodne, ale dzięki Tobie żyję. Już nigdy nie pozwolę Ci odejść. Nigdy Cię nie zostawię. Nie, kiedy poczułem jak potwornie się czuję, kiedy nie ma Cię obok. Wtedy lekarz wszedł na salę. Poprosił, żebyśmy wyszli, a Niall odpoczął. Ciężko było nam się znów rozdzielić, ale tym razem byliśmy o wiele silniejsi. Niall wiedział, że ma o co walczyć. A ja.. byłam gotowa wspierać go na zawsze..
Dziś mija rok od czasu, kiedy Niall za sprawą cudu.. cudu potęgi prawdziwej miłości powrócił do życia. Chłopak pokonał chorobę. Znów uśmiech nie znika z jego twarzy, znów pochłania ogromne ilości jedzenia i znów spędza z [T.I] każdą wolną chwilę. Teraz, gdy przekonali się co mogą stracić.. nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Wkrótce będzie łączyć ich również wspólne nazwisko.. <3 To jest prawdziwa, nieśmiertelna miłość


wtorek, 23 lipca 2013

wtorek, 9 lipca 2013

53. Liam :)

[T.I]: Liam, gdzie jesteś? Liaam!
Li: No co znowu?!
[T.I]: Trzeba wykąpać Louise. Proszę, pomóż mi, już nie mam siły.
Li: Cholera jasna! Ja się do tego nie nadaję, dasz radę. Wychodzę.
[T.I]: Gdzie znowu idziesz? Potrzebuję cię.. a malutka potrzebuje taty..
Li: ... Cześć.
[T.I]: Kiedy będziesz?.. i w tym momencie, jak zwykle zatrzasnął za sobą drzwi. Nie daję sobie już rady. Jeśli wiążesz się z kimś wierzysz, że będziesz mógł liczyć na drugą osobę.. szczególnie kiedy pojawia się dziecko. Louise niedługo skończy roczek, a jego.. z czasem coraz rzadziej widzę w domu. Nie daję sobie już rady. Muszę być zarazem mamą i tatą dla naszego dziecka. Ale może on się jeszcze przekona.. może to tylko chwilowe?...
Umyłam małą i położyłam ją do łóżeczka. Usiadłam na kanapie i po raz kolejny zastanawiałam się ile jeszcze zniosę. Popłakałam się, Zmęczona wszystkim zasnęłam. Rano obudził mnie płacz Louise. Pobiegłam na górę i przytuliłam swoją córeczkę. Dziecko uspokoiło się. Nakarmiłam ją, przebrałam i położyłam się na łóżku,

kładąc ją obok siebie. Liam nadal nie wrócił. To wszystko mnie przerosło. Zrozumiałam, że tak dalej nie może być. Postanowiłam się wyprowadzić i zabrać ze sobą córkę. Spakowałam walizki, a on nie raczył stawić się do tej pory w domu. To utwierdziło mnie w mojej decyzji. Ruszyłam w stronę samochodu. Zapięłam nosidełko obok siebie, ostatni raz spojrzałam na dom, w którym jeszcze niedawno byliśmy razem tak szczęśliwi.. nie. To wywoływało ogromny ból. Odjechałyśmy. Skierowałam się w stronę domu przyjaciółki. Rodzice mieszkali na drugim końcu świata, a poza tym.. zawsze mogłam liczyć na [I.T.P]. Kiedy byłyśmy na miejscu [I.T.P] już na nas czekała. Przywitała nas całusami. Wiedziała w jakim jestem stanie, więc nie mówiąc nic obdarowała mnie kojącym uśmiechem i zaprowadziła do środka.
[I.T.P]: Nawet nie wiesz jak się cieszę, że będziecie tutaj ze mną. Wiesz, jak Was kocham!
[T.I]: Jesteś cudowna. Nie wiem jak Ci się odwdzięczę.
[I.T.P]: Chyba żartujesz. Przygotowałam dla was pokoje. Za szybko was stąd nie wypuszczę!
[T.I]: Dziękuję... kolejna łza kreśliła ślad na moim policzku. Przyjaciółka zareagowała w momencie. Przytuliła mnie mocno i szepnęła:
[I.T.P]: Będzie dobrze. Zobaczysz.. wszystko się ułoży. A teraz weź kąpiel i połóż się, a ja zajmę się malutką.
[T.I]: Na pewno nie jesteśmy dla ciebie ciężarem?
[I.T.P]: No nie załamuj mnie! Jesteś dla mnie jak siostra. Pamiętasz ile razy ty mi pomogłaś? A poza tym, kocham tego małego skarba.
Jeszcze raz wtuliłyśmy się w siebie. Pierwszy raz czułam, że mogę liczyć na czyjąś pomoc przy dziecku. Kochałam ją najmocniej na świecie, ale czasem po prostu nie dawałam rady sama. Na szczęście mam [I.T.P]. Wykąpałam się, pocałowałam Louise, zostawiłam ją w objęciach przyjaciółki i zasnęłam. Spałam dość długo. Kiedy się obudziłam Lou była już wykąpana i ubrana w śliczną sukienkę. Leżała w łóżeczku. Na stole dostrzegłam kartkę od [I.T.P]. '' Wyszłam do pracy. Będę wieczorem. Macie lodówkę pełną jedzenia i ogromny park po prawej. Do zobaczenia, dziewczyny. xx ''
Nakarmiłam Louise, włożyłam ją do wózeczka i wyszłyśmy na spacer. Przypomniałam sobie, że zaraz po wyjściu z domu Liama wyłączyłam telefon. Postanowiłam odczytać pocztę. Kiedy włączyłam telefon moim oczom ukazało się 100 wiadomości od Liama. Nie chciałam odczytać żadnej z nich. Cisnęłam telefon w kąt i wyszłyśmy. Po długim spacerze, odwiedzeniu parku z fontanną i nakarmieniu kaczuszek przez Lou, wróciłyśmy do domu. Pełne wrażeń dziecko od razu zasnęło. Na miejscu spotkałyśmy [I.T.P]. Poprosiła mnie o rozmowę.
[I.T.P]: Wiesz, Liam do mnie dzwonił i po..
[T.I]: Nie chcę tego słuchać. Oglądamy coś?
[I.T.P]: No ale daj mi powiedzieć. On zrozumiał..
[T.I]: Proszę...
[I.T.P]: Jesteś pewna? To bardzo ważne.
[T.I]: Jestem.
[I.T.P]: No jak uważasz.. Tak, obejrzyjmy coś.
Mimo, że Titanic oglądałam już tysiące razy nadal wzbudzał we mnie takie same emocje. Pod koniec filmu obie byłyśmy równo upłakane. Widząc siebie nawzajem wybuchnęłyśmy śmiechem. Kiedy doprowadziłam twarz do porządku, położyłam się obok Louise i szybko zasnęłam. Następnego dnia musiałam pójść do pracy, ale [I.T.P] zaoferowała, że zostanie z malutką. Ona na prawdę ją kochała. Może nie tak mocno jak ja, jej mama, ale na pewno bardzo mocno. Tak też rano lekko podkręciłam włosy, pomalowałam się i ubrałam. Pocałowałam córeczkę na pożegnanie, przytuliłam przyjaciółkę i wyszłam.Tego dnia skończyłam pracę wcześniej. Szczęśliwa ze spędzenia więcej czasu ze swoją córeczką szybko pojechałam do domu. Wbiegłam do środka, szukając wzrokiem Lou i [I.T.P]. Jednak ku mojemu zdziwieniu w domu panowała cisza. Spodziewałam się śmiechu, odgłosów drobnych stópek dziecka.. jednak niczego takiego nie zastałam. Szukałam wytłumaczenia braku kogoś w domu.. na dworze padał deszcz, więc nie mogły wyjść na spacer... lodówka jest pełna, przecież wczoraj zrobiłam zakupy. Z rosnącym z każdą sekundą przerażeniem zaczęłam szukać swojej córeczki w każdym pomieszczeniu. Gdy przetrząsnęłam prawie cały dom miałam ochotę usiąść na podłodze i zacząć płakać. W głowie pojawiały się najgorsze scenariusze. Może coś im się stało? Może są w szpitalu? Wtedy przypomniałam sobie, że jest jeszcze jeden pokój, w którym nie szukałam. Serce biło coraz szybciej. Uchyliłam drzwi.. Widok, który zobaczyłam.. nagle wszystkie złe emocje opadły. W moim sercu zagościła na nowo ogromna radość wymieszana ze spokojem, a zarazem niedowierzaniem. W rogu pokoju siedział.. Liam. Trzymał na rękach naszą Lou. Łzy napłynęły mi do oczu. Widząc ich
zrozumiałam, że jednak zależy mu na mnie i naszej córeczce. Wyglądali razem tak słodko... Louise miała na sobie śliczną, białą sukienkę w różowe różyczki, a jej tata białą koszulę. Zaśmiałam się widząc jak mała przeczesuje paluszkami włosy Liama. Wtedy chłopak odwrócił się w moją stronę. Trochę onieśmieleni uśmiechnęliśmy się do siebie. Mała Louise zasnęła, a ja podeszłam bliżej i usiadłam obok nich. Po chwili ciszy odezwaliśmy się równocześnie :
[T.I]: Powiedz, dlacz..
L: [T.I], proszę, wysłuch..
L: Mów pierwsza...
[T.I]: Dlaczego nie mogło tak być od początku? Wiesz, że czułam się strasznie.. nie mogłam zrozumieć twojego zachowania. Przepłakałam za dużo, aby uwierzyć w tak nagłą przemianę.. w tej chwili po moim policzku zaczęła kreślić swą drogę łza. Liam delikatnie ją otarł i objął swoją dłonią mój policzek. Widziałam jednak, że sam powstrzymuje się od płaczu.
L: To nie jest tak. Wiem, że zachowałem się strasznie. Powinienem zawsze być przy Tobie, przy Was. Zrozumiałem to, kiedy zostałem sam. Sam w tym wielkim domu. Nie słyszałem już Twojego słodkiego śmiechu, łóżeczko Lou było puste.. brakowało w nim drobnej osóbki, która powodowała uśmiech, wzruszenie.. Bałem się odpowiedzialności. Bałem się, że nie dam sobie rady i na zawsze straciłem wolność. Ale zrozumiałem, że ta ''wolność'' nie zastąpi mi Ciebie i naszej córeczki. Kocham Was nad życie. Dziś, kiedy [I.T.P] dała się ubłagać o opiekę nad Lou.. dostrzegłem w naszej córeczce część Ciebie. To niesamowite.. ale jest naszą drobną kopią. Nie wyobrażam.. nie chcę nawet wyobrażać sobie życia bez Was. Kochanie, proszę. Daj mi tą drugą, ostatnią szansę. Już nigdy Was nie zawiodę. Zawsze będę obok. ♥
[T.I]: Nie wiem, czy mogę Ci ...
L: Spróbuj. Już nigdy nie pozwolę, aby brakło Wam mojego ciepła, miłości. Proszę jednak, abyście ofiarowały mi swoją na nowo. Tym razem jej nie zawiodę. Już nigdy tego nie zrobię.
[T.I]: Dobrze... wtedy znów poczułam ciepło jego ust. Ciepło, którego nic nie było w stanie zastąpić. Czułam, że takim uczuciem darzy tylko dwie osoby. Mnie i naszą malutką córeczkę.
[T.I]: Dobrze, ale jeśli zawiedziesz jeszcze raz..
L: To niemożliwe. Zbyt mocno Cię kocham.
Tymi słowami zapoczątkował nowy rozdział w naszym życiu. Od tamtej pory wszystko zaczęło się układać. Liam zmienił się. Kiedy tylko może odciąża mnie w obowiązkach, a często zajmujemy się razem małą Lou. Każdego dnia kochamy się coraz mocniej. Niedługo na świecie pojawi się drugi owoc tej miłości.. a nasza Louise nie może doczekać się młodszego rodzeństwa.. jej tata zresztą równie mocno go wyczekuje .. ♥

Tak też po długiej nieobecności jestem znowu z Wami ♥ Uprosiłam rodziców.. i przekupiłam ich domowym obiadem ♥ Mam nadzieję, że historia przypadnie Wam do gustu? Oceniajcie i komentujcie, co myślicie i... czy nie zmieniło się po nieobecności to, jak piszę :) Do dzieła, Misiaczki! ♥ Pozdrawiam Was cieplutko i idę się opalać :D Liczę, że będziecie znów aktywne, a ja obiecuję, że już dziś pomyślę nad nową historią ♥



poniedziałek, 24 czerwca 2013

52. Zayn ♥ cz.2


Był szybszy, przytrzymał je i wślizgnął się do środka. Myśli w mojej głowie zaczęły się kotłować, nienawiść połączona z miłością, chęć uderzenia go, łzy już dawno rozmazały mój makijaż, który teraz zdobił moje oba policzki. Uniosłam delikatnie głowę do góry spoglądając na niego, następnie skierowałam się w głąb mieszkania, on podążył za mną. W pewnej chwili złapał mnie za nadgarstek i gwałtownie odwrócił w swoją stronę tak,że staliśmy dość blisko siebie, patrzał mi głęboko w oczy. Dostrzegłam,że jego zrobiły się wyraźnie szkliste, jakby miał się zaraz rozpłakać, z trudem powstrzymywał łzy. Opuszkami palców otarł moje łzy i pogładził policzki aby po chwili złożyć na moich ustach delikatny aczkolwiek czuły pocałunek. Zaskoczyła mnie jego nagła reakcja, lecz oddałam się tej chwili i pogłębiłam pocałunek. Zayn objął mnie w talii i kciukami delikatnie smyrał po biodrach,czułam przyjemne mrowienie przechodzące przez całe moje ciało. Kiedy oderwaliśmy się od siebie chłopak przytulił mnie i ułożył swoją głowę w zagłębieniu mojej szyi.
Z- Przepraszam...- poczułam jak jego słone łzy skapują na moją szyję - tak bardzo Cię przepraszam. Przez ten rok czasu zrozumiałem,że to Ty byłaś i nadal jesteś całym moim światem. Kocham Cię [Twoje.Imię]... Popełniłem ogromny błąd i zraniłem Ciebie.  Zerwałem z Tobą, bo wiedziałem z czym wiązać się będzie udział w tym programie.. Nie dzwoniłem bo bałem się,że nie chcesz mnie już znać.Sądziłem,że nie mielibyśmy dla siebie czasu, lecz teraz wiem jaki byłem głupi zostawiając Ciebie, [T.I]...  Jeśli chodzi o związek z Perrie był on czystym chwytem marketingowym dla wypromowania zespołu...- Po krótkim milczeniu dodał ze skruchą -Chciałbym,abyś wybaczyła mi to wszystko... i abyś dała drugą szansę. Choć wiem,że nie łatwo będzie Ci o tym zapomnieć, lecz proszę spróbujmy jeszcze raz.- podniósł głowę do góry, spojrzał na mnie,a ja otarłam jego łzy i przytuliłam się do niego.Poczułam jego przyspieszone bicie serca, ciepło,którego tak bardzo mi brakowało i moje ulubione perfumy.Serce mówiło mi,żebym mu wybaczyła,puściła w niepamięć tą całą zaistniałą sytuację, natomiast mój rozsądek był całkowicie przeciw. Jednak w tamtej chwili wiedziałam, że jeśli wybiorę tą drugą opcję mogę później jeszcze bardziej żałować. Zraniłabym tym samym siebie jak i jego. Zapewne zdaje sobie sprawę z tego jak cierpiałam, sądzę też, że nie przychodziłby tutaj po tak długim czasie tylko po to aby przeprosić, powiedzieć jak bardzo żałuje i znów odejść i zostawić mnie samą, przecież powiedział że mnie kocha, pocałunek był jednym z dowodów tej miłości,którą mnie darzy nadal. Odsunęłam się od niego na niewielką odległość,aby móc spojrzeć w jego prześliczne, hipnotyzujące mnie za każdym razem oczy. 
T.I- Wiesz,że ciężko jest mi się teraz pozbierać. Przyszedłeś tutaj po tak długim czasie i wykazałeś się odwagą, pokazałeś mi,że Ci zależy na mnie i na prawdę mnie kochasz. Ja Ciebie też kocham Zayn - pogładziłam go po policzku - Jestem pomiędzy młotem a kowadłem. Byłeś chłopakiem Perrie jak twierdzisz tylko dla jej korzyści, nie mam 100% pewności,że to się nie powtórzy. Zawiodłeś mnie już rok temu, ale wybaczam Ci Zayn za bardzo Cię kocham. Dam Ci drugą szansę, lecz będziesz musiał się cholernie napracować, abym mogła Ci od nowa dostatecznie zaufać.- mówiąc ostatnie zdanie wyrwałam się z objęć chłopaka i podążyłam do kuchni. Zayn stał w tym samym miejscu nie spuszczając ze mnie wzroku. Ja tymczasem usiadłam przy stole podpierając głową rękami, myśląc nad tą całą sytuacją. Chłopak podszedł do mnie przytulając mnie i całując w czubek głowy. Z jego kurtki dobiegł dźwięk telefonu komórkowego, od razu odrzucił połączenie nie orientując się kto to był. Potrzebowałam jego bliskości, dlatego zgodziłam się abyśmy spróbowali jeszcze raz. Zbliżyłam się do Zayn'a i złożyłam na jego malinowych ustach pocałunek,który od razu przerodził się w coś bardziej namiętnego wręcz ognistego. Nasze języki toczyły ze sobą zawziętą walkę, gdyby teraz nas ktoś obserwował i znał naszą historię śmiało mógłby powiedzieć,że pomimo wzlotu i upadku nadal się kochamy i jesteśmy dla siebie stworzeni, ponieważ umiemy naprawić to co zepsuliśmy. Miłość zwycięży wszystko nawet najgorsze i tak jest w naszym przypadku... ♥

I mamy ostatnią część, sądzę,że trochę nie wyszła mi końcówka... : /  Komentujcie, Marta ma już w zanadrzu kolejnego imagina. Dacie rade +8 komentarzy ? Możecie również polecać nasz blog ;)
~Oliwia~

czwartek, 20 czerwca 2013

51. Zayn ♥ cz.1



Miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje. Wmawiałam sobie to od zawsze i byłam pewna co do tego zdania dopóki w moim życiu nie pojawił się on. Na jego widok zawsze miałam motylki w brzuchu,nie mogłam wypowiedzieć żadnego słowa, a moje oczy zawsze były skierowane w jego stronę. Chciały spotkać się z jego czekoladowymi tęczówkami i zatonąć w nich na moment jak co dzień, lecz on nie pozwalał mi na to zawsze uciekał wzrokiem do czasu kiedy na siebie nie wpadliśmy poza szkołą. Stało się to na ulicy tuż przy niewielkim skrzyżowaniu, zawsze tędy wracam ze szkoły i nie jest tu tak tłoczno jak w centrum. Zayn szedł z przeciwnej strony, zapatrzony w ekran telefonu komórkowego, ja tymczasem szłam z "głową w chmurach" rozmyślając o nim. Wpadł na mnie tym samym przewracając nas na chodnik.Pomógł mi wstać, trzymał mnie wciąż za jedną rękę, przypatrywał się dokładnie mojej sylwetce a w szczególności oczom, w których na chwilę utonął. Staliśmy wtedy dobre 10minut, w końcu odezwał się pierwszy, wyrywając siebie i mnie z "transu" i przeprosił za ten incydent. W ramach rekompensaty zaprosił mnie na spacer, później odprowadził do domu. Wiedział jak się nazywam, należę do szkolnego klubu cheerleaderek zapisałam się tam na początku roku szkolnego. Zaprzyjaźniłam się prawie z każdą z tych dziewczyn, prócz blondynki, mniej więcej mojego wzrostu, niebieskie oczy, dość niezgrabne nogi, wywyższająca się wśród każdej z nas Perrie i często krytykująca mój "strój dnia" jak i figurę. Mimo, że nie uważam się za ładną czy atrakcyjną dziewczynę to i tak akceptuję siebie i swoje ciało, ale nie rozumiem dlaczego tak bardzo uczepiła się mnie... Jeżeli tylko zaprosi mnie na swoje urodziny może być pewna,że kupię jej wielkie lustro,aby mogła ujrzeć siebie całą od stóp do głów i może wtedy zastanowiła by się nad tym co mówi o mnie czy o innych dziewczynach z paczki, bo sama nie powala swoją urodą ani figurą - o ile urodą można nazwać tonę tapety na jej twarzy, a figurą krzywe, niezgrabne nogi wyłaniające się za każdym razem spod miniówek czy zbyt krótkich szortów i wylewających się fałdek spod ciasnych "bluzek".
Wracając do Zayn'a, poszliśmy do niewielkiej kawiarenki a później do parku, cały czas byliśmy pogrążeni w rozmowie poznając siebie coraz to bliżej. Kiedy znaleźliśmy się koło mojego domu chłopak ni stąd ni z ową pocałował mnie w policzek na pożegnanie, tak zaczęła się nasza znajomość. W szkole ani na krok od siebie nie odchodziliśmy no chyba,że w przerwie na lunch. Wtedy przebywał z kolegami z drużyny piłkarskiej, oczywiście Perrie też tam była. Mówił mi,że nie przepada za nią, wydaje się sztuczna, do tego tona podkładu na twarzy i zbyt mocny makijaż na prawdę to go zniesmaczał. Rozmawiał z nią parę razy ale nic szczególnego nie przyciągnęło w niej jego uwagi. W duchu cieszyłam się,że tak ją spostrzega, wierzyłam wtedy,że mam u niego jakieś szanse. Zrobiłam sobie wtedy ogromną nadzieje,która spełniła się po pewnym czasie. Zayn okazał się bardzo miłym, inteligentnym chłopakiem, który posiada uczucia. Na pozór mogłoby się wydawać,że jest typem złego chłopca co było widoczne ale tylko na zewnątrz. Dzięki temu,że zaprzyjaźniłam się z nim dostrzegłam w nim coś więcej niż tylko poczciwego, najładniejszego chłopaka w całej szkole. Po pewnym czasie wyznał mi miłość, odwzajemniłam ją. Poprosił mnie o chodzenie, zgodziłam się jak głupia nie myśląc wtedy o konsekwencjach jakie przysporzy mi późniejsze rozstanie się z nim. Byłam w nim zakochana po uszy i nadal jestem, lecz zostałam przez niego w pewnym sensie oszukana. Jak twierdził byłam jego ideałem, lecz czas pokazał czy jego słowa były prawdą.
Rozkochał mnie w sobie, a kiedy postanowił iść do X-factora od tak mnie rzucił, mówiąc,że nasz związek już nie ma sensu skoro dostał się do programu i będzie realizował swoje marzenia. Zayn podczas kiedy Perrie pokonywała ze swoim zespołem etapy programu przez jakiś czas byli parą, ale zerwali. Jak twierdziła Perrie powodem tego był brak czasu dla siebie... Ta wiadomość, po części zadowalała mnie, lecz nadal czułam się fatalnie. On zapomniał o mnie, zupełnie,a ja nadal nie mogłam go wymazać z pamięci, chodź próbowałam i to wiele razy. Chciałam w końcu dać sobie z nim spokój, już i tak wszystko przekreślone on nie wróci do mnie. Dotarło do mnie,że byłam dla niego tylko zwykłą zabaweczką, niepotrzebnie wylewam tyle łez w poduszkę te czasy i tak nie wrócą, lecz wciąż mam nadzieje,że stanie u mych drzwi z bukietem kwiatów będzie próbował mnie przeprosić. Będzie błagał o wybaczenie, o danie drugiej szansy - tak się jednak nie stało i raczej już nie stanie - on przecież jest sławny, rzucił szkołę, teraz liczy się dla niego kariera muzyczna, natomiast ja poszłam w dalekie zapomnienie. Nadal chodzę do szkoły. Z drugiej strony rozważałam powrót do rodzinnego miasta Liverpool'u, ale w ostatnim momencie zdecydowałam się zostać i skończyć ostatni rok nauki w tej szkole. Wtedy będę wolna od tego wszystkiego, zacznę swoje własne dalsze życie i będę mogła podążać za swoimi marzeniami tak jak to zrobił Zayn.
Dziś w drodze do szkoły kupiłam jakiegoś brukowca, - znowu są razem... W sercu znów mnie coś zakuło, zignorowałam to, gazetę wyrzuciłam do pobliskiego kosza i ruszyłam dalej w kierunku szkoły. Ehh, znowu siedzenie w tym szarym budynku przez 8 godzin, dobrze że mam na przerwach z kim rozmawiać. Moi przyjaciele, na prawdę starają podtrzymać mnie na duchu, jestem im wdzięczna za to, naprawdę mnie rozumieją. Po skończonych lekcjach wróciłam do domu, jak co wieczór zasiadłam do odrabiania zadanych prac domowych w towarzystwie mojej ulubionej piosenki puszczonej nieco ciszej niż zwykle, abym mogła skupić się na zadaniach. W czasie kiedy kończyłam pisać referat usłyszałam dzwonek mojego telefonu komórkowego, odebrałam połączenie nie spoglądając na ekran telefonu. Osobą, która przerwała mi tą czynność był Zayn, gdy usłyszałam jego głos w słuchawce od razu łzy stanęły mi w oczach. Zadzwonił właśnie wtedy, gdy sądziłam,że już wyleczyłam się z miłości do niego, wszystko ponownie wróciło, pomimo tego iż minął już rok od naszego rozstania. Poprosił mnie,żebym otwarła drzwi do mojego mieszkania, zeszłam po schodach i posłusznie wykonałam jego prośbę będąc lekko zdziwiona. Kiedy zobaczyłam jego stojącego przed framugą moich drzwi, momentalnie rozłączyłam się, i spróbowałam zatrzasnąć mu je przed nosem. Był szybszy, przytrzymał je i wślizgnął się do środka...
   
Bardzo, Bardzo, Bardzo przepraszam,że nic tutaj nie pisałam. Ostatnie miesiące szkoły toczyły się głownie na poprawkach... Na reszcie wszystko jest już poprawione, oceny się raczej nie zmienią. Można powiedzieć,że zaczęłam już wakacje. Postaram się z Martą regularnie pisać posty, myślę,że przybędzie was trochę Drogie Czytelniczki :* Pierwsza cześć Zayn'a, druga pojawi się już niebawem. (+5 KOMENTARZY DACIE RADĘ? )
~Oliwia~









środa, 15 maja 2013

50. Animacje ; )



Lo- Ahhh to ciepełko. Patrz [T.I] jak Louis Tomlinson suszy swą zacną czuprynę.


 Z- Uśmiech dla [T.I].


 Z- Kochanie pośpiesz ...- schodzisz na dół ubrana w skąpą czerwoną sukienkę.
Z-Mrrr.. Kotku wyglądasz tak seksownie. 
H- Ale przyjemnie.... ;3 Ale i tak [T.I] robi to lepiej.

 Lo- Tarzaaan!

T.I- Niall trzeba zrobić zakupy znowu jest pusta lodówka...Ty tylko się przewiniesz koło niej... 
Ni- Coo?! Ale jak to?...To niemożliwe. 

Weszłaś do salonu, w lewej ręce trzymałaś łyżeczkę. W pewnej chwili Liam wstał z krzesła i odwrócił Cię w swoją stronę . Już miał Cię pocałować, gdy niestety zobaczył co trzymasz w dłoni.
Li- O nie nie nie. Najpierw to odłożysz..

  H- Właśnie Cię zahipnotyzowałem. Hehe.. ^_^



T.I- Niall, gdzie jesteś? - odsuwasz zasłonę prysznicową
 Ni- Witaj kochanie. Zapraszam ^_^


 Reakcja Zayn'a: - Taa.. już leci.

  All: - [T.I], Daj buziola :*




Marta ma niewielkie problemy z dostępem do komputera. (Przekonała się właśnie,że z rodzicami lepiej nie zadzierać). Postara się dodać imagin pod koniec tygodnia, więc w ramach rekompensaty dodałam animacje. Myślę,że wam się spodobały
··Oliwia··

sobota, 4 maja 2013

49. Zayn ♥


Kursywą napisane są wspomnienia. 
MUZYKA

Kolejna kartka wyrwana z kalendarza i kolejne dni cierpienia oraz wylewania łez w poduszkę. Pamiętam te dni kiedy byliśmy razem, przyrzekłeś mi wtedy,że nigdy mnie nie opuścisz,że zawsze będziesz przy mnie.
Przyrzekłeś mi pewnego wieczoru,że nigdy mnie nie opuścisz,że zawsze będziesz przy mnie. Z czasem Twoje słowa zaczęły tracić na wartości, zrozumiałam,że to nie ja jestem ta jedyną. Siedzimy na skórzanej kanapie przed kominkiem wtuleni w siebie. Zacząłeś śpiewać mi piosenkę Little Things, moją ulubioną. Twój głos działał na mnie kojąco, każdego wieczoru śpiewałeś mi na dobranoc. Całowałeś z czułością w czoło i wtulałeś we mnie, abym poczuła Twoją bliskość. Kiedy byłam w Twoich ramionach czułam się zawsze bezpieczna...
Dlaczego nie umiałeś powiedzieć mi tego wprost? Wolałeś,żebym sama o wszystkim się dowiedziała, ahh.. tak. Wiesz jaki to czułam wtedy ból, kiedy zobaczyłam Ciebie w tej kawiarni z jakąś pustą wytapetowaną laską, z którą się obściskiwałeś do granic możliwości? Tłumaczyłeś mi się później, gdy zobaczyłeś mnie w domu kiedy krzątałam się z pokoju do pokoju zbierając swoje rzeczy i pakując je do walizek, toreb, pudeł,że ludzie popełniają błędy. Najwyraźniej kątem oka dostrzegłeś mnie wtedy, gdy tak stałam przed tą szybą jak głupia i wpatrywałam się w was, wchodząc do domu wiedziałeś w jakiej sytuacji mnie zastaniesz.
- Proszę pozwól mi się wytłumaczyć. Wiem,że Cię zraniłem ale ja na prawdę Ciebie kocham.
 - spojrzałeś się na mnie, swoją postawą i mimiką twarzy nie wyrażałeś żadnych emocji. Zignorowałam dalszy ciąg Twoich wypowiedzi i powróciłam do pakowania się, nie mogłam uwierzyć,że to się znowu powtórzyło.Zero konkretnego powodu, by mnie zatrzymać,żadnego mocnego argumentu,abym zmieniła swoje zamiary. Tego się po Tobie nie spodziewałam...
 Kiedy skończyłam już tą czynność oddałam Ci wszystkie naszyjniki, bransoletki, kolczyki oraz pierścionki jakie od Ciebie kiedyś dostałam razem z kluczami od naszego, teraz już Twojego domu. 
-Do Twojej blondyneczki będą bardziej pasowała owa biżuteria.
Wyszłam trzaskając głośno drzwiami a po moich policzkach polały się gorzkie łzy. 
Ból ogromny ból w sercu czuje do dziś, chodź minął już rok. Zrozumiałabym Twój błąd, gdyby to był pierwszy raz, lecz to powtórzyło się i drugi z tą samą osobą. Po części żałuję, że nie wybaczyłam Ci owego dnia, lecz teraz widzę,że to nic by nie dało. Dziś układasz sobie życie z inną dziewczyną, którą kochasz bardziej ode mnie, bądź z nią szczęśliwy, najwidoczniej to ona jest Tobie przeznaczona nie ja...
Zadzwonił mój telefon, niechętnie odebrałam połączenie, nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, nawet z moją najlepszą przyjaciółką, chociaż wiem,że rozmowa czy jakiekolwiek spotkanie z nią trochę by mi poprawiło humor. [I.T.P] chyba umie czytać mi w myślach, przyszła właśnie pod mój dom, poprosiła mnie o otwarcie drzwi. Zeszłam na dół, przywitałam się z nią i pierwszą rzeczą, na którą zwróciła uwagę był mój strój. Taaa.. jak zwykle piżama, niedbały kok, zero makijażu, zapuchnięte oczy od płaczu. Oto cała ja... i jedyna osoba, która się mną przejmuje - [I.T.P], i za to ją uwielbiam. Po długiej pogawędce i wypiciu paru trunków, zaproponowałam przyjaciółce zostanie na noc. Nie mogłam  pozwolić jej na to aby tak późno wracała sama do domu. Przygotowałam dla niej pokój i dałam jakąś kolorową piżamę, którą znalazłam w mojej szafce, położyłam ją na łóżku wraz z ręcznikiem. Udałam się do łazienki, aby wziąć odprężającą kąpiel.
Wróciłam wtedy zmęczona z pracy, wchodząc do domu ujrzałam jedynie małe, palące się świeczki, które oświetlały schody obsypane płatkami róż. Poszłam tą ścieżką, prowadziła ona właśnie do łazienki, wchodząc do pomieszczenia ujrzałam wannę pełną płatków do kąpieli. Uśmiechnęłam się sama do siebie, po chwili poczułam twoje ciepłe dłonie na moich biodrach. Odwróciłam się i złożyłam na twoich,delikatnych malinowych ustach długi pocałunek, który odwzajemniłeś, po długiej kąpieli zasnęłam wtulona w Twoich silnych ramionach...
Po wyjściu z wanny owinęłam się białym bawełnianym ręcznikiem, wyszłam z łazienki i w pokoju ubrałam się w piżamę. Powróciłam jeszcze na chwilę do poprzedniego pomieszczenia, aby umyć zęby, po drodze mówiąc krótkie dobranoc w stronę przyjaciółki. Położyłam się na łóżku, wtulając w puchatą poduszkę, czułam jak po moim policzku kolejno po sobie spływają słone łzy. Po jakimś czasie mogłam dopiero spokojnie zasnąć.Przyśniłeś mi się jak co noc, to jest silniejsze ode mnie...
Pustkę w moim sercu możesz ponownie wypełnić Ty, lecz nie wiem czy jestem na tyle silna, aby ponownie Ci zaufać i przetrwać kolejne nasze kłótnie, sprzeczki... Moje słowa i tak Ciebie teraz nie wzruszają, dla Ciebie już jestem przeszłością daleką przeszłością, zapomnianą osobą już nic nie znaczącą.Będąc przy Tobie czułam się dowartościowana,zaczęłam być bardziej otwarta na otaczający
mnie wokół świat, a Ty byłeś dla mnie tym czym jest narkotyk dla narkomana, teraz nie potrafię teraz normalnie funkcjonować. Może i powinnam teraz topić wszystkie te smutki w alkoholu, ale ja tak nie potrafię, wolę cierpieć samotnie wylewając litry łez, niż niszczyć siebie od wewnątrz, chociaż Ty już w jakimś stopniu to zrobiłeś.
Za każdym razem kiedy spoglądałam w lustro i wymieniałam według siebie swoje doskonałości Ty podchodziłeś do mnie, obejmowałeś w talii i miękkim, słodkim głosem obalałeś moje słowa. Pamiętam to do dziś, jak wszystkie inne wydarzenia z naszego związku.Chciałabym,żebyś wrócił...
Obudziłam się dość późno, bo około 13. Z kuchni czuć było intensywny zapach smażonych naleśników. Wiedziałam,że to [I.T.P] krząta się w kuchni, niewyobrażalne było przecież,żeby ktoś wkradł się do domu. Zeszłam na dół z uśmiechem na ustach, ubrana w piżamę i jasnoniebieski szlafrok, na nogi nałożone miałam puchate, ocieplane chapcie. Przywitałam się z nią i do przezroczystej szklanki nalałam sobie herbaty z cytryną - zawsze rano piliśmy ją wspólnie z Zayn'em - i usiadłam przy stole w kuchni.Przyjaciółka podała mi talerz z ciepłymi naleśnikami, polane były czekoladą, zjadłam je ze smakiem. Potem próbowała mnie zagadać, lecz ja nie byłam skora do żadnej rozmowy. Swoimi myślami byłam daleko wstecz. Dopiero po chwili wróciłam do rzeczywistości. Wstałam od stołu, pospiesznie ruszyłam do swojego pokoju aby się ubrać i czym prędzej bez słowa pobiegłam nad most. Tak to dzisiaj jest ten odpowiedni dzień, to dziś powinnam skończyć ze sobą. Wysłałam tylko ostatnie 2 pożegnalne sms-y do [I.T.P] oraz do Niego. Przeszłam przez barierę ogromnego mostu londyńskiego i biorą kilka głębokich oddechów wpadłam w otchłań Tamizy...


Dość dawno nic nie pojawiło się na naszym blogu. Wiem,że go zaniedbałyśmy, ale to przez brak czasu. Do wystawiania ocen został jakiś miesiąc, przez co dużo czasu poświęcamy nauce, aby poprawić złe oceny. Proszę o komentarze, +5 i Marta doda kolejny imagin. Do dzieła ! ;**