wtorek, 13 listopada 2012

24. Hazza ♥ część 1

Na wstępie zwracam się do Was wszystkich: spokojnie nadsyłajcie w komentarzach z opiniami swoje strony. Razem z Oliwią regularnie jest odwiedzamy. Cieszymy się bardzo, że już tyle odwiedzin! Mamy nadzieję, że ta liczba będzie rosła równie szybko, jak do tej pory. Dziś imagin częściowy, pisany na bieżąco,  z dedykacją dla pewnej 15 latki. Uwielbiam Cię po prostu, Em. ♥ Mam nadzieję, że imagin spodoba się Wam wszystkim. Proszę o Wasze komentarze, Kochani ;*            

                                                                                                                          Buziaki~ Marta

Nastał kolejny dzień. A ja nadal nie mogę się pozbierać. Jak ja mogłam się z nim związać? Sama nie wiem. Może to była miłość od pierwszego wejrzenia? Owszem, przystojny był. Ale strasznie głupi. Jak o tym myślę trzęsę się z nerwów. Widząc go na ulicy uciekam. Ale tak wiecznie być nie może. Trzeba się z tym pogodzić. Ale jak? Czym ja sobie na to zasłużyłam? Co takiego zrobiłam przez te 15 lat swojego życia, że teraz muszę tak cierpieć? Może zacznę od początku? No więc wróćmy do czasu, kiedy to wszystko się zaczęło. Jest siepień. Jak zawsze pod koniec wakacji znajomi z klasy zaprosili mnie na imprezę. Jak co roku zapowiadało się cudownie. Cieszyłam się szczególnie, bo miał się tam pojawić Harry. Chodzimy razem do klasy od początku gimnazjum. Na początku bałam się zagadać. On w sumie też. Ograniczaliśmy się do kontaktu wzrokowego. Ale nic więcej. Dopiero niedawno udało nam się do siebie zbliżyć. Godzinami potrafiliśmy rozmawiać na Facebooku, pisać ze sobą SMSy. Byłam strasznie szczęśliwa, kiedy zadzwonił do mnie przed tą ogromną imprezą. Prosił, żebyśmy tym razem poszli na nią jako para. Cały wieczór uśmiechałam się do siebie samej i zastanawiałam, czy taki chłopak jak Harry Styles na prawdę mógł mnie poprosić o chodzenie, czy to nie sen, jeśli tak to kiedy się obudzę, że nie chcę się budzić, aż w końcu co mam na siebie założyć, żeby zrobić na nim piorunujące wrażenie. Następnego dnia wybrałam się z przyjaciółką do sklepu, znaleźć odpowiednią kreację. Nie chciałam za bardzo się zmieniać, przesadnie malować, ale planowałam naturalnością zwrócić uwagę wszystkich chłopców na sali, wzbudzając pożądanie Hazzy. Jednak wrócę do zakupów. Wspólnie zadecydowałyśmy, że najodpowiedniej będzie włożyć to. Jednak tuż przed wyjściem wszystko zaczęło się psuć. Na mojej ulicy odcięto prąd na kilka godzin, nie mogłam znaleźć kluczy, prawie się przewróciłam mierząc te wysokie buty. Jakby coś chciało mnie odciągnąć od dotarcia na imprezę. Nie chciałam się poddać, zwłaszcza, że na dobór stroju poświęciłam z [I.T.P] kilka dobrych godzin. Ale musiałam zrezygnować z wyjścia, kiedy zorientowałam się, że nie damy z mamą rady wyjechać przez elektryczną bramę, skoro nie ma prądu! Tata był w pracy, więc nie było szans go wyciągnąć. Byłam zmuszona zadzwonić do swojego chłopaka i oznajmić, że nie raczej się dziś nie pojawię. Wykręciłam do niego numer. Po chwili usłyszałam jego głos, działał na mnie jak lekarstwo.
H: [T.I] ?Gdzie ty jesteś, skarbie? Zaraz zaczynamy!
[T.I]: Tak, wiem, Harry, ale ja nie mogę.
H: Coo? Nie rób mi tego!
[T.I]: Nie wyjadę z garażu, na całym osiedlu nie ma prądu.
H: No tak..
[T.I]: Ale przecież ty mógłbyś po mnie wyjechać?
H: Wiesz, co? To nie jest dobry pomysł. Wyśpij się, mała. Jutro pierwszy dzień szkoły.
[T.I]: Myślałam, że chcesz, żebym tam była..
H: No bo chcę, oczywiście, że chcę. Ale odpuśćmy dzisiaj. Jutro po szkole cię gdzieś zabiorę, dobrze? Kocham cię bardzo!
[T.I]: Ja cię też. Skoro tak wolisz.. niech będzie. Do jutra.
Trochę zdziwiło mnie to co powiedział. Ale skoro tak zadecydował? Chyba nie ma w tym nic złego. Jednak czułam się trochę winna. Kiedy usłyszałam jakieś auto, które podjechało pod dom wzdrygnęłam się. To tata!  Czyli jednak dotrę na imprezę i zobaczę się z moim Harrym. Ubłagałaś tatę, ruszyliście. Gdy dotarliście na miejsce, impreza trwała już na całego. Tata słysząc głośną muzykę i krzyki z budynku spojrzał na mnie niepewnie. Jednak miał do mnie zaufanie. Nigdy nie zamierzałam go zawieść.
[I.T.T.]: [T.I] uważaj na siebie. Jakby cokolwiek się działo, masz telefon, tak?
[T.I]: Tak, mam. Możecie być spokojni.
Wyszłaś z auta i skierowałaś do głównych drzwi. W tym roku wszystko było zorganizowane w domu [I.T.P]. Znałaś każdy zakątek tego
starego, ogromnego domu, bo przyjaciółka zdradziła ci je wszystkie. Waszym ulubionym miejscem było poddasze, na które dostać można się było tylko przez  
schodki w jej sporej garderobie. Ten dom rodzice [I.T.P] kupili od pewnego małżeństwa z 5 dzieci. Stąd mnóstwo pokoi i pomieszczeń. Cała impreza działa się wyłącznie na parterze. W drzwiach 
powitała mnie siostra przyjaciółki. Przywitałyśmy się serdecznie. Weszłam do środka. Nie mogąc zlokalizować nigdzie Harrego spytałam stojących niedaleko dziewczyn:
[T.I]: No hej. Nie widziałyście może Harrego? Nigdzie nie mogę go znaleźć.
Dziewczyny: Hahaha, a ty co? Jego mama? Harry to duży chłopiec, nie potrzebuje opiekunki. Znów wybuchnęły drwiącym śmiechem. Jest w łazience. Czeka na ciebie. Hahahaha.
Nie mogłam ich zrozumieć. Ale ruszyłam we wskazanym kierunku, przepychając się wśród mnóstwa ludzi. Dotarłam do łazienki, w której miał być mój chłopak. Otworzyłam drzwi. Chciałam zrobić mu niespodziankę. Jednak to co zobaczyłam.. nie mogłam w to uwierzyć!




+7 komentarzy i dodaję 2 część, Miśki, działajcie ;*

sobota, 3 listopada 2012

23.Animacje 2 ! ;3

Na wstępie przepraszamy za długą nieobecność. Ale ostatnio wyjątkowo dużo zajęć w szkole na nas spadło. Sprawdziany, kartkówki, zajęcia w samorządzie. Wybaczycie nam? ♥ Na przeprosiny post z animacjami. Większość pochodzi z nowego teledysku chłopców do Little Things. Miłego oglądania ;*

Komentarz zbędny.. ♥ :D
L: Oczy ze Shreka mówisz? Hmm.. może być tak? :D

Z: Hazz, przestań się patrzeć na te drzwi. [T.I] przyjdzie za  30 minut!



N: Ale śliczna!...Będę pierwszy! :D
Li: Chodź, kochanie.. dam ci całusa! ;33
N: Ślicznoto! Nigdy więcej nie próbuj mi nawet mówić, że jesteś brzydka! ;*

N: Ale [T.I] jest śliczna!
Z: ONA JEST MOJA, rozumiesz?


[T.I]: Lou, co porabiasz dziś wieczorem?
L: No wiesz.. takie tam :D
H: Wreszcie mam do [T.I] darmowe minuty. Mama nie będzie się wściekać  czytając rachunek  ;)

N: [T.I] piła z tej puszki! ;*
Z: Lubisz autka?.. Ja mam bardzo fajne autko.. ♥
Z: Nie wchod.. to Ty, [T.I] ?! :D
Hazz, kiedy zobaczył Cię w windzie ;3
Li: Mówisz, że nie dasz całusa? A wiesz, że się wtedy obrażę? ♥
N: Ehh, widzę Liam, że dopóki [T.I] tu jest, to sam sobie nie poradzisz.. ;3
Z: Czy ja Cię kocham? Nawet bardzo ;*
Lou: Ty..ja.. marchewki. Co ty na to? ;*
H: [T.I], zimno Ci, kochanie? ;*
Mam nadzieję, że się podoba! :D czekam na Wasze komentarze. ;*

piątek, 2 listopada 2012

22.Niall ; D


Biało...ponuro...zimno...na dworze pada gęsty śnieg, a Ty siedzisz na parapecie przyglądając się mu, co chwila biorąc łyk ciepłej herbaty, nastawiłaś w pokoju swoją ulubioną piosenkę i wsłuchiwałaś się dokładnie w każde jej słowo...Zaczęłaś przypominać sobie te wszystkie chwile,które spędziłaś ze swoim najlepszym przyjacielem Niall'em... oraz z jego zwariowanymi koleżkami.Oni tymczasem są w trasie.Tęsknisz za nimi,szczególnie za Niall'em od jakiegoś czasu czujesz do niego coś więcej niż tylko przyjaźń,lecz ukrywasz to, bo nie chcesz popsuć waszych teraźniejszych relacji.  ...codzienne rozmowy już nie są dla Ciebie wystarczające, chciałabyś się już z nimi spotkać ale wiesz,że to nie możliwe...chłopcy wracają dopiero za tydzień.Musiałaś komuś powiedzieć o tym, nie mogłaś dłużej trzymać tego w sobie, czym prędzej zadzwoniłaś do swojej najlepszej przyjaciółki i poprosiłaś ją,żeby do Ciebie przyjechała. Po 30minutach zadzwonił dzwonek do drzwi, poszłaś je otworzyć i wpuściłaś [Imię Twojej Przyjaciółki] na górę do salonu, gdzie usiadłyście na kanapie przed kominkiem. Wcześniej przygotowałaś koc oraz gorącą czekoladę. Zrobiła się przyjemna atmosfera, i dzięki niej zaczęłaś opowiadać co Ciebie trapi, przyjaciółka słuchała Cię bardzo dokładnie i wiedziała jak się teraz czujesz, sama kiedyś to przechodziła. Poradziła Ci,żebyś w końcu mu to powiedziała, bo prędzej czy później to wyjdzie na jaw, każdy widzi jak się zachowujesz kiedy on jest w pobliżu,zachowujesz się inaczej niż kiedyś. Po krótkim namyśle zgodziłaś się z radą przyjaciółki, można powiedzieć,że Ci trochę ulżyło. Zmieniłyście temat i rozpoczęłyście długą rozmowę, po której w pewnym momencie zasnęłyście otulone ciepłym kocem. Rano obudziłaś się w dobrym humorze, zrobiłaś sobie i [I.T.P] śniadanie,które swoim zapachem ją obudziło.
I.T.P- Ooo.. A cóż to za zapachy? Dzień dobry - uśmiechnęła się na widok porozstawianych talerzy z jedzeniem.
T.I- Dzień dobry, siadaj. Zjemy i lecimy na zakupy.-odwzajemniłaś uśmiech.
Poszłyście się odświeżyć i ubrać w nowe czyste rzeczy. Zaraz potem pojechałyście na zakupy, gdzie nakupowałyście wieeele ubrań oraz dodatków. Pojechałaś do domu,przed tym jednak podziękowałaś przyjaciółce, że spędziła dzisiaj z Tobą ten wolny czas. Zaraz po wejściu do domu poszłaś przymierzać swoje nowe ubrania, gdy nagle zadzwonił twój telefon...Z twojej czynności wyrwał Cię dźwięk sms-a, który był od Niall'a. Poprosił Ciebie,żebyś wyszła na dwór i ciepło się ubrała i po chwili się rozłączył.Posłusznie ubrałaś się i wyszłaś na ganek tak jak poprosił Cię blondyn,lecz nie wiedziałaś co się święci, przecież chłopaki mają trase, pewnie teraz grają gdzieś koncert.Twoim oczom ukazała się cała 5-tka zespołu z Irlandczykiem na czele,którzy słodko się do Ciebie uśmiechali.
T.I- Chłopaki, co wy tutaj robicie? Nie powinniście być w trasie? - spytałaś z lekkim szokiem.
N-Tak to prawda powinniśmy być w trasie, lecz zapomnieliśmy kogoś ze sobą zabrać w tą trasę. - zrobiłaś pytającą minkę, na co chłopak od razu zaczął się tłumaczyć.- Tzn. ja zapomniałem...No, bo [T.I]... od dawna mi się podobasz i chłopcy namówili mnie żebym Ci to w końcu powiedział, wiem wiem... Pewnie uznasz mnie teraz za idiotę, ale ja po prostu nie mogę dłużej tego dusić w sobie.Powiedz jeśli nie odwzajemniasz moich uczuć, pogodzę się z tym i dalej będziemy przyjaciółmi...-powoli zaczął się do Ciebie zbliżać-lecz jeżeli także mnie kochasz to proszę, zostań moją dziewczyną-był już tak blisko że stykaliście się nosami,patrzeliście sobie nawzajem w oczy i wtedy on Cię delikatnie pocałował, Ty odwzajemniłaś pocałunek.
N-Czyli jednak się zgadzasz? - spytał radośnie.
T.I- Jasne, że tak. - uścisnęłaś go,a on zakręcił Tobą wokół własnej osi. Chłopaki natomiast zaczęli wam wiwatować i gratulować. Weszliście do domu, przygotowałaś gorącą czekoladę, abyście się wszyscy ogrzali po staniu na tym mrozie i poszłaś pakować walizkę. Po niecałej godzinie byliście gotowi i mogliście kontynuować rozpoczętą trasę. Tak się składało,że dziś wieczorem chłopcy mieli zagrać koncert właśnie tutaj w Londynie. Kiedy dojechaliście na miejsce pierwszą piosenkę jaką wykonali była Little Thing.
Gdy Niall miał swoją solówkę usiadł obok Ciebie i zaczął śpiewać, na koniec Cię pocałował co delikatnie zdezorientowało przybyłe fanki. Macie jednak nadzieje,że zaakceptują wasz związek...Kto wie co dalej może się wydarzyć? 




Czekam na wasza opinię w komentarzach :* Z kim chcecie kolejny imagin ?



niedziela, 21 października 2012

21. Zayn ♥ cz.2

T.I- Czemu nie jesteś z [I.K]?
Li-Zaprowadziłem ją do domu, a ona położyła się na łóżka i zasnęła.
W tym momencie Zayn zaczął szeptać do ucha Harry'emu, iż dalsza rozmowa z wami nie ma sensu gdyż wy i tak będziecie trzymać za swoje i dalej będziecie mówić, że tu mieszkacie i będą musieli wymyślić coś sensownego,żebyście im uwierzyły..
Z- Słuchajcie dziewczyny... Macie racje wy tu mieszkacie, chcieliśmy wam zrobić niespodziankę i przyjechaliśmy do was...Jesteśmy waszymi przyjaciółmi, pamiętasz [T.I]?- spytał i uśmiechnął się delikatnie do Ciebie...[musieli wymyślić jakąś "wymówkę",według nich ten pomysł wydał się oryginalny i wiedzieli, że im uwierzycie..]
T.I-Aa... taa jasne,pamiętam . - odwzajemniłaś uśmiech, natomiast twoja przyjaciółka zrobiła zdziwioną minę- No, [I.T.P], to są..-przerwał Ci Harry.
H-Ja jestem Harry, to jest Zayn i Liam. W domu czekają już na nas Niall i Louis.- powiedział. Obie wstałyście z miejsca i udałyście się do domu wraz z chłopakami. Wchodząc do niego rozglądałyście się naokoło siebie podziwiając kolory pokoi  i rzeczy znajdujące się w nim. 
I.T.P- Jeej... jak tu ślicznie, ale się napracowałyśmy przy zmianie tych kolorów i wgl.- powiedziała z pełnią zachwytu, a po chwili wybuchła delikatnym śmiechem razem z Tobą.Po chwili spytałyście się chłopaków gdzie są wasze pokoje, wchodząc do salonu Lou i Niall dziwnie na was się popatrzyli, ale widać było,że przywykli do nowych gości, szczególnie jeśli tymi gośćmi były dziewczyny.
T.I- Zayn, jestem już zmęczona idę się położyć. [I.T.P] Ty też idziesz? - spytałaś na co ona odpowiedziała, że tak, również tak jak Ty była padnięta po dzisiejszym dniu. Szłyście na górę po schodach, gdy nagle się potknęłaś, dobrze że Zayn złapał Cię w swoje jakże silne ramiona i pomógł Ci wchodzić dalej. Doszłyście już do pokoi, które wydawały się wam znajome, przez drzwi które były tego samego koloru jakie wy miałyście. Otworzyłyście drzwi a za wami weszli do pokoju Zayn i Harry. Na początku byłaś zdziwiona rozglądając się po pokoju i dostrzegając dużo fotografii na których był Zayn jak i również jego rodzina.
T.I- Dlaczego jest tutaj tak dużo Twoich zdjęć? Przecież to mój pokój..-spytałaś z grymasem na twarzy. '
Z- Wiesz.. na czas naszego przyjazdu pozwoliłaś mi tu "zamieszkać".. Ubrania w szafie też są moje, Ty zostawiłaś je u [I.K], bo tam nocowałaś. Mogę Ci pożyczyć na zmianę jakąś koszulę... - uśmiechnęłaś się do niego i pokiwałaś twierdząco głową na znak, że się z chęcią zgadzasz. Miałaś na sobie sukienkę i musiałaś poprosić kogoś o rozpięcie zamka... wypadło na mulata.
T.I-Możesz mi pomóc? -zapytałaś odwracając się do chłopaka odgarniając włosy z pleców.
Z-Tak jasne. - podziękowałaś mu i poprosiłaś, żeby się na chwilę odwrócił, ponieważ chcesz założyć jego koszulę. Z racji tego,że byłaś pod wpływem alkoholu krzywo zapięłaś guziki,którymi zaraz "zajął się" Zayn. Położyłaś się do wygodnego łóżka i nawet nie wiesz kiedy usnęłaś. Rankiem obudziły Ciebie promienie słoneczne wpadające do pokoju przez odsłoniętą zasłonę. Zauważyłaś obok siebie jakiegoś śpiącego chłopaka,rozejrzałaś się dookoła i stwierdziłaś,że nie jesteś u siebie a z wczorajszej "imprezy" nic tak na prawdę nie pamiętasz, tylko jakieś pourywane momenty, nawet nie wiesz jak się tutaj znalazłaś.Przyjrzałaś się dokładnie chłopakowi, lecz nasilający się ból głowy uniemożliwiał Ci rozpoznanie go. Chłopak akurat się obudził...
Z-Cześć, jak się spało?-spytał przecierając oczy, usiadł na łóżku.
T.I- Eee.. Cześć, kim jesteś?.. Ojeejj.. moja głowa...-złapałaś się za bolące miejsce.
Z- Jestem Zayn, czekaj przyniosę Ci jakieś tabletki na ból głowy i zaraz jak tylko Twoja przyjaciółka się obudzi wam wszystko wyjaśnimy -posłał Ci słodki uśmiech i wyszedł. Ty natomiast zaczęłaś znowu się zastanawiać kim był ten przystojny chłopak o ślicznych jasno-brązowych tęczówkach, oraz nad jego ostatnim zdaniem...
Z- Proszę tu masz tabletki a tu trzymaj sok pomarańczowy. -Podziękowałaś mu i połknęłaś tabletki popijając je dobrym sokiem.
T.I-Wiesz może gdzie jest moja sukienka? - spytałaś bo zauważyłaś, że masz na sobie chyba jego bluzę, która ślicznie pachniała perfumami. On powiedział,że nie ma pojęcia co z nią zrobiłaś i nie widział jej...Gdy ból głowy już Ci przeszedł, wiedziałaś kim był niejaki Zayn...To właśnie on najbardziej Ci się podobał z zespołu i zawsze kiedy słyszałaś jego głos w piosence lub widziałaś go w jakimś wywiadzie miałaś motylki w brzuchu, a teraz widzisz go na żywo i do tego z nim rozmawiasz. Z jednej strony cieszyłaś się,że poznałaś swojego idola lecz z drugiej niepokoiło Ciebie to jak tutaj się znalazłaś, skorzystałaś z okazji i wyszłaś z pokoju Zayn'a do pokoju obok, w którym jak pamiętasz miała spać [I.T.P]. Akurat się obudziła, a Harry(którego poznałaś po tych bujnych lokach) właśnie przyniósł jej takie same tabletki jakie wzięłaś Ty na ból głowy. Weszłaś tam i przywitałaś się. Zaraz potem przyszedł mulat i powiedział,żebyśmy zeszły na dól do salonu, chciałby razem z chłopakami porozmawiać z wami na temat wczorajszej nocy. [I.T.P] ubrała sukienkę a Ty zeszłaś na dół w koszuli, która dał Ci Zayn wczorajszego wieczoru.
N-Łał, [T.I] wyglądasz jeszcze lepiej w tej koszuli niż Zayn. - wyszczerzył się i pokiwał śmiesznie brwiami i po chwili cała 5-tka się na Ciebie spojrzała i zilustrowała Twoją zgrabną figurę. Zayn tylko się uśmiechnął a ty ze speszenia odwróciłaś wzrok i lekko się zarumieniłaś.
T.I- Dowiem się co my tutaj robimy? I czy przypadkiem nie widzieliście mojej sukienki? - na twoje drugie pytanie wszyscy zebrani pokiwali przecząco głową, a ty przewróciłaś oczami i usiadłaś na pobliskim fotelu.
Li- No więc tak... Wczoraj zorganizowałyście sobie jakąś małą imprezę i za dużo wypiłyście przez co jakimś cudem przeszłyście do nas na plac i zrobiłyście sobie w naszym ogrodzie ognisko.-mówiąc to słychać było w jego głosie,że nie był za bardzo szczęśliwy,że tak się stało. [I.T.P] zrzedła też mina słysząc z jaką interpretacją to mówi, chyba trochę przesadziłyście....
Li- Chodźmy do ogrodu coś wam pokażemy.. - ruszył w stronę drzwi za nimi wy i reszta zespołu. Myślałyście co takiego chcą wam pokazać... Obawiałyście się najgorszych rzeczy, że pewnie spaliłyście im wczoraj jakąś bardzo drogą rzecz..
Li-Ooo.. proszę. Wypaliłyście nam dziurę w trawniku... - obie wpadłyście w głośny śmiech, do którego paru członków zespołu też się dołączyło poza Liam'em i Niall'em,który w tym momencie zakrztusił się,bo miał w buzi pełno żelek ale zaraz tarzał się ze śmiechu na trawniku.
T.I-Hahaha.. Chodzi CI o te małe okrągłe wypalone miejsce na środku ogrodu... Haha-Nie mogłaś powstrzymać się od śmiechu.-Dawno się tak nie uśmiałam... Ale teraz na poważnie, przepraszamy głupio wyszło.
I.T.P- Spokojnie, zasiejemy nową trawkę.- po słowach [I.T.P] chłopcy znowu wpadli w śmiech. Ty z początku też chciałaś się zacząć śmiać, lecz się powstrzymałaś, jeszcze raz przeprosiłyście chłopaków za swoje zachowanie i obiecałyście im,że zaraz posprzątacie te porozrzucane butelki tylko się odświeżycie już w waszym domu. Skierowałyście się do zielonej furtki, którą przyszłyście wczorajszego wieczoru tutaj, wiedziałyście,że jest otwarta, bo kiedyś przeszłyście nią po piłkę, która tu wpadła. Chłopcy odprowadzali was wzrokiem, myśleli że pójdziecie przez bramę lecz wy przeszłyście przez zieloną furtkę w płocie co wywołało na ich twarzach zdziwienie.Już wiedzieli jak udało wam się w nocy wejść.
****20min później****
Przyszłyście do chłopców odświeżone, przebrane i na nowo pomalowane. Wzięłyście ze sobą worki na śmieci żeby posprzątać butelki i potłuczone szklanki. Gdy posprzątałyście już trawnik a na miejsce wypalonego trawnika posadziłyście róże zauważyłaś, że Malik cały czas się Tobie przygląda. Zarumieniłaś się i poszłaś wyrzucić napełniony worek do śmieci.W tym samym czasie Harry podrywał [I.T.P]. Poszłaś jeszcze do domu sprawdzić czy [I.K] jeszcze śpi, bo gdy rano przyszłyście się ogarnąć zupełnie o tym zapomniałyście. Weszłaś do swojego pokoju.. pusto, natomiast w pokoju przyjaciółki znalazłaś kartkę położoną na stoliku, było tam napisane,że [I.K] dziś rano już musiała wracać do Polski i żebyście się nie martwiły a wczorajszą noc zalicza do najbardziej udanych. Po przeczytaniu wiadomości wyszłaś na dwór do ogrodu,aby usiąść na huśtawce i poczytać książkę, najwyżej potem byś powiedziała [I.T.P] o tej kartce, teraz nie chciałaś jej przeszkadzać,ponieważ była wtulona w Harrego, który gładził ją po włosach. Widać to było od razu że do siebie pasują. Zatopiona w lekturze książki nie zauważyłaś nawet kiedy obok Ciebie znalazł się Zayn. Usiadł na brzegu huśtawki jakby nigdy nic i przypatrywał się Tobie z ogromnym zaciekawieniem. W końcu zapytał :
Z- Co takiego czytasz? - i uśmiechnął się najładniej jak potrafił, Ty natomiast lekko wzdrygnęłaś, bo nie spodziewałaś się go tutaj i również odwzajemniłaś uśmiech.
T.I-Długo tutaj siedzisz i mi się przyglądasz? - po twoim pytaniu lekko się speszył...
Z-Emm.. no nie. Może pójdziemy na spacer? - zaproponował rozglądając się dookoła szukając czerwonej róży.
T.I- Dobrze tylko pójdę po klucze. Zaczekaj tutaj. - W tym czasie kiedy Ty poszłaś Zayn wypatrzył mały krzaczek czerwonych róż i zerwał jedną,aby Ci ją podarować.Kiedy zamknęłaś drzwi na klucz i skierowałaś się do ogrodu Malik schował różę za plecy i gdy zbliżyłaś się do niego na wyciągnięcie ręki podarował Ci kwiatek mówiąc
Z- Proszę, niebieskooka ślicznotko. 
T.I-Jej, dziękuje nie musiałeś- podarowałaś mu całusa w policzek, i po chwili skierowaliście się do parku.
Podczas tego spaceru lepiej się poznawaliście. Opowiadaliście o swoim życiu, zwierzałaś mu się jakbyś go znała od zawsze i był Twoim dobrym przyjacielem. On Tobie też o sobie dużo powiedział, dowiedziałaś się na prawdę wielu ciekawych rzeczy o nim, o których nigdy nikomu nie mówił. Zaczęło się ściemniać, więc powoli kierowaliście się w stronę waszych domów. Po drodze złapaliście się za ręce i szliście tak, aż przez całą drogę co jakiś czas ukradkiem zerkając na siebie. Dotarliście już do Twojej furtki, mulat przyciągnął Cię do siebie i delikatnie pocałował, Ty odwzajemniłaś pocałunek. Nagle zza bramy wjazdowej u chłopaków wyłonili się właśnie wspomniani chłopcy i zaczęli wam bić brawa wraz z [I.T.P]. Wy tylko się do siebie uśmiechnęliście i dalej złączyliście usta w namiętnym pocałunku...






Coś długa wyszła ta 2 część... No nic, mam nadzieje że się wam spodoba :)
 Czekam na komentarze :*
 


  









,    

sobota, 20 października 2012

20. Zayn ♥ cz.1

Twoje Imię-Aaa... - zaczęłaś krzyczeć wchodząc do domu, który dzieliłaś z przyjaciółką Mieszkałyście razem w jednym z dużych mieszkań na jednej z londyńskich ulic od 2 lat, w zeszłe wakacje wyjechałyście razem do rodziny,która mieszkała nadal w Polsce. Wracając do Twojego krzyku, właśnie dostałyście list od waszej bliskiej koleżanki, która pisze, że przyjechała parę dni temu do Londynu i chce was odwiedzić. Bardzo się z tego powodu ucieszyłaś dlatego ten wrzask.Zaraz po otwarciu i przeczytaniu listu poszła do domu z tą jakże wspaniałą wiadomością. Ucieszyła się razem z Tobą. Z listu wynikało, że [Imię Koleżanki] przyjedzie do was dzisiaj, więc postanowiłyście przygotować dom na przyjęcie gościa. Wcześniej dostałaś też sms-a, z prośba o przyjechanie po [I.K] tak przed 20. Przez studia nie miałyście zbytnio czasu na zajmowanie się domu, co innego stanowił prześliczny ogród, o który bardzo dbałyście, ponieważ uwielbiacie wszelakie roślinności a szczególnie róże, to właśnie one zajmowały najwięcej miejsca w waszym prześlicznym ogrodzie,który był wręcz uwielbiany przez waszych sąsiadów. Niedawno nawet dostałyście jedną sadzonkę prześlicznie pachnącej starej odmiany róży angielskiej, do waszej "różanej kolekcji".
O godzinie jedenastej zaczęłyście się ubierać. Ty nałożyłaś delikatny makijaż tak jak i [Imię Twojej Przyjaciółki], po czym ubrałaś się w niebieską a [I.T.P] w kremową sukienkę. Po nie całych 20min byłyście już wyszykowane i mogłyście pojechać do sklepu po jakieś przekąski i alkohol na dzisiejszy wieczór. W drodze do sklepu zadzwoniła do was [I.K], mówiąc wam abyście kupiły jakiś mocny alkohol iż dziś chce trochę zaszaleć,bo jest tutaj ostatni dzień jutro wyjeżdża. Podczas jazdy w samochodzie rozmawiałyście o dziwnym fakcie a mianowicie o waszych sąsiadach...Słyszałyście ostatnio od waszej sąsiadki Angeli, że obok was mieszka zespół One Direction, problem jednak był w tym, że choć mieszkanie tak blisko ich nigdy ich nie widziałyście...Doszłyście do wniosku, że to tylko plotki.Chwilę potem byłyście już w sklepie, znalazłyście i kupiłyście potrzebne wam rzeczy i wróciłyście do domu, zjadłyście na szybko obiad po czym zabrałyście się za ogarnianie domu.Po 3h sprzątania, początkowo musiałyście trochę odpocząć, dopiero za jakąś dłuższą chwilę [I.T.P] poszła już przygotowywać przekąski i porozstawiała na dworze przy stole alkohol oraz szklanki z kieliszkami, a na ławki położyła poduszki i 3 koce. Ty natomiast przygotowałaś 3 nowe filmy, które ostatnio kupiłyście i twój pomysł był taki aby je najpierw obejrzeć, żeby jakoś się rozerwać i porozmawiać w miłej atmosferze, a potem dopiero zacząć "zabawę" z alkoholem. Później zajęłaś się ogniskiem,które chciałyście rozpalić,aby wam nie było zbyt chłodno.Przyniosłaś drewno i rozpałkę po czym ustawiłaś to niedaleko stołu z ławkami.Czas tak szybko wam minął przy tym krzątaniu się w domu, że dochodziła godzina 20...poprawiłaś na szybko make-up i pojechałaś po [I.K].
Podjeżdżając pod kwaterę zauważyłaś czekającą już [I.K], gestem dłoni "powiedziałaś" jej aby weszła do samochodu,przywitałaś się z nią i rozpoczęłyście rozmowę. Wspominałyście czasy w szkole, opowiadałyście o chłopakach, studiach i o Londynie. Po chwili byłyście już pod domem,zauważyłyście [I.T.P], która była na dworze i podsycała palącego się ognisko. Podeszłyście do waszej przyjaciółki, która przywitała się z gościem, zaraz potem poszłyście wszystkie trzy do domu w celu obejrzenia filmów. Była komedia, na której uśmiałyście się do łez, komedia romantyczna, a na deser zostawiłyście sobie horror, który oglądałyście co chwila zakrywając rękami oczy. Po zakończonym seansie filmowym i wypiciu paru mocnych drinków wyszłyście na dwór i chwiejnymi ruchami doszłyście do stołu gdzie usiadłyście na ławkach opatulając się kocem. Ognisko zdążyło już wygasnąć także siedziałyście tylko przy świetle świec zapachowych, które właśnie zapaliłyście. [I.K] zaciągnęła was na drugi koniec ogrodu gdzie przeszła przez zieloną furtkę do sąsiadów, a że byłyście już delikatnie "wstawione", poszłyście z nią bez żadnych naciągać i szarpanin,(a wszystko przez to, że [I.K] wmówiła wam iż mieszkacie właśnie tam) przy okazji wzięłyście drewno na rozpalenie ogniska i nowe drinki.Ułożyłyście drewno i podpaliłyście stos, ogień podsycałyście dodając kolejne bloki drewna.Chciałyście zagrać w butelkę ale stwierdziłyście, że w 3 osoby się nie da.Usiadłyście dookoła ogniska i z braku tematów do rozmów zaczęłyście śpiewać na cały głos różne piosenki. Właśnie teraz rozpoczęłyście śpiewanie WMYB kiedy pod bramę wjazdową, na podwórku na którym zrobiłyście sobie ognisko podjechało czarne bmw.Zaraz potem otwarła się brama i auto wjechało parkując przed garażem,z którego po chwili wysiadło troje chłopców.
Zayn-Liam, idź otwórz drzwi i zobacz czy Lou i Niall śpią, my z Hazzą pójdziemy sprawdzić co tam się dzieje.- powiedział brunet.Razem skierował się w stronę, skąd pochodził śmiech, śpiew i paliło się ognisko.Na widok chłopaków,którzy się do waszego śpiewu dołączyli trochę się skrępowałyście i przestałyście śpiewać,a [I.K] nagle wybuchła niepohamowanym śmiechem.
T.I- Hejka!. Co robicie w naszym ogrodzie? - spytałaś i wskazałaś ręką na siebie i [I.T.P].
Z- Nie, to raczej co WY robicie na naszym placu? Jak wy tutaj weszłyście?- spytał oszołomiony...
Ty postanowiłaś wstać, żeby lepiej przyjrzeć się temu chłopakowi, z pomocą przyjaciółki usiłowałaś się podnieść, lecz po chwili się przewróciłaś, tak że Twój koc trochę się zapalił. Nagle spanikowana [I.K] zaczęła krzyczeć i biegać dookoła ogniska z krzykiem -Pali się , Pali się!!- Ty tylko zgasiłaś koc i zatrzymałaś ją mówiąc iż sytuacja opanowana. Zauważyłaś, że do dwójki chłopców stojących przed wami dołączył kolejny chłopak...
Li-Co się tutaj dzieje? Kim są te dziewczyny? - zapytał, patrząc na was.
T.I- Ja jestem [T.I], a to jest [.I.K], a to moja przyjaciółka [I.T.P]. Mieszkamy tutaj. - uśmiechnęłaś się do niego.
I.K- Wiecie co, wy sobie tutaj dalej rozmawiajcie, ja jestem już śpiąca pójdę się położyć,cześć. Chodź kochanie-mówiąc to wzięła Liam'a za rękę i poszła z nim do domu z którego przyszłyście. Prawdopodobnie wasza koleżanka wzięła Liam'a za swojego chłopak. Rozmawialiście dalej się sprzeczając kto tutaj mieszka, zaraz potem przyszedł Liam....



Na razie pierwsza część... Przepraszam,że nie dodawałam nic rozpoczęła się szkoła więc trzeba zabrać się do nauki, a same wiecie,że nie jest łatwo są coraz trudniejsze materiały (przynajmniej ja tak uważam) i nie idzie mi najlepiej... Proszę o komentarze *_*

















piątek, 19 października 2012

19. Lou ;)

Przepraszam, że tyle czasu nic nie dodałam, to przez mnóstwo zajęć w szkole. Ale już mam dla Was coś nowego. Oto imagin z Louisem, pisany na matematyce ;3 Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Bardzo proszę, komentujcie. To bardzo podbudowuje nas na duchu ♥ Miłego czytania ;)

[Twoje Imię]: Mamo, wychodzę. Idę się spotkać z [Imię Twojej Przyjaciółki].
[Imię Twojej Mamy]: Dobrze, skarbie. Wrócisz na obiad?
[T.I]: Chyba zjemy coś na mieście. No to idę, cześć.
[I.T.M.]: Papa, kochanie. Ślicznie wyglądasz  ;)
Kiedy dotarłam na umówione miejsce- do uroczej kawiarenki na rogu jednej z londyńskich ulic [I.T.P.] jeszcze nie było. Chciałam usiąść przy stoliku, który zawsze zajmowałyśmy. Jednak był on zajęty. Siedział tam zaczytany w jakiejś grubej książce chłopak. Wydawało mi się, że jest co najwyżej o dwa lata starszy ode mnie. Miał brązowe włosy. Koloru oczu z początku nie udało mi się ustalić, bo zasłaniał je grzywką. Nagle podniósł wzrok na mnie i chwilę się wpatrywał z coraz bardziej zdziwioną miną. Jego oczy.. one były niebieskie. Teraz wyraźnie to widziałam, bo były wlepione prosto w moje. Zorientowałam się po chwili,  czemu chłopak był zdziwiony. Kto normalny stoi nad stolikiem, przy którym siedzi obca mu osoba a na dodatek przez długi czas się w nią wpatruje? Speszyłam się, spuściłam wzrok i wydusiłam z siebie szybkie ''przepraszam''. On się zaśmiał i powiedział:
L: Nic nie szkodzi. Masz śliczne oczy , po czym szeroko się uśmiechnął.
Odwzajemniłaś uśmiech. Zrobiła się trochę niezręczna cisza, którą przerwał chłopak.
L: Mam na imię Louis. Powiesz mi, śliczna istoto jak ty się nazywasz? Na te słowa wybuchnęłaś śmiechem. Po chwili odpowiedziałaś.                                                                                                  
[T.I]: Jestem [T.I].
L: Ładnie. Bardzo ładnie. Znów się uśmiechnął Powiesz mi, czemu stałaś tu nade mną ?
[T.I]: Tak na prawdę, to nie wiem. Zawsze siadamy tu z przyjaciółką...
L: Aha! A już myślałem, że wpadłem ci w oko.. Tak jak ty mi. Zorientował się, co właśnie powiedział i speszony nagle zaczął mówić na inny temat. Już się przesiadam, nie gniewaj się i puścił ci oczko.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam
[T.I]: Nie masz za co przepraszać. Nie żartuj, że chcesz się przesiąść. Ja i [I.T.P] usiądziemy na dworze.
L: Jeśli na pewno tak chcesz to ok ;)
[T.I]: Tak, chcę. Na pewno. uśmiechnęliśmy się równocześnie do siebie. Nagle zadzwonił mój telefon. To była [I.T.P]. Przeprosiła mnie i powiedziała, że nie da rady przyjść. Trochę rozczarowana powiedziałam, że nic nie szkodzi i musimy umówić się kiedy indziej, przyjaciółka zgodziła się z wielką chęcią, pożegnałyśmy się i rozłączyłyśmy. Miałam już wychodzić, ale usłyszałam głos Lou. 
L: [T.I], zaczekaj! dogonił mnie i kontynuował. Jeśli nie jesteś teraz zajęta, to może.. dasz się.. wyciągnąć na spacer? to ostatnie powiedział szybko, słychać było po jego głosie, że ta sytuacja bardzo go onieśmieliła. lubiłam taką delikatność i nieśmiałość u chłopaków, moja odpowiedź wydała mi się jasna: 
[T.I]: Hmm.. no dobrze widziałam po jego twarzy.. zadowolenie, ulgę i chyba.. zauroczenie.. ?
Szliśmy długo, bardzo długo. Ciągle rozmawialiśmy. Było już późno. Louis zaproponował, że mnie odprowadzi. Szliśmy laskiem, który prowadził do mojego domu. Bardzo się bałam. Było już ciemno i zimno.  Chłopak od razu wyczuł co się dzieje i zdjął swoją kurtkę. Otulił mnie nią i złapał w pasie tak, że całą drogę szłam wtulona w niego. Cały strach i chłód opuścił moje ciało. Poczułam, że Lou zaczął lekko dygotać. Zrobiło mi się go żal. Nagle wpiłam się w jego usta! Nasze ciała przeszło przyjemne ciepło. Louis przestał trząść się z zimna, ale nie zamierzał przerywać tego kontaktu między nami. Całowaliśmy się jeszcze chwilę. Nagle oderwałam się od chłopaka. On był dalej rozmarzony.
[T.I]: Nawet nie wiesz, jak mi głupio! Przepraszam!
[L: Żartujesz? Nie przepraszaj, zrób to jeszcze raz! Przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Tym razem nie czułam się spięta. Odwzajemniłam pocałunek. Wtuliliśmy się w siebie. Powiedziałam głosem trochę stłumionym przez koszulę chłopaka, jednak dalej wyraźnym. 
[T.I]: Ja.. zazwyczaj nie jestem taka.. bezpośrednia. Wybacz mi. Nie powinnam.
L: Co Ty mówisz?! Od kiedy zobaczyłem Cię stojącą nade mną w kawiarni, myślałem jak mogę do Ciebie zagadać, a teraz, ten pocałunek, od razu wpadłaś mi w oko! Pocałunek był potwierdzeniem tego, że się w Tobie zakochałem! Inteligentna, miła, mądra, całuje najlepiej pod słońcem, a do tego prześliczna!
[T.I]: Dziękuję dałam mu soczystego buziaka w policzek Ja też się w Tobie zakochałam
L: Nawet nie wiesz jak się cieszę. To znaczy, że zgodzisz się być moją dziewczyną?...
[T.I]: Muszę się zastanowić..
Louis zrobił tak rozczarowaną minę, myślałam, że zaraz wybuchnę śmiechem! Nie chciałam dłużej trzymać go w niepewności...
[T.I]: .. No przecież żartuję! Przyjmuję Twoją propozycję pocałowaliśmy się po raz kolejny. Wtuleni w siebie dotarliśmy do mojego domu. Pożegnaliśmy się niechętnie.
Od tej pory jesteśmy razem. Po prostu się kochamy. Hmm.. choć raczej nie ''po prostu''. Łączy nas coś  niesamowitego. To zdarza się na prawdę rzadko. Jest cudownie! 




środa, 3 października 2012

14.

Jest sobota wieczór. Siedzisz przed kominkiem z kubkiem gorącej czekolady w rękach. Zamyślona przyglądasz się zimowemu obrazkowi za oknem. Wszędzie tam leży dużo śniegu. Na środku podwórka stoi bałwan, którego ulepiłaś 3 dni temu z chłopakiem. A właśnie. Gdzie jest twój chłopak? Sama nie wiesz. To jest powodem twoich dzisiejszych przemyśleń. Nie wiesz co się z nim stało. Nagle tak jakby zapadł się pod ziemię. Przez ostatnie 2 dni nie odbiera od ciebie telefonów, nie przyszedł na noc do domu, a kilka dni temu rozmawiał przez Skype z jakąś dziewczyną, mówił do niej zdrobniale. Rozłączył się kiedy weszłaś do pokoju. Zaczęłaś podejrzewać, że cię zdradza. Słysząc dźwięk kluczy i otwieranych drzwi, wiedziałaś, że to on. Nagle się odnalazł. Jakby nic się nie stało podszedł do ciebie i chciał przytulić. Nie dałaś mu jednak tego zrobić i bez słowa poszłaś na piętro, gdzie znajdowała się wasza sypialnia. Chłopak momentalnie zjawił się po tobie w drzwiach waszego pokoju. Siedziałaś na łóżku. Twój chłopak, [Jego Imię] podszedł do ciebie i usiadł tuż obok.
[J.I]: O co chodzi, kotku?
[T.I]: O co chodzi?! To ty nie wiesz, o co?! Nie ma cię w domu od dwóch dni, nie odbierasz telefonów ode mnie! [J.I], czy ty mnie zdradzasz?!
[J.I]: Jejku, jak mogło ci to przyjść do głowy? Ja..
Nie dałaś mu dokończyć, wstałaś z łóżka i wybiegłaś do garderoby. Chciałaś się spakować i po prostu wyjechać z tego domu, od tego zdrajcy. Nagle jednak poczułaś na nadgarstkach silny uścisk. Chłopak szybko odwrócił cię w swoją stronę i przyparł do ściany. Pocałował cię w szyję, a później wziął na ręce, nie zważając na to, że rzucałaś się na wszystkie strony aby dał ci już spokój. Byłaś wściekła, bo podejrzewałaś, że nie był ci wierny. W końcu jednak straciłaś siłę i opadłaś całkowicie na jego ramiona. Złapał cię mocniej, abyś nie zsunęła się z jego objęcia. Zaniósł cię do auta. Nie miałaś siły spytać go dokąd chce pojechać. Ponieważ na dworze było zimno, otulił cię kocem i włączył ogrzewanie w samochodzie.  Po pół godziny drogi samochód się zatrzymał. [J.I] otworzył ci drzwi, a ty wyszłaś z samochodu otulona kocem oraz z wciąż złą na niego miną, nie patrząc na chłopaka. zasłonił ci oczy i zaprowadził do jakiegoś budynku. W środku było ciepło. Zdjęłaś z siebie koc. Chłopak dalej nie chciał zdjąć z twoich oczu opaski.
Nagle powiedział.
[J.I]: Ok, już możesz. Odsłoń oczy.
Widok, który zobaczyłaś zaparł ci dech w piersiach. Przed tobą stał stół z czerwonym obrusem. Na nim pięknie podana kolacja. Cały stół i droga do niego obsypane były płatkami białych róż. Na środku stołu leżał  bukiet białych róż. Wszędzie mnóstwo świeczek. Sala na której się znajdowaliście była dość mała, jednak bardzo urocza. Było tam duże okno, przez które widziałaś padający śnieg. Pomieszczenie rozświetlał wyłącznie blask świec. Tak wyobrażałaś sobie wymarzony wieczór na zaręczyny z wybrankiem swego serca. Doskonale o tym wiedział. Chłopak wyrwał cię z rozmarzenia.

[J.I]: Kochanie, wybacz mi, że nie odzywałem się przez te kilka dni. Robiłem to, bo..
[T.I]: Nie chcę tego słyszeć, wiesz jak ja się cholernie bałam?!
Chłopak kontynuował.
[J.I]: Proszę, daj mi skończyć. Musiałem zniknąć na 2 dni, bo chciałem zrobić ci niespodziankę. Nie myślałem, że tak bardzo się zdenerwujesz. Chciałem dobrze.
[T.I]: Powiedzmy, że ci wierzę. A jak wytłumaczysz tą tajemniczą rozmowę na Skype, którą momentalnie zakończyłeś, kiedy weszłam do pokoju?
[J.I]: Poprosiłem twoją przyjaciółkę, aby pomogła mi w pewnej sprawie. Ale to za chwilkę. Czy możesz mi wybaczyć, kotku? Wiedz, że nigdy bym cię nie zdradził. Za bardzo cię kocham.
[T.I]: [J.I], tak strasznie się bałam.. że coś ci się stało...
[J.I]: Już dobrze, kochanie, jestem przy tobie. Już nigdy nie zostawię cię od tak, bez słowa. (przytulił cię mocno, odwzajemniłaś uścisk ze zdwojoną siłą. Bardzo go kochałaś.
[T.I]: Nie rób tego więcej.
[J.I]: Obiecuję! Wpił się mocno w twoje usta.
A następnie po długim i gorącym pocałunku, odsunął ci krzesło, abyś usiadła. Wykonałaś prośbę. Nagle ukląkł przed tobą biorąc w dłonie bukiet i małe pudełeczko. Łzy napłynęły ci do oczu. Były to łzy szczęścia. Po uklęknięciu padły wyczekiwane przez ciebie słowa:
[J.I]: [Twoje Imię] [Twoje Nazwisko], czy zgodzisz się zostać moją żoną i zaszczycić mnie swoją obecnością u mojego boku w szczęściu i rozpaczy, w zdrowiu i w chorobie?
[T.I]: Tak!
[J.I]: Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, KOCHAM CIĘ, [T.I]. KOCHAM NAD ŻYCIE!
Po kilku miesiącach zorganizowaliście wesele. Wszyscy zaproszeni goście stwierdzili zgodnie, że nigdy jeszcze nie spotkali tak dobranej pary. 2 lata po ślubie urodziłaś śliczną córeczkę. Wszystko się ułożyło. Jest wręcz cudownie. Kochacie się nad życie. <3