wtorek, 5 lutego 2013

34. Liam :)


~muzyka~
 


 
     Szłam w stronę naszego Jeziora,gdzie zawsze wspólnie spędzaliśmy nasze powolne popołudnia. Przeze mnie już tego razem nie robimy,wyjechałeś tym samym pozwoliłam Ci odejść. Realizujesz teraz swoje marzenia,od dziecka chciałeś być piosenkarzem i udało Ci się. Ale wiesz mógłbyś czasem zadzwonić i poświęcić mi te cholerne 5minut !.. Nawet nie wiesz jak bardzo mi Ciebie brakuje,chciałabym żebyś tutaj był,usłyszałabym znów Twój głos i jakże melodyjny śmiech,przytuliłabym Cię i upajała zapachem Twoich perfum jak dawniej. Przychodzę tu,aby przypomnieć sobie nasze wspólnie spędzone chwile,to fakt,lecz gdy zawsze tu jestem choć raz chciałabym żebyś tu się pojawił i czekał tu właśnie na mnie...

Dziewczyna usiadła na drewnianej ławeczce,skąd miała widok na wspaniałe Jezioro, w jego tafli odbijał się cudownie lśniący księżyc, słońce już dawno znikło za chmurami. Dziś przyszła później niż zwykle. Opuszkami palców dotykała wyrzeźbionych na oparciu ławki ICH inicjałów. Ujrzała chłopaka,który ciągle wparuje się w nią jak w obrazek, wystraszyła się. Po chwili namysłu wstała z ławki i podążyła do swojego domu - była zmęczona po pracy, tym bardziej nie chciała mieć doczynienia, z domniemanym chłopakiem,kojarzyła go skądś, lecz nie miała dziś zamiaru z nikim więcej się komunikować - nie miała daleko, mieszkała zaledwie 2 uliczki stąd - szła zamyślona...
Dotarła do domu, położyła torbę na ziemi i od razu skierowała się do kuchni, aby napić się ciepłej herbaty i zjeść kanapkę, na półpiętrze w dużej łazience przygotowywala już sobie dośc "romantyczną" kąpiel w wannie, płatki róż dookoła niej oraz w środku, wolna muzyka płynąca z radia, kojąca dla uszu...[T.I] jest skromną osobą, lubi romantyzm - uważa,że dodaje to uroku chłopakom... szczególnie Liam'owi - po skończonym posiłku poszła się odprężyć w wannie. Po 2h udałaś ię do pokoju, wcześniej jednak podsuszając trochę włosy i ukladając dość niesforną grzywkę, aby rano nie sterczała na wszystkie strony wraz z włosami, zasnęła wciąż rozmyślając o Nim...
Następnego dnia wstała w dość dobrym humorze, przespacerowała się do sklepu zrobił małe poranne zakupy, gdy wracała zamyślona ktoś potrącił ją przez przypadek i cała jej reklamowka rozerwała się na pół. Chłopak widząc co narobił, wyciągnął z kieszeni dużą foliową reklamówkę, i zaczął pakować do środka porozrzucane zakupy, podał [T.I] reklamówkę.
Chł.- Przepraszam, [T.I] to było niechcący, zamyśliłem się...- powiedział po czym odszedł, tak po prostu... Usłyszawszy swoje imię, oszołomiona tym dziewczyna, nie zdażyła wydusić z siebie żadnego słowa aby zatrzymać chłopaka, to wszystko stało się zbyt szybko, zdążył już dawno zniknąć za rogiem uliczki. Wróciła smutna do domu, poznała że to Liam, żałowała że się do niego nie odezwała ani słowem, w końcu mogliby porozmawiać razem, jest jej przyjacielem, a może już BYŁYM przyjacielem (?), ona nadal go kocha... Wypakowała zakupy, zjadła szybko wczorajszy jeszcze obiad, który został w lodówce, wcześniej podgrzewając go w mikrofalówce. Tymczasem dochodziło popołudnie, [T.I] postanowiła więc wyjść i przejść się do parku a potem udać się prosto nad Jezioro. Założyła słuchawki na uszy i wsłuchiwała się uważnie w słowa piosenki, mijała w parku ludzi zakochanych, starców, bawiących się razem małych dzieci przy fontannie... Dochodziła już do Jeziora, już z tak dużej odległości można było zauważyć o dziwo sporo ludzi, co było dość dziwnym zjawiskiem, bo zawsze jest tu ich niewielu i ona jedna, to nie powstrzymało jej aby tam iść. Przedarła się przez tłum i podeszła do ławki, na której siedziała dzień wcześnie, siedział tam Liam we własnej osobie... trzymał w ręku wielki bukiet czerwonych i białych róż oraz małe pudełeczko. Niepewnie podeszła do ławki i usiadła obok chłopaka, on zlustrował ją wzrokiem uśmiechnął się do niej i wstał, po czym podał jej upominki i powiedział:
Li- Witaj [T.I], przepraszam Ciebie... że nie dzwoniłem, urwałem jakiekolwiek kontakty z Tobą, opuściłem Cię i czuje się na prawdę głupio...-chłopak popatrzał się na [T.I]smutnymi oczami, swoją postawą i mową ciała wyrażał skruchę. Dziewczyna przytuliła go.. tego jej bardzo brakowało, odwzajemnił uścisk, wtulając się w jej szyje i składając na niej czuły pocałunek. Przeszyl ją lekki, przyjemny dreszcz.Odsunęła się od Liam'a kawałek i zatopiła swoje oczy w jego oczach. Chłopak schylił się nieco i złożył na malinowych ustach dziewczyny słodki pocałunek, który [T.I] oddała, pocałunek ten był pełen czułości i miłości,która kumulowała się w nich przez te 3 lata.   
Li-To co Ci teraz powiem chciałem Ci powiedzieć już te 3 lata temu, gdy tutaj siedzieliśmy i gdy oznajmiłem Ci,że muszę wyjechać - złapał [T.I] za ręke i kontynuował - wyryliśmy na tej ławce nasze inicjały na znak, abyśmy nie zapomnieli o sobie. Ja zapomniałem...- niewielka łza pojawiła się w jego oku,aby za chwilę wylać się na jego zarumieniony policzek.
- ten program, mój wyjazd, późniejsze rozwinięcie się zespołu - te wszystkie rzeczy sprawiły,że zapomniałem o rodzinie, przyjaciołach o najlbiższych a przede wszystkim o Tobie - ręką gładził jej policzek.- Kocham Cię, [T.I] ! Zawsze Cię kochałem, i zawsze będę Cię kochać, proszę zostań moją dziewczyną i wyjedź ze mną do Londynu...Zamieszkajmy razem.
T.I- Prawdę, mówiąc jestem zaskoczona Twoim nagłym pojawieniem się w tym miejscu, w ogóle tutaj. Ale przyznam,że cholernie mi Ciebie brakowało, też Cię kocham Liam.Cieszę się,że przyznałeś się do zranienia mnie, do błędu... , ale nie wiem czy jestem gotowa zostać Twoją dziewczyną i ponownie Ci zaufać oraz wyjechać z Tobą...
Li- Co Ci mówi serce. - Wskazał palcem na jej serce i spojrzał jej w oczy. 
T.I-Serce... mówi, mi abym pojechała razem z Tobą i została Twoją dziewczyną, bo Ciebie kocham, lecz rozum każe mi zostać.- spojrzała niepewnie na chłopaka. 
Li- Decyzja należy do Ciebie, ale chciałbym być z Tobą, codziennie rano budzić się przy tobie, całować Cię każdego dnia, o każdej porze... Pocieszać Ciebie...
T.I- Liam, to nie jest łatwe, lecz postaram Ci zaufać i zgadzam się na wcześniejsze Twoje propozcje- kończąc to zdanie [T.I] wspięła się na palcach i ponownie zatopiła swe malinowe usta w jego. Liam objął ją w tali i obkręcił wokół własnej osi dalej tonąc w namiętnym pocałunku. Ludzie zgromadzeni się nad Jeziorem zaczęli bić im brawo. Niektórzy z nich zaczęli rzucać w parę zakochanych kolorowymi konfetti...
Ten dzień odmienił [T.I] życie, od dziś jest razem ze swoim ukochanym i na reszcie jest szczęśliwa...
 
 
 
Oceniajcie i komentujcie  :**










 

sobota, 2 lutego 2013

33. Niall cz. 2 :3

Bardzo go lubiłam.. tak szczerze.. nie jak te wszystkie sztuczne dziewczyny. Ale to było niemożliwe, żeby taki chłopak zwrócił na mnie uwagę. Jednak on- ku mojemu zdziwieniu- ruszył w moim kierunku...
Niall: Cześć :) Mógłbym się przysiąść ? uśmiechnął się słodko 
[T.I]: N..no pewnie.. siadaj.. byłam bardzo zaskoczona, więc ledwo wypowiedziałam te słowa. 
Lekcja mijała dość spokojnie. Wszyscy chcieli zaimponować nowemu chłopakowi, ale ten skupiał swój wzrok tylko na mnie. Byłam dość wstydliwą dziewczyną, na moich policzkach szybko ukazały się rumieńce. 
N: Przepraszam, jeśli cię zawstydziłem. Jesteś tak śliczna.. Proszę, daj się wyciągnąć po szkole na kawę.. zgoda? 
[T.I]: No dobrze ;) Bardzo chętnie.. dziękuję. 
N: Nie dziękuj. To ja powinienem, że się zgodziłaś :3 
Zgodnie z obietnicą dałam się wyciągnąć na kawę. Razem wyszliśmy ze szkoły. Chłopak co jakiś czas ''przypadkowo'' dotykał delikatnie swoją dłonią mojej. To było urocze. Z początku nie wiedzieliśmy za bardzo o czym można porozmawiać z kompletnie obcą osobą. Jednak szybko odnaleźliśmy wspólny język. Dowiedzieliśmy się, że mamy podobne zainteresowania i wiele, wiele więcej. Dotarliśmy do kawiarni. Chłopak otworzył mi drzwi, weszliśmy do środka. Usiedliśmy przy oknie. Był tam śliczny widok na park. Zapatrzona na idących alejkami ludzi, biegające zwierzęta, bawiące się ze sobą w piaskownicy malutkie dzieci uśmiechnęłam się mimowolnie. Niall wciąż we mnie wpatrzony również się uśmiechnął. 
N: Pięknie tutaj masz. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym móc prowadzić takie życie, jak ty. Bez bieganiny, móc usiąść choćby tutaj z książką, czy ulubioną piosenką w słuchawkach i zapomnieć o całym świecie. Jakiś głos w mojej głowie szepnął mi, że mogę zaufać blondynowi i opowiedzieć mu jak na prawdę wygląda moja codzienność. Postanowiłam go posłuchać. Jednak to nie było łatwe.

[T.I]: Moje życie wcale nie jest takie bajkowe. Niedawno mój
były chłopak.. bardzo źle mnie potraktował. Zresztą to jest norma. Codziennie jestem skazana na wysłuchiwanie jego idiotycznych tekstów, które po prostu mnie ranią. Na moim policzku pojawiła się łza. Niall jednak odciął jej drogę swoją dłonią i otarł mój policzek. Dał mi dokończyć całą historię. Gdy już skończyłam przesiadł się z naprzeciwka i usiadł tuż obok mnie. Lekko przyciągnął mnie do siebie i bardzo czule objął.

N: Nie mogę pojąć jak można być takim idiotą i stracić taką dziewczynę, jaką jesteś Ty, [T.I]. Chłopak pocałował mnie w czoło, co sprawiło, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przestałam płakać. Moje ciało opuścił lęk. Pierwszy raz od dłuższego czasu czułam się bezpieczna. Wtedy kelner przyniósł zamówione przez nas wcześniej gorące napoje.
N: Już lepiej? Nie pozwolę, żeby taka urocza i śliczna dziewczyna płakała przez jakiegoś dupka, który nie potrafił jej docenić.
[T.I]: Nawet nie wiesz.. jak jestem ci wdzięczna. Wtedy sama z siebie wtuliłam się jeszcze mocniej w bluzę chłopaka. Wypiliśmy swoje napoje śmiejąc się i bezustannie patrząc sobie w oczy. Chwilę później... Niall wyznał mi miłość..
N: [T.I].. posłuchaj. Bardzo mi się podobasz. Jesteś moją wymarzoną dziewczyną. A twój niesamowity wygląd jest na równi z charakterem. Jeszcze nigdy nie spotkałem tak inteligentnej, mądrej, zabawnej, słodkiej, prześlicznej i... mógłbym tak wymieniać w nieskończoność. Zgodzisz się zostać moją... dzie-...dziew-....
Starsza kobieta ze stolika obok: No powiedz to wreszcie! słodko się zaśmiałam 
N: Dziewczyną .. ?
[T.I]: No nie wiem...
Wyraźnie posmutniał 
[T.I]: Żartuję, głuptasie! Ja też się w tobie zakochałam. Znam cię tak krótko.. sama w to nie wierzę, ale zgadzam się.
N: Dziękuję ! Nawet nie wiesz, jak się cieszę! Wiesz... chodźmy stąd.
Zdziwiło mnie takie zachowanie chłopaka, ale nie miałam się czasu zastanowić nad jego słowami, bo ten położył pieniądze na stole, złapał mnie za rękę i szybko pociągnął za sobą na zewnątrz. 
N: Wybacz, ale muszę pokazać ci jeszcze jedno miejsce. Ale to miejsce będziemy znali tylko ja i ty, Kochanie, zgoda ?
[T.I]: Nie ma sprawy. W takim razie.. prowadź :)
Po 30 minutach dotarliśmy do starego, opuszczonego budynku. Troszkę się bałam. Jednak strach opuścił moje ciało, gdy Niall objął mnie swoim ramieniem.
N: Nie bój się, Skarbie. Chcę tylko pokazać ci pewne miejsce, które daje mi ogromne natchnienie.
Weszliśmy do środka, chłopak prowadził mnie za rękę po schodach. Bardzo długo wspinaliśmy się na górę. Kiedy już doszliśmy na sam szczyt wysokiego budynku, chłopak otworzył jakieś drzwi. Tamten widok... zaparł mi dech w piersiach. Brakło mi słów. W zasięgu naszego wzroku był cały Londyn.
N: Gdy byłem dzieckiem, bardzo często przyjeżdżałem do tego miasta z dziadkiem. Teraz wróciłem tutaj do szkoły. Z zespołem mamy trochę przerwy w koncertach, więc wróciłem tutaj. Z nikim nie dzieliłem się tym widokiem. Wiesz.. zawsze przychodziłem tu z gitarą, siadałem dokładnie tutaj, gdzie ty stoisz teraz i pisałem piosenki. Wtedy czułem się na prawdę szczęśliwy. Dawno nie czułem tego cudownego uczucia. Ale wiesz, co? Gdy zobaczyłem dziś ciebie w szkole po raz pierwszy.. to uczucie wróciło. To niesamowite, prawda? A jednak. Cuda jak widać się zdarzają. A ty jesteś moim cudem. Takim prawdziwym. Od początku wiedziałem, że jesteś niesamowita. A dzisiejsze, wspólne popołudnie tylko mnie w tym utwierdziło. Kocham Cię, [T.I].
Minęło 10 lat. A my kochamy się jeszcze mocniej. Ta historia może wydawać się niemożliwa, ale cuda się zdarzają. Teraz na prawdę w to wierzę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to jakoś tak ;* Mam nadzieję, że się podoba. Bardzo proszę.. zacznijcie komentować nasze posty, bo to daje nam siłę na długi okres czasu i oczywiście natchnienie. Dlatego bardzo proszę- podoba Ci się jakaś historia- skomentuj/ oceń ją. Mogę Wam obiecać, że jeśli rzeczywiście blog będzie tętnił życiem, postów będzie więcej, będą pojawiać się częściej :)

Pozdrawiam, Marta ;*

sobota, 26 stycznia 2013

32. Niall cz. 1 :3

Cholera jasna! krzyknęłam wbiegając do pokoju. W domu nikogo nie było. Pchnęłam swoim ciężkim plecakiem w kąt pokoju i rzuciłam się na łóżko. Na uszy nałożyłam słuchawki i zatraciłam się w rytmie ulubionej piosenki. Nikt nie wiedział o tym, że lubię One Direction. To mnie nie dziwi. W końcu nie należę do zbyt otwartych osób. Byłam wykończona. Codziennie musiałam widywać Daniela, który zostawił mnie z dnia na dzień dla najlepszej przyjaciółki. W jednej chwili straciłam jedne z najbliższych mi osób. A na dodatek on nie potrafił dać mi spokoju. Codziennie mnie zaczepiał. Ale to nie były przyjazne spotkania. Za każdym razem musiałam wysłuchiwać jego głupich tekstów. Traktował mnie jak zdobycz, z którą mógł robić co chciał. Niestety chodziliśmy do jednej klasy, więc ciężko było mi ignorować jego zachowania. Nie dawałam już rady. Mimo tego, że codziennie doprowadzał mnie do płaczu.. ja za nim tęskniłam. Idiotyczne, prawda? No a jednak. Mimo, że miałam tego świadomość dalej za nim tęskniłam. Tego dnia jednak coś we mnie pękło. Pierwszy raz w życiu poczułam ogromną siłę. Postanowiłam, że wygarnę mu wszystko raz, ale stanowczo. Liczyłam, że to rozwiąże moje problemy. Do szkoły szłam z ogromną determinacją. Kiedy zobaczyłam go na przerwie wśród kolegów, podeszłam szybko do grupki. Oni złośliwie się zaśmiali. To  jeszcze bardziej zmotywowało mnie do zrealizowania planu. Powiedziałam mu wszystko co myślę. Stanowczo dałam do zrozumienia, że nie odpowiada mi jego zachowanie. Nie spodziewałam się takiej reakcji. On osłupiał. Chyba nigdy do tej pory nikt mu się nie postawił. Po chwili jednak oprzytomniał:
Chłopak: Ty chyba żartujesz. Będziesz mi rozkazywać? Nie pierdol, tylko daj mi je dotknąć. Zbliżył dłoń do moich piesi. To wzbudziło we mnie niewyobrażalny lęk. Jeszcze nikt mnie tak nie potraktował. Zanim dotknął mojego ciała dostał ode mnie prosto w twarz. Nie należałam do dziewczyn, które akceptują takie sytuacje. Mnie to obrzydzało. Nie mogłam pojąć jak mogłam kiedyś spotykać się z tym potworem. W momencie kiedy Daniel złapał się za policzek jęcząc z bólu (a włożyłam w ten ruch cały swój żal i ból, jaki mi sprawił) jego koledzy nagle spoważnieli. Nie widzieli jeszcze czegoś takiego. Ich mentor, Daniel oberwał wreszcie od jakiejś dziewczyny. Czując wolność psychiczną i fizyczną oraz dumę, że się na to odważyłam, pewna siebie odeszłam od rozbawionej wcześniej grupki. Tego dnia nie wróciłam do domu w złym humorze. Po raz pierwszy od wielu dni nie czułam się fatalnie. W dobrym nastroju zasiadłam do lekcji, które ostatnio bardzo zaniedbałam. A wszystko to przez niego. Z tym już koniec. Szybko uporałam się z pracą domową, zdążyłam się nawet pouczyć. Zostało mi mnóstwo czasu. Wtedy postanowiłam, że to jeszcze nie koniec. Teraz chciałam jeszcze jednego. Żeby on zrozumiał, że źle zrobił i, żeby docenił to, co stracił. Wcale nie chciałam go odzyskać. Liczyłam raczej na to, że zyskam trochę pewności siebie. Tak więc jeszcze tego samego dnia udałam się do galerii handlowej. Za część zaoszczędzonych pieniędzy kupiłam sobie kilka ślicznych ubrań i nowe kosmetyki. Do tej pory nie zwracałam uwagi na takie rzeczy. Ale zdecydowanie nadszedł czas na zmiany. Rano spięłam włosy w koka, ubrałam się, pomalowałam i wyszłam z domu do szkoły. Ponieważ było gorąco założyłam (chyba pierwszy raz odsłaniając nogi) krótkie spodenki. Wchodząc do sali usłyszałam komplementy ze strony chłopców. A wzrok Daniela? Hahah! Tak zdezorientowanego jeszcze go nie widziałam. Ale w sumie taki był mój cel. Koledzy nalegali, żebym się do nich dosiadła. Jednak ja- jak zwykle usiadłam sama. Nauczycielka dość długo nie pojawiała się w klasie. Przede mną siedziała Kaja. Dość dobrze się dogadywałyśmy. Jednak nie umiałam jej zaufać tak, jak swojej przyjaciółce, która okazała się nigdy nią nie być. Zapytałam jej, czy nie wie dlaczego tak długo się nie pojawiała. Kaja zrobiła zdziwioną minę. 
K: To nie wiesz?! Niall z One Direction przyjeżdża do naszej szkoły!
[T.I]: Co ? Ale jak to ? Co on tutaj..?
K: Będzie się z nami uczył :) To znaczy z jakąś klasą. Jest w naszym wieku, więc może trafi do tej klasy!
[T.I]: Lubisz 1D ? 
K: Tak... to znaczy.. 
[T.I]: Ja też bardzo ich lubię. 
K: Na prawdę? Myślałam, że należysz do tej grupki, która nic o nich nie wie, a ich ocenia. 
[T.I]: Nie jestem taka :) Cieszę się, że spotkałam kogoś, kto mnie rozumie
K: Ja tak samo. Jejku! Słyszysz? Ktoś idzie!
Wtedy do sali wszedł dyrektor szkoły. 
Dyrektor: Mam wam coś ważnego do przekazania. Od dziś w waszej klasie pojawi się nowy uczeń. Mam nadzieję, że ciepło go przyjmiecie. Niall, możesz do nas podejść ?
Usłyszałam za sobą chichot dziewczyn. Naśmiewały się z Horana. Jednak w momencie, gdy Blondyn pojawił się w sali ich śmiech ucichł. Zamiast tego uśmiechnęły się pod nosami. Spodobał im się. To było tak sztuczne.. Takie zachowanie bardzo mnie raziło. Jednak nie chciałam się z nimi kłócić. Kiedy nauczycielka poprosiła, aby chłopak wybrał sobie swoje miejsce w ławce, ja zajęłam się spisaniem tematu z tablicy. Bardzo go lubiłam.. tak szczerze.. nie jak te wszystkie sztuczne dziewczyny. Ale to było niemożliwe, żeby taki chłopak zwrócił na mnie uwagę. Jednak on- ku mojemu zdziwieniu- ruszył w moim kierunku...

+5 komentarzy i dodaję drugą część ;*

No to mamy Nialla ;) Podzielę historię na 2 części :) Jeśli ta Wam się spodobała i jesteście ciekawe, co będzie dalej- komentujcie ;* Mam nadzieję, że przypadła Wam do gustu pierwsza część? ;3 No piszcie, piszcie ja już nic nie mówię :D Bo jak zawsze się rozpiszę x3 To pozdrawiam Was cieplutko

~Marta ;**



niedziela, 13 stycznia 2013

31. Zayn ;**


Zayn, wszystkiego najlepszego, niech wszystkie Twoje marzenia się spełnią ♥


Płatki śniegu dookoła spadają przykrywając wszystko co napotkają białym puchem tworząc śnieżną kołderką. Bardzo lubisz tą porę roku, pozwoliłaś więc włączyć sobie cicho piosenkę i zatopiłaś się w lekturze grubej książki.Ciepło z kominka,które ogrzewało Ciebie odbijało się teraz w przezroczystych szklankach ustawionych w kredensie. W pewnej chwili rozległ się donośny dźwięk dzwonka,niechętnie więc oderwałaś się od wciągającej książki i poszłaś otworzyć drzwi, wcześniej jednak założyłaś na nogi swoje cieplutkie bambosze. Po otwarciu drzwi ujrzałaś 5 swoich przyjaciół przemokniętych do suchej nitki oraz zmarzniętych, przez co byli tak słodko zarumienieni.Wpuściłaś ich do środka, karząc im ściągnąć część rzeczy która jest mokra i powiesić na ciepłych kaloryferach oraz drugą cześć przy kominku żeby szybciej wyschła, w tym czasie Ty poszłaś po koce dla każdego. Kiedy schodziłaś potknęłaś się,przez grube koce nie widziałaś nic i upadłaś lecz nie na ziemię, ktoś Ciebie złapał.Koce porozrzucały się po schodach a Ty tkwiłaś w ramionach Zayn'a, wpatrując się w jego nieziemskie tęczówki, on tylko się uśmiechnął i postawił Cię.
T.I- Dziękuje- powiedziałaś i słodko się do niego uśmiechnęłaś. Pozbierałaś koce i podałaś każdemu z nich, wróciłaś do kuchni w celu przygotowania gorącej czekolady dla zmarzluchów. Zamyśliłaś się trochę czekając na podgrzanie się mleka, z "transu" wyrwał Ciebie czyiś ciepły dotyk na biodrach. Odwróciłaś się gwałtownie i ujrzałaś przed sobą mulata, od razu zahipnotyzowały Ciebie jego czekoladowe tęczówki.
Z- Chciałbym z Tobą porozmawiać.- powiedział trochę nieśmiało.
T.I- Dobrze tylko zrobię dla nas czekoladę. - uśmiechnęłaś się do niego po czym odwróciłaś się,aby zdjąć mleko z palnika i nalać je do każdej ze szklanek leżących na tacy. Zayn stał cały czas za Tobą i przyglądał Ci się z zaciekawieniem, pomógł Ci też zanieść tace do chłopców. Okryłaś się swoim kocem i usiadłaś wraz z czekoladą na miejscu gdzie wcześniej czytałaś książkę. Wpatrywałaś się w płomienie jakie znajdowały się w kominku, kątem oka dostrzegłaś, że Zayn znów pożera Cię wzrokiem jak w kuchni.W spokoju popijałaś gorącą ciecz słuchając zarazem dowcipów reszty przyjaciół, w ich towarzystwie zawsze poprawiał Ci się nastrój. Chłopak zauważył,że tak jak on masz pustą szklankę, korzystając z okazji że reszta się wygłupia poprosił on Ciebie na chwilę, aby porozmawiać z Tobą na osobności. Poszliście do Twojego pokoju, rozpoczęliście rozmowę,która była trochę niezręczna.
T.I- A więc? O czym chcesz porozmawiać?- spytałaś siadając na łóżku obok chłopaka.
Z-Chodzi o to..,że dla mnie już od dłuższego czasu nie jesteś przyjaciółką, jesteś kimś więcej... Zerwałem z Perrie tylko dlatego że zakochałem się w Tobie na zabój,a ona mnie wykorzystywała. W końcu odważyłem się z Tobą porozmawiać na ten temat...-mówiąc to cały czas patrzał się w Twoje oczy. Wiedziałaś ,że mówi najszczerszą prawdę, nie mogłaś go zranić, musiałaś się w końcu przełamać i też mu to powiedzieć. Przecież on już od dawna zaprząta Ci myśli.
T.I- Zayn, dla mnie też nie jesteś już tylko przyjacielem, chciałabym mieć Ciebie codziennie przy sobie. Budzić się w Twoich ramionach, przytulać,całować...Kocham Cię.- Ty także patrzałaś się w jego oczy, przy wymawianiu tych słów. Chłopak powoli przysuwał się do Ciebie,aby za chwilę pogrążyć was w namiętnym pocałunku...Oderwaliście się od siebie i trzymając za ręce zeszliście na dół, w salonie każdy skierowany był w waszą stronę wraz z bananem na twarzy.
Lo-No nareszcie, wiesz [T.I] ile on z tym...- i tu się zatrzymał, ponieważ Liam trzepnął go lekko w głowę i spiorunował spojrzeniem. Ty się tylko zaśmiałaś i przytuliłaś się do Zayn'a. Miałaś ochotę pozostać w tych ramionach już do końca swojego życia. Twoje pragnienie się spełniło. Zayn traktował wasze uczucie bardzo poważnie, kilka miesięcy później poprosił cię o rękę...




Urodzinowy imagin z Zayn'em, dodałabym go wczoraj lecz nie było mnie cały dzień w domu. Liczę na dużo komentarzy z waszej strony :)



























niedziela, 6 stycznia 2013

30. To już 10000 odwiedzin ! ;*

Kochane, Kochane, Kochane! :D Bardzo dziękujemy za ponad 10 000 wyświetleń. Jesteście niesamowite. Mamy nadzieję, że nasze prace się Wam podobają. Byłoby cudownie, gdyby licznik nadal tak szybko rósł. Aż nie możemy uwierzyć, że już tyle razy nas odwiedziłyście. Komentujcie, oceniajcie, głosujcie nadal. To bardzo pomaga nam w tworzeniu nowych historii  : ) Według ankiety następny jest Niall. Już myślę co mogłoby Wam się spodobać ;3 Jeszcze raz szczerze dziękujemy. Kochamy Was i bardzo bardzo serdecznie pozdrawiamy ! ;* 

sobota, 29 grudnia 2012

29. Zayn ♥



Wracając późnym popołudniem z pracy kierowałaś się na przystanek autobusowy. Dochodząc do przystanku poczułaś lecące z nieba kropelki deszczu,które opadały na twoje z lekka zarumienione policzki. - Świetnie, nie dość, że się spóźniłam i autobus odjechał mi sprzed nosa to teraz będę musiała moknąć w deszczu...szkoda że nie wzięłam ze sobą żadnej parasolki- pomyślałaś. Rozejrzałaś się chociażby za jakimś jeszcze otwartym sklepem, na tej ulicy w sobotnie późne popołudnie otwarty sklep to rzadkość, na szczęście jeden z nich był jeszcze godzinę otwarty więc mogłaś do niego wstąpić i chwilę poczekać. Nagle do głowy wpadł Ci świetny pomysł, a mianowicie [Imię przyjaciółki] kończy prace właśnie o 17 i przejeżdża obok tego przystanku mogłaby Ciebie zgarnąć gdybyś do niej zadzwoniła. Wyjęłaś telefon i niewiele myśląc zadzwoniłaś do niej.
Twoje imię- Cześć, wracasz już z pracy? Mam małą prośbę...
I.P- Cześć [T.I], tak tyle co wyjechałam. Słucham,jaką masz prośbę? - spytała z zainteresowaniem.
T.I- Skończyłam dziś trochę później pracę, musiałam pomęczyć się nad pewnymi papierami co mi długo zajęło i przez to spóźniłam się na autobus, a do tego zaczął padać ten cholerny deszcz. Podjechałabyś po mnie na przystanek i podwiozła do domu? - spytałaś błagalnym głosem.
I.T.P- Jasne, nie ma sprawy. Zaraz podjadę.
W tym czasie wyszłaś ze sklepu i doszłaś do przystanku, wrzuciłaś telefon do torby -tak myślałaś ,że go wrzuciłaś, kiedy zasuwałaś jej zamek, nie zauważyłaś jednak,że telefon nie wpadł Ci do niej i po zasunięciu zamka spadł na chodnik- wsiadłaś do samochodu,który właśnie podjechał i ostatni raz spojrzałaś na chłopaka (mulata) o kruczo czarnych włosach,który jak zauważyłaś obserwował Cię od dłuższego czasu i wpadł Ci w oko. Po tym jak odjechałaś on trzymał w ręku Twój telefon, nie zdążył Ci go oddać więc zabrał go ze sobą.
            ***w domu***
Dojechałyście do domu, rozmawiając po drodze o wielu rzeczach. Nie obyło się bez żartów i śmiechów, w samochodzie panowała miła atmosfera. Zaprosiłaś przyjaciółkę do środka, akurat miałaś wolny wieczór więc czemu by go z nią nie spędzić. Weszłyście do środka, wyjęłaś jakąś komedię i poprosiłaś [I.P], aby ją włączyła Ty natomiast poszłaś do kuchni po sok,szklanki i jakieś przekąski. Już na początku filmu śmiałyście się do łez, wasze oglądanie przerwał dzwoniący telefon [I.P],spojrzała na wyświetlacz i zobaczyła Twój numer...
I.P- Czemu do mnie dzwonisz, [T.I] ? -spytała na ciebie pytającym wzrokiem. 
T.I- Jaa?! Po co miałabym teraz do Ciebie dzwonić? - podeszłaś do torby i zaczęłaś ją przeszukiwać,aby znaleźć telefon- Przecież to niemożliwe...wkładałam go tu... - Kiedy Ty próbowałaś znaleźć telefon, [I.P] rozmawiała już z osobą dzwoniącą z Twojego telefonu.
I.P- Jasne, już ją podaje...-zwraca się do Ciebie- Proszę-podaje Ci telefon- porozmawiaj sobie z tym chłopakiem. Mówi, że widział Cię na przystanku.
T.I- Halo.- mówisz niepewnie...
Chłopak- Cześć, mam na imię Zayn,znalazłem Twój telefon.. to znaczy podniosłem go kiedy Ci wypadł ale nie zdążyłem Ci go oddać, bo Ty już.. pojechałaś. - zacinał się, śmieszyło Ciebie to..lubisz kiedy chłopcy robią się zakłopotani, to takie słodkie u nich.Pomyślałaś sobie,że to pewnie dlatego,że masz taki słodki głos, chłopcy to u Ciebie bardzo cenili ale dałaś sobie z nimi już spokój po tym jak jeden z Twoich byłych Ciebie wykorzystał, lecz ten nie wyglądał na takiego. - i może spotkalibyśmy się,abym mógł Ci go oddać, moglibyśmy się też lepiej poznać,jeśli nie masz nic przeciwko? - tym razem mówił pewnym siebie i bardzo pociągającym głosem przy którym uległaś.
T.I- Mam na imię [T.I]. Ok, moglibyśmy się spotkać. Jutro w Milkshake City, 16?
Zayn- Ok, będę czekał. Do zobaczenia.
Po zakończeniu połączenia powiedziałaś z wielkim bananem na twarzy przyjaciółce,że jutro spotkasz się z nim i jeżeli Zayn to ten przystojny mulat z przystanku to jesteś w siódmym niebie. Wróciłyście do oglądania komedii i zaraz po jej zakończeniu [I.P] pojechała do domu, Ty tymczasem poszłaś do łazienki i wzięłaś długą odprężającą kąpiel, potem poszłaś do pokoju i szybko zasnęłaś.
Następnego dnia obudziłaś się w dobrym humorze, to właśnie dziś miałaś spotkać się z Zayn'em. Zeszłaś do kuchni, zrobiłaś sobie śniadanie następnie ubrałaś się i w takim też stroju zamierzałaś iść zaraz na miasto oraz na spotkanie. Zabrałaś ze stołu torbę oraz klucze i wyszłaś zamykając za sobą drzwi na klucz. Obeszłaś dość dużo sklepów,lecz nie kupiłaś zbyt wiele także późny obiad mogłaś zjeść na mieście i akurat zdążyć do kawiarni. Wstąpiłaś do pobliskiej knajpki i zamówiłaś jedzenie, po skończeniu poszłaś do miejsca spotkania i czekałaś na chłopaka.Byłaś 10 min przed czasem, więc postanowiłaś zamówić już sobie kawę i jakieś dobre ciasto,które polecają, Zayn i tak miał zaraz przyjść. Chwilę po twoim zamówieniu do kawiarni wparował jakiś zdyszany chłopak z kwiatami w ręku i omal się nie przewrócił, zaśmiałaś się przez co chłopak zwrócił na Ciebie uwagę i podszedł do stolika przy którym siedziałaś.
Z-Zdaje się,że to Ty jesteś [T.I]- powiedział uśmiechając się.
T.I- Tak to ja, a Ty pewnie jesteś Zayn. Jak mnie poznałeś? -spytałaś odwzajemniając uśmiech. Chłopak zamiast odpowiedzieć wyjął z kieszeni Twój telefon i pokazał wyświetlacz, było na nim zdjęcie Twoje z przyjaciółką, Ty tylko po raz kolejny się uśmiechnęłaś.
Z- Proszę, to dla Ciebie. - Wręczył Ci średniej wielkości bukiet małych różyczek.
T.I- Dziękuje, nie musiałeś. - na Twoich policzkach wystąpił rumieniec, następnie podał Ci telefon. Zayn zamówił to samo co Ty i rozpoczęliście rozmowę. Z początku rozmowa nie szła wam najlepiej ale z czasem przybierała rumieńców. Zayn powiedział Ci,że należy do zespołu One Direction co było dla Ciebie dużym zaskoczeniem, co prawda słyszałaś coś nie coś o tym zespole ale nie wierzyłaś, że jego członkowie mogą być tacy przystojni a szczególnie On.Musieliście już się zbierać, lokal właśnie zamykano, wymieniliście się numerami, mulat obiecał do Ciebie jeszcze zadzwonić i umówić się znowu.
Spotkaliście się tak jeszcze parę razy, dziś tworzycie razem udany związek. Kto by pomyślał, że przez czysty przypadek można spotkać tak wspaniałą osobę, która będzie Cię kochała, dbała o Ciebie i wspierała Cię w trudnych chwilach. Wiele dziewczyn marzy o kimś takim, Ciebie los docenił i dał Ci kogoś takiego jak Zayn, starasz się ze wszystkich możliwych sił,aby go nie stracić...

Dodałam ten imagin wcześniej niż pisałam...Tak mnie jakoś naszło :P Mam nadzieje,że się spodoba. Liczę na komentarze. :*










piątek, 28 grudnia 2012

28. Harry :)

Co za popieprzony świat! Ja nie chcę dłużej żyć. Nie chcę tak żyć. Wszystko się sypie. On wybrał inną, rodzice się kłócą, w szkole nie umiem się skupić, a przyjaciele ? Ja już w ich szczere intencje nie wierzę. Chcę umrzeć. Tu, teraz. Upaść i nigdy się nie obudzić. Ale tak się nie da. Aha! Już chyba wiem.
Wybiegła ze swojego pokoju, trzaskając drzwiami. W domu była chwilowo sama. Nawet nie zarzuciła na siebie kurtki, opuściła budynek. Szła już spokojnie, myśląc, czy to ma sens. Czy pozbawienie się życia jest dobrym wyjściem ? 
Jedynym- pomyślała. Nie zwracała uwagi na ludzi, których mijała na ulicy. Patrzyli na nią ze zdziwieniem. Szła przez park nie okryta niczym, chroniącym ją przed mroźnym powietrzem i silnie padającym śniegiem. Nie czuła zimna. Skupiona była raczej nad swoimi myślami. Co będzie jeśli..? Dotarła na miejsce. Stanęła na moście. Dokładnie w miejscu, gdzie zobaczyła pierwszy raz swojego chłopaka z inną. Po jej policzku spłynęła łza. Szybko otarła ją rękawem bluzy. Teraz odczuła potworne zimno. Stanęła po drugiej stronie barierki. Strach sparaliżował jej ciało. Zimne dłonie osuwały się z barierki. Straciła panowanie. Ciało odsuwało się szybko od barierki, chciało pociągnąć ją w dół, do wody. Wtedy ktoś stawił mu opór. Nieznajomy przyciągnął ją do barierki. Wtedy kompletnie nie wiedziała co się stało. Już spadała. Nagle cofnęła się do punktu wyjścia. Była przerażona. Do jej zmarzniętych uszu dobiegł męski głos.
Nieznajomy: Co ty chciałaś zrobić? Niepoważna jesteś?
Z trudem wykrztusiła z siebie pierwsze słowo.
[Twoje Imię]: Nie oceniaj mnie. Nie powinieneś.
Nieznajomy: Chyba jednak tak. Nic nie jest ważniejsze od życia ludzkiego. To dar, którego coraz więcej ludzi nie potrafi docenić. Chyba do nich należysz.
[T.I]: Nie chcę o tym rozmawiać. Na pewno nie z tobą. Nie znasz mnie, to nie oceniaj.
Obrócił ją w swoją stronę. Nagle jego wyraz twarzy się zmienił. Zapatrzył się na jej twarz, zatopił w jej oczach. Zauroczył się w obcej dziewczynie. Ona nie zareagowała tak samo. Popłakała się. Nie mógł na to patrzeć. Była cudowna. Nie mógł pozwolić, żeby płakała. Objął ją i przeciągnął na swoją, bezpieczną stronę barierki. Tak mu się zdawało. Dla niej ta strona wiązała się z cierpieniem. Nie tym fizycznym. Psychicznym. Chyba dotarło do niego, że roztrzęsiona dziewczyna musi dojść do siebie, że była to dla niej trauma. Zdjął swoją kurtkę. Okrył nią dziewczynę, po czym przyciągnął do siebie. Siedzieli tak dość długo. Zaczęło się ściemniać. Dziewczyna przestała płakać. Nie miała już na to siły. Poczuła zapach perfum, którymi pachniała kurtka. Były niesamowite. Chłopak poczuł, że dziewczyna się poruszyła. Spojrzał na nią. Ona zrobiła to samo. I znów to wyjątkowe uczucie. Teraz jednak rozpłynęli się w sobie oboje. Nie umieli tego opisać. To było coś wyjątkowego. Kiedy ich twarze zaczęły się ku sobie zbliżać, on nagle się odsunął. To zdziwiło trochę dziewczynę. Chłopak się przedstawił :
Nieznajomy: Je-jestem Harry Sty... Po prostu Harry.
[T.I]: No ok, po prostu Harry uśmiechnęli się do siebie. Ja jestem [T.I]
H: Bardzo ładne imię. Znów spojrzał na nią tak.. wyjątkowo. Ale tym razem szybko oprzytomniał. 
No to.. może dasz się zaprosić na rozgrzewającą kawę? Znam świetną restaurację. Może nawet uda mi się skusić cię na coś pysznego do jedzenia?
[T.I]: Jak się postarasz to jest szansa.. słodko się zaśmiała
Chciała oddać mu kurtkę, jednak on, mimo widocznego przemarznięcia nie chciał jej przyjąć. 
H: Chodź, niedaleko jest moje auto. Napijemy się czegoś ciepłego, zjemy razem, a później odwiozę cię do domu, zgoda?
[T.I]: Ale skąd mam wiedzieć, że nie chcesz mi czegoś zrobić? Uśmiechnęła się cwaniacko
H: Zaufaj mi po prostu ;)  Dostrzegła jego słodkie dołeczki. Ruszyli w stronę auta. Otworzył jej drzwi. Już sam miał wsiadać, kiedy zadzwonił jego telefon. Przeprosił ją na chwilę. Odsunął się kawałek. Dziewczyna ciągle mu się przyglądała. Kiedy wsiadł z powrotem, znacznie posmutniał. 
[T.I]: Harry, coś się stało?
H: Nie..
[T.I]: Ale przecież widzę. Powiesz mi?
H: Nie trzeba. Ja.. to nie jest ważne. Nie masz się czym martwić. Jedziemy?
[T.I]: Jak uważasz.. jedziemy.
H: Eii, [T.I] tylko się nie gniewaj. Nie chcę, żebyś zaprzątała sobie swoją śliczną głowę moimi problemami.
[T.I]: Powiedziałam ci, jak wolisz ;)
Śmiali się całą drogę. On pocałował ją w czoło. Rozmawiali, nie myśląc o tym, że znają się kilka godzin. To były wyjątkowe godziny. Zdradzili sobie chyba wszystko o sobie. On przyznał się [T.I], że jest piosenkarzem. To, ku jego pozytywnemu zaskoczeniu, nic nie zmieniło to w swobodzie ich rozmowy. Wymienili się swoimi numerami telefonów, kontami na portalach społecznościowych. Kiedy dojechali do restauracji, on złapał ją za rękę. Tak weszli do środka. Odsunął jej krzesło. Usiadł na przeciwko. Kiedy przyszedł kelner, polecił jej swoje ulubione danie. Oboje zamówili to samo. Jednak pyszne danie nie zrobiło na nich żadnego wrażenia. Byli zajęci sobą. 
[T.I]: Dziękuję ci. Gdybyś się tam wtedy nie zjawił.. nie czułabym tego przyjemnego ciepła, nie mogłabym z tobą teraz rozmawiać. To co chciałam zrobić było głupie. Już rozumiem twoje słowa.
H: Nie masz mi za co dziękować. Ja jestem wdzięczny losowi, że mogłem spotkać takiego Anioła, którym się dla mnie stałaś. Jesteś moim ideałem. Prześliczna, inteligentna, zabawna. Ja.. muszę ci się do czegoś przyznać. Ale proszę, wysłuchaj mnie do końca, bo to bardzo ważne. Jestem...
[T.I]: Jakie to słodkie, to co powiedziałeś.
H: Ale poczekaj, proszę!
[T.I]: Już, chcę tylko powiedzieć, że.. czuję to samo..
Nie skończyła. Do sali wpadła jakaś dziewczyna. Zaczęła krzyczeć, szarpać Harrego. Dobiegła do [T.I]. Wyzywała zdezorientowaną dziewczynę od najgorszych. 
Dziewczyna: Ty dupku! Jak mogłeś mnie zdradzić?! Tak się kończy wysyłanie cię do miasta. Nienawidzę cię! Odwieź mnie do domu. Musimy o tym porozmawiać.
[T.I] wybiegła. Znów została zraniona. Nie wiedziała, co takiego kiedyś zrobiła, że musi teraz tak cierpieć w życiu. Dogonił ją Harry. 
[T.I]: Spieprzaj z mojego życia. Narobiłeś mi jakiś absurdalnych nadziei. A ja głupia uwierzyłam. To chciałeś mi właśnie powiedzieć? Że masz dziewczynę? To co? Wcześniej o tym nie pamiętałeś? Kiedy mówiłeś, że jestem ideałem, kiedy mówiłeś mi czułe słówka? Znów moje życie nie ma najmniejszego sensu. Znów kogoś straciłam. Płakała. Ciągle, bezustannie płakała. Zdjęła z siebie kurkę Harrego. Wcisnęła mu ją w dłonie. On jednak nie dał za wygraną. Z powrotem ją okrył. Przytulił do siebie. Ona się wyrwała. 
[T.I]: Możesz zostawić mnie w spokoju? Ledwo wymawiała każde słowo, jej głos trząsł się od płaczu. 
Jego znów bolał widok jej, płaczącej. Postanowił, że musi jej wszytko jak najszybciej wyjaśnić, nie chciał stracić tak wyjątkowej dziewczyny, jaką była [T.I]. 
H: To wszystko nie wygląda tak! Nie to chciałem ci powiedzieć. Miałem zamiar wyznać ci, że cię kocham.
[T.I]: Jednak wtedy pojawiła się twoja dziewczyna? Przestań, sam chyba słyszysz, że to absurdalne.
H: Daj mi skończyć. Chciałem też powiedzieć ci o niej. Od kilku tygodni w naszym związku się nie układało.
Próbowałem wszystko naprawić. Ale ona się zmieniła. Odkąd trafiłem do zespołu jej odbiło. Nie miałem na to wpływu. Stawała się coraz gorsza. Oszalała na punkcie moich pieniędzy. Poza zakupami, których nigdy nie było jej mało (a ja swoją drogą nie miałem im nic przeciwko, bo liczyłem, że może się wtedy uśmiechnie, choć raz).. poza zakupami nie spędzaliśmy razem czasu. Kiedy potrzebowała czegoś nowego dzwoniła do mnie, że chce się spotkać. Takie spotkania zawsze kończyły się w galerii, na zakupie nowej sukienki, czy bluzki. Bez opamiętania potrafiłem wydawać na nią pieniądze. Kochałem ją. Ale ona nie kochała mnie, tylko moje pieniądze. Kiedy dotarło do mnie to, że nie możemy tak dłużej żyć, postanowiłem z nią zerwać. Pokłóciliśmy się dzisiaj kolejny raz. Przyjechałem do parku, żeby wszystko przemyśleć. Wtedy zobaczyłem ciebie. Kiedy spojrzałem w twoje piękne oczy, zatraciłem się. Znów czułem się tak, jak na początku z tamtą dziewczyną. Ale ty jesteś taka naturalna. A żeby zobaczyć twój uśmiech, za który oddałbym tą całą ''wielką sławę'' nie musiałem cię przekupić. Bo tak trzeba nazwać to, co do tej pory robiłem. Chciałem ci to powiedzieć w tamtej restauracji. Ale pojawiła się ona. i zepsuła wszystko.
[T.I]: Mogłeś powiedzieć mi to od razu...
H: Wiem, ja to wszystko rozumiem, ale jak zareagowałabyś, gdybyś się o tym dowiedziała?
[T.I]: Podejrzewam, że tak jak przed chwilą.. Uroniła jeszcze jedną łzę. Harry szybko ją otarł.
H: Nie płacz już, proszę. Za każdym razem, kiedy widzę cię w tym stanie czuję, jakby moje serce roztrzaskiwało się na miliony drobnych kawałków. Wybacz mi to, co się stało. Błagam, błagam cię, [T.I] o drugą szansę. Ja się w tobie zakochałem. Nie tak, jak w tamtej dziewczynie. Ciebie kocham za to, kim jesteś na prawdę. W y b a c z   m i .
[T.I]: Harry.. dobrze. Robię to, bo też się w tobie zakochałam. Na moją decyzję o samobójstwie wpłynęło m.in. to, że mój chłopak mnie zdradził. Dlatego zareagowałam tak, a nie inaczej. Moje serce nie wytrzyma kolejnej straty ukochanej osoby. Dlatego mam nadzieję, że twoje słowa o uczuciu do mnie są prawdziwe
H: Tak. Jak jeszcze nigdy w życiu jestem o tym przekonany. Nie skrzywdzę cię, [T.I]. Proszę, zostań moją dziewczyną.
[T.I] odpowiedziała lekkim ruchem głowy. Zgodziła się. W tym momencie usta [T.I] i Harrego złączyły się w namiętnym pocałunku. Ciała [T.I] i Hazzy przeszło przyjemne ciepło. Żadne z nich nie przeżyło jeszcze w swoim życiu czegoś takiego. Tak, ich uczucie zdecydowanie jest wyjątkowe. A to co ich łączy przetrwa wszystkie trudności w życiu. Wierzcie mi, ta dwójka już na zawsze pozostanie razem. ;**

                        

Mam nadzieję, że się Wam spodoba :) Mimo tego, że kolejny post miał się pojawić po Nowym Roku, dodaję coś już dziś ;) Chcę dedykować tego posta głównie osobom, które mają obecnie jakieś problemy w swoim życiu. Nieważne, czy z rodzicami, szkołą czy innymi sprawami. Wiedzcie, że w każdej chwili Wasz los może się odmienić i nigdy nie należy się poddawać. Z każdej sytuacji jest chociaż jedno wyjście. Kochani, jeśli się Wam podobało, to oceniajcie i komentujcie : )  
                                                                                                                         
                                                                                                                              ~ Marta ;*